Paweł Poljańaski i Paweł Bernas należeli do najjaśniejszych punktów reprezentacji Polski w sobotnim wyścigu ze startu wspólnego kolarskich Mistrzostw Świata w Holandii. Obaj byli wyjątkowo aktywni, a nawet próbowali uciekać peletonowi. Niestety w ostatecznym rozrachunku nie pozwoliło to zająć miejsca w czołówce. "Poljan" dojechał do mety jako 48, a "Berni" 73.
Orlicy, czyli kolarze poniżej 23 roku życia stanęli do rywalizacji na dystansie 177 km. W peletonie znalazła się też reprezentacja Polski z dwoma kartuzianami w składzie - Pawłem Bernasem oraz jeżdżącym już obecnie w barwach włoskiej ekipy Ciclistica Sestese Pawłem Poljańskim. Choć żaden z nich w roli faworytów imprezy wymieniany nie był, wysoka i równa forma, jaką prezentowali przez cały sezon pozwalała liczyć na dobry występ także w Holandii.
I choć w czołówce klasyfikacji końcowej wyścigu na próżno szukać polskich nazwisk, obaj nasi zawodnicy pokazali się z jak najlepszej strony. Na trasie doszło aż do kilku ucieczek, w których swój udział mieli także nasi kolarze. Blisko "czuba" peletonu cały czas trzymał się Bernas. Na dwa okrążenia przed końcem zaatakowała trójka kolarzy - Australijczyk Dennis, Rosjanin Pomoshnikov oraz... Poljański, ale ucieczka ta szybko została zneutralizowana.
O wiele bliższy szczęścia był Bernas, który na 10 z 11 rund oderwał się od peletonu razem z Włochem Fedim, Austriakiem Postlerbergerem, Rosjaninem Antonem Vorobyevem i Argentyńczykiem Spuelvedą. Cała piątka ostatnią pętlę rozpoczynała jeszcze z kilkunastosekundową przewagą nad pościgiem. W połowie finałowej rundy ucieczka z "Bernim" została jednak "połknięta" przez peleton.
Linię mety jako pierwszy minął Alexey Lutsenko (Kazachstan), przed Francuzem Bryanem Coquardem oraz Tomem Van Asbroeck"iem z Belgii. Najlepszy z biało-czerwonych - Paweł Poljański, uplasował się na miejscu 48. Piotr Gawroński był 61, Łukasz Wiśniowski 65, a nasz Paweł Bernas - 73. Trasę ukończyło 116 zawodników.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze