Reklama

Miszewko. Koncertowy finał Festiwalu Filmów Kaszubskich

Ostatni wieczór IV Festiwalu Kaszubskich Filmów zgromadził tłumy widzów w restauracji "Mùlk" w Miszewku. Przybyli ludzie związani z organizatorem, czyli Oddziałem Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego w Baninie, a także liderzy wielu ościennych oddziałów, lokalni samorządowcy oraz wielu miłośników kaszubszczyzny, którym ta forma prezentowania jej na wielkim ekranie bardzo przypadła do gustu.

- Gdy podjęliśmy się organizacji pierwszego festiwalu towarzyszyła mi myśl, by wnieść nową odsłonę do bogatej kultury kaszubskiej, jaką jest zbiór filmów o Kaszubach. Wspaniały jest folklor, wspaniała współczesna twórczość muzyczna, literatura, sztuka. Do tego doszedł szeroki element kulturowy dotychczas prawie nieznany. I to nam się w pełni udało. To państwo, którzy tak gremialnie przychodzicie oglądać te filmy, najlepiej o tym zaświadczacie - wyjaśniał twórca festiwalu i jego prowadzący, Eugeniusz Pryczkowski.

W ten - wyjątkowo piątkowy, a nie czwartkowy - wieczór pokazano trzy obrazy. Pierwszy z 1967 roku niezwykle ciekawy film dokumentalny "Kaszubskie wspomnienia", w którym utrwalono takie historyczne postaci, jak: Leon Roppel, Stanisław Okoń, Marian Mokwa i innych. Kolejne dwa dotyczyły już Kaszubów z Kanady. Pierwszy - "Wiedno Kaszëbë" Stanisława Kalisza - poprzedzony wykonaniem hymnu przyjaźni między Kaszubami z Polski i Kanady o tymże tytule w wykonaniu Weroniki Pryczkowskiej i Marty Okrój, opowiadał o sprowadzeniu z Kanadyjskich Kaszub chaty trapera do Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. W filmie obficie utrwalona została postać śp. Daniela Czapiewskiego.

Ostatni film miał tytuł "Kanadijsczi Kaszëbi" i zrealizowany został jesienią ubiegłego roku przez E. Pryczkowskiego. Film oparty jest na wypowiedziach Kaszubów z Kanady. Głęboko wnika w istotę emigracji oraz życia na nowej ziemi kilku pokoleń emigrantów. Pokazuje też diasporę polską ściśle związaną z Kaszubami, czyli chór "Lëdowô nóta", który wykonuje pieśni kaszubskie w amerykańskim stylu.

- My to robimy przede wszystkim w hołdzie Kaszubom, którzy w Kanadzie żyli i żyją do dziś - wyjaśnia Monika Dudalski, jedna z solistek zespołu.

Zespół był głównym gościem ostatniego seansu. Jego występ, zorganizowany na świeżym powietrzu, wywołał niesamowity zachwyt.

- Byłem dwukrotnie w Kanadzie. Jestem pod wielkim wrażeniem tego wszystkiego, co działo się i dzieje za wielką wodą i tego, co tu dziś widzę. Bardzo dziękuję organizatorom za ten festiwal! - spontanicznie mówił ks. kan. Zbigniew Kulwikowski obecny na spotkaniu.

Na koniec koncertu lider grupy Sławomir Dudalski otrzymał legitymację członkowską ZKP w Baninie.

nadesłane/Jan Dosz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości