Reklama

Młyn w Lniskach

01/01/2019 21:26

Na rzeczce Strzelniczce (Strzelence) istnieje od dawna drugi młyn koło Lnisk, który szczęśliwie przetrwał wojnę. Znajduje się około 300 metrów na północ od szosy Żukowo - Gdańsk natomiast 1,5 km od Żukowa. Administracyjnie leży jednak w granicach miasta.

Młyn na rzece Strzelniczce w Lniskach wybudowano po 1860r. Stanowił on własność niemieckiej rodziny Schtemke. Przy młynie prowadzono gospodę. W odległości około 500 - 800 m w górę rzeczki, przed 1860r. istniał stary młyn z ogromnymi kamieniami młyńskimi.

Nad szosą z Żukowa do Gdańska stoi dom z cegły, pod dwuspadowym dachem, krytym dachówką, tzw. czworak, w którym mieszkali pracownicy młyna i całego gospodarstwa. Po wojnie ten dom stał się własnością gminy. Jedną z jego mieszkanek była 90 letnia dziś Gertruda Sela, mieszkająca obecnie w Wysokiej, której mąż Bolesław Sela pracował w młynie aż do emerytury (koniec lat 1970). Bolesław już przed wojną pracował w tym młynie, a także obrabiał pole i woził konnym wozem mąkę do Gdańska, gdzie była odbierana przede wszystkim przez krewnych, trzech braci pani Schtemkowej.

Był to opłacalny handel, gdyż zarabiano dodatkowo na różnicach kursu gdańskiego guldena i złotego (podobno nawet dwukrotnie). Oprócz młyna Schtemkowie posiadali ok. 20 ha ziemi, leżącej w stronę Żukowa.

Obok Bolesława zatrudniony był w młynie młynarz zawodowy Władysław Stolz (Sztolc), a także jeszcze jeden robotnik wykonujący różne roboty w gospodarstwie i młynie. Niemiecki właściciel Schtemke zmarł w czasie wojny i pochowany został na cmentarzu ewangelickim w Przyjaźni. Syn Schtemków i pracownik W. Stoiz zginęli na froncie.

Pani Schtemke wraz z czwórką dzieci przeżyła wojnę w Gdańsku. Gdy wróciła do Lnisk, cieszyła się, że młyn zastała nieuszkodzony. Ale jej nie dopuszczono do młyna. Został on przejęty przez rosyjskie wojsko, które nadzorowało produkcję mąki na potrzeby wojska. Kobiety pracujące w młynie miały możliwość wynosić do domu trochę mąki, co było nie do pogardzenia w tamtych głodnych czasach, szczególnie w pierwszych miesiącach po wojnie. W ciągu roku czy dwóch, po wojnie pani Schtemke z dziećmi wyjechała transportem do Niemiec, podobnie jak inni obywatele narodowości niemieckiej.

Zaś młyn upaństwowiono. Pozostałość jednego z jazów wykonanych przez rodzinę Hoenów w pobliżu drogi odchodzącej na Niestępowo, wykorzystał Ryszard Pastuszak do zbudowania niewielkiej elektrowni wodnej. W obszernym budynku nad jazami znajdują się dwie prądnice 100 kW. Gdy stan wody na rzece jest niski pracuje tylko jedna prądnica. Energia elektryczna oddawana jest odpłatnie do państwowej sieci energetycznej. Podobnych obiektów powstaje w ostatnich latach więcej, np. w Młynku koło Kczewa i w Żukowie, obok młyna. W sumie, w całej Polsce jest takich elektrowni wodnych obecnie około 350, co stanowi tylko niewielki procent tego, co istniało na terenie obecnej Polski przed II wojną (prawie 6300 takich obiektów).

Ryszard Pastuszak, budowniczy elektrowni, młynarz i właściciel młyna, a także przynależącego do niego gospodarstwa rolnego, jest synem młynarza, także Ryszarda, który w latach powojennych obsługiwał młyn. Wówczas młyn był jednym z kilkudziesięciu wchodzących w skład przedsiębiorstwa Rejonowe Zakłady Młynarskie z siedzibą w Wejherowie.

W tamtych czasach, wiele młynów popadło w ruinę wskutek rabunkowej gospodarki. Niektóre z nich potraktowano jako "magazyny części zamiennych". Także z Lniskiego młyna czasem coś demontowano po to, aby inny młyn naprawić, ale dzięki stanowczej postawie seniora Pastuszaka udało się zachować urządzenia prawie w komplecie.

Uchronienie młyna przed dewastacją kosztowało ojca dużo zdrowia - wspomina obecny właściciel. Po 1989 roku Pastuszakom udało się wykupić młyn i całą posiadłość od Państwowego Funduszu Ziemi. Ryszard Pastuszak - junior prowadzi remont i modernizację młyna. Obiekt będzie miał napęd elektryczny z sieci energetycznej. W miejsce koła łopatkowego założona zostanie niewielka turbina napędzająca prądnicę tak, by młyn stał się małą elektrownią, oddającą stale energię elektryczną do sieci. Właściciel młyna nastawiony jest na produkcję mąki dla większych odbiorców, np. dla piekarń.

Z młyna zdemontowane są ciężkie, bezużyteczne dziś żarna. Leżą obok młyna, albo zostały zatopione obok śluzy, dla umocnienia brzegu. Jeden okrągły kamień z żaren służy Pastuszakom jako stolik w ogrodzie. Nieopodal młyna stoi dom, który po przejściu frontu miał postrzelony dach, a ściany popękane były już wcześniej od starości. W obejściu pod koniec wojny stacjonowała jakaś jednostka wojskowa. - Pełno było tu karabinów maszynowych. Zaś las w sąsiedztwie jeszcze długie lata po wojnie był zaminowany. Można było po nim chodzić tylko kilkoma ścieżkami - wspomina Ryszard Pastuszak, którego całe życie związane jest z tym miejscem.

.    

Reklama

Zobacz także:

    

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości