Dziś styl i sposób spędzania wakacji znacznie różni się od tego sprzed kilkudziesięciu lat. Są jednak rzeczy, które pozostają niezmienne - kąpiele w jeziorze czy wyprawy kajakowe. Jak dawniej wyglądały wakacje na Kaszubach?
Rytm życia mieszkańców Kaszub przez lata wyznaczała natura. To jej prawa dyktowały cykl prac w gospodarstwie czy to jesienną orkę i wykopki, wiosenne zasiewy czy letnie zbiory i żniwa. Życie kręciło się głównie wokół uprawy roli. Lato było czasem wyjątkowo intensywnym dla Kaszubów - dni spędzali w polu, najpierw pracując przy truskawkach, potem na żniwach. Mimo ogromu obowiązków, w okresie wakacyjnym znajdowali też czas na wypoczynek.
Dzieci, tak jak dorośli podczas wakacji pracowały w polu i to zarówno w okresie międzywojennym, jak i po wojnie.
- Lato rozpoczynało się od zbioru truskawek, bo wiemy, że o Kaszubach jako zagłębiu truskawkowym mówiło się już w XIX wieku. Było też sporo pracy przy innych uprawie innych roślin. Kaszubi uprawiali kapustę, buraki. Mnóstwo pracy było przy żniwach. Gdy pytam osoby starsze o ten okres, wszyscy wspominają go z uśmiechem. Mimo, że w polu spędzali dużo czasu, to znajdowali też czas na zabawę – opowiada Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach.
- Nie oznacza to jednak, że nie było czasu na zabawę, najchętniej spędzano czas na jeziorami - dodaje.
Pracę w polu zawsze kończono kąpielą w jeziorze. Niedziele spędzano nad jeziorami całymi rodzinami. Wiele osób wybierało się na kajaki na Jezioro Ostrzyckie.
Wycieczkami po tym akwenie zachwycił się też Aleksander Majkowski.
Taka jazda po jeziorze w późnych popołudniowych godzinach i wieczorem daje przepiękne wrażenie. Łódek wygodnych i całkiem bezpiecznych jest dosyć w Ostrzycach, a kto sam nie umie wiosłować znajdzie wioślarza we wsi – pisał w 1913 roku w przewodniku „Zdroje Raduni” Aleksander Majkowski.
Reklama
Z kolei dzieciom największą radość sprawiały wizyty objazdowych teatrów oraz cyrku.
- To był czas, kiedy dzieci nie mogły narzekać na nudę. Największym sprzymierzeńcem w zabawie była dla nich sama wyobraźnia. Osoby starsze dziś miło wspominają chodzenie po drzewach i zabawy w jeziorze. We wsiach dzieci często bawiły się razem, były bardzo zintegrowane z sobą. Chętnie spędzali też czas z letnikami, którzy co roku pojawiali się na Kaszubach - opowiada dyrektor muzeum.
W okresie PRL-u dzieci często jeździły na obozy harcerskie, organizowano spływy kajakowe. Największą popularnością w tym czasie cieszyły się wakacyjne turnusy organizowane przez zakłady pracy.
Kaszubi mieszkający na wsi, zajmujący się rolnictwem nie korzystali z nich, bo nie było oferty skierowanej do właścicieli gospodarstw. Osoby zatrudnione w zakładach pracy jeździły na wakacje tam, gdzie ich skierowano.
- Często było tak, że jeśli nie było dość dobrej bazy turystycznej wysyłano tylko jednego członka rodziny – ojca lub matkę. Z czasem wprowadzono tzw. wczasy pod gruszą. Na wsi bazy były dość prowizoryczne – z płyt, dykt, nie było też odpowiednich warunków sanitarnych. Osoby bardziej zamożne miały bardziej luksusowe dacze. Dużą popularnością cieszyły się również wakacje pod namiotami - wyjaśnia Barbara Kąkol.
Peerelowskie przedsiębiorstwa często kierowały swoich pracowników na Kaszuby. W Ostrzycach swój ośrodek miały np. zakłady celulozy ze Świecia.
- Zakłady pracy przez lata wysyłały swoich pracowników w to samo miejsce. Ludzie co roku przyjeżdżali do Chmielna czy Ostrzyc, nawiązywały się przyjaźnie z miejscowymi, a niektóre kończyły się nawet małżeństwami - opowiada dyrektor muzeum.
A jak Wy wspominacie wakacje na Kaszubach? Zachęcamy do podzielenia się swoimi historiami zarówno starszych, jak i pokolenia z lat 80. i 90. Komentujcie lub przesyłajcie wspomnienia na [email protected].
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze