Mieszkanka Kartuz, Marta Matysiak zakwalifikowała się do półfinału organizowanego przez markę Kruger&Matz konkursu "It’s your life just take it". Udowodniła, że ma niezwykłą pasję - nadaje meblom nowe życie. Dzisiaj przekonywała Miss Polonia 2011, Marcelinę Zawadzką, że nadaje się na zwyciężczynię.
W poniedziałek Martę Matysiak z kartuskiej firmy "Boudika" odwiedziła ekipa kampanii "It’s your life just take it" organizowanej przez markę Kruger&Matz. Artystka przekonywała ich, że to właśnie ona powinna zostać zwyciężczynią. Do konkursu zgłosiło się już ponad tysiąc osób z całej Polski. Kampania "It’s your life just take it" ma na celu promowanie takiego stylu życia i wyborów, które pozwolą każdemu, niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania czy płci na uświadomienie sobie, co w życiu jest naprawdę wartościowe i ważne.
Głównym elementem kampanii jest konkurs prowadzony na stronie www.itsyourlife.pl, za której pośrednictwem wszyscy zainteresowani do końca września mogą prezentować swoje pasje. Na jego uczestników czeka wiele atrakcyjnych nagród w tym główna, pieniężna w wysokości 50.000 zł.
Renowatorka przyznaje, że nie pochodzi z Kartuz, a znalazła się tutaj trochę przypadkiem.
- Ogólnie pochodzę z Legnicy koło Wrocławia, studiowałam zaocznie w Krakowie żeby móc pracować. Jednak i to nie wystarczało żeby się utrzymać, więc później wyjechałam do Irlandii. W Kartuzach bardzo mi się podoba, jest to chyba jedyne miasto w Polsce otoczone z każdej strony lasami, niezwykle piękny region - opowiadała Marta Matysiak.
Artystka opowiadała Łowcom Pasji z konkursu o tym, skąd wzięła się jej pasja do renowacji mebli.
- Wszystko zaczęło się kiedy pracowałam w Irlandii, wtedy stwierdziłam, że mam dość prac, które mogą wykonywać wszyscy. Chciałam mieć jakiś konkretny zawód, który sprawiał by mi przyjemność, no i wtedy stwierdziłam, że fajnie byłoby się zająć renowacją mebli. Tylko jest to trochę zbyt mało żeby na tym zarobić, więc uznałam, że mało jest kobiet znających się na tapicerstwie. W tym miejscu miałam wybór: albo iść do szkoły zawodowej na trzy lata, no ale nie uśmiechało mi się uczenie tego wszystkiego od początku. Drugą możliwością było pójście na kurs, a takowy mogłam odbyć tylko i wyłącznie w Pomorskiej Izbie Rzemieślniczej w Gdańsku, więc musiałam tam zamieszkać. Oczywiście pojawił się problem z praktykami, w wielu miejscach odprawiono mnie z kwitkiem, twierdząc, że warsztat nie jest dostosowany dla kobiet, albo, że nie mają toalet. Najprawdopodobniej chodziło o to, że pracodawcy myśleli, że przyjmą ucznia a tu okazywało się, że jestem dziewczyną - mówiła renowatorka.
Jak się okazuje wraz z praktykami, Marta odnalazła miłość swojego życia.
- Ostatecznie Pomorska Izba Rzemieślnicza znalazła w Żukowie zakład, który mnie przyjął. I tam właśnie poznałam Michała, był tam majstrem i urzekł mnie już podczas pierwszego spotkania. To będą już dwa lata od kiedy się znamy - tłumaczyła artystka.
Odnalezienie pracy w zawodzie okazało się bardzo trudne dla kobiety. Można więc w cudzysłowie powiedzieć, że uprzedzenia pracodawców przyczyniły się do założenia i sukcesu firmy "Boudika"
- Ja od początku wiedziałam, że będę musiała otworzyć coś swojego, bo nikt nie zatrudni kobiety-tapicera. Jako, że Michał tam na miejscu musiał się zajmować wszystkim naraz i kiepsko zarabiał więc nie musiałam go długo namawiać. No i tak powstała Boudika - podsumowywała Marta.
Materiał powstały dzisiaj i dalsze informacje dotyczące konkursu na bieżąco oglądać można na stronie kampanii.
MSz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze