Reklama

Nefastus - rock prosto z Żukowa

Nefastus - to żukowski zespół, mając za sobą już przeszło dekadę gry na scenie. Po debiutanckiej płycie z 1998 roku formacja w tym roku wydała kolejny krążek, liczącą w sumie sześć utworów tzw. EP-kę. Grupa da wkrótce także najprawdopodobniej kilka koncertów w Niemczech, a już w najbliższy weekend usłyszeć będzie ją można w czasie Biesiady Kaszubskiej w Żukowie.

O początkach zespołu, historii i najbliższych planach rozmawiamy z Bartoszem i Filipem Łapą, twórcami Nefastusa.

Jak zaczęła się wasza przygoda z muzyką?

- Wszystko zaczęło się dość wcześniej, bo już w podstawówce. Grać jako zespół i koncertować zaczęliśmy w 1998 roku, czyli już 14 lat temu.

To był zalążek dzisiejszego Nefastusa?

- Tak, można tak powiedzieć, chociaż wtedy wykonywaliśmy zupełnie inną muzykę. W porównaniu do tego, co jest dziś zgadza się właściwie tylko nazwa. Na początku graliśmy zdecydowanie ostrzej, bardziej metalowo niż rockowo. Potem modny zrobił się grunge (choć wówczas graliśmy pod inną nazwą), aż wreszcie doszliśmy do specyficznego klimatu rockowego, którego trzymamy się do dziś. Aktualnie tworzymy dużo więcej własnej muzyki niż miało to miejsce na początku. Wówczas w naszym repertuarze dominowały covery.

Zespół zmieniał nie tylko styl granej muzyki.

- Nie, zmieniło się całkiem sporo. Weźmy chociaż nasz skład. Przewinęło się przez niego kilka osób, których dziś już z nami nie ma. Od początku jesteśmy praktycznie tylko my (Bartosz i Filip Łapa-red.). Najczęściej zmieniali się basiści, bo już bodaj trzykrotnie. Teraz gramy niemalże od 3 lat w tym samym składzie i mamy nadzieję, że tak zostanie.

Nazwa "Nefastus" towarzyszy Wam jednak cały czas, chociaż bliższa jest
pierwszemu okresowi waszej działalności.


- Sama nazwa rzeczywiście pochodzi z czasów gdy zakładaliśmy zespół i byliśmy jeszcze szczeniakami. Miało brzmieć poważnie, więc sięgnęliśmy po słownik łaciński. Tłumaczenia są jednak różne. Do dziś nas to prześladuje, bo ludzie mylą nas z zespołem metalowym. Często spotykamy się z tym, że przy propozycjach koncertowych mówią nam, że tego typu muzyką nie są zainteresowani, dlatego staramy się przy każdej okazji zaznaczać, że jesteśmy zespołem rockowym. Nazwy nie chcemy zmieniać, bo gramy tak już kilka ładnych lat i mimo wszystko w wielu miejscach nas kojarzą właśnie pod szyldem "Nefastus".

Jak wspomnieliście, na początku był metal, potem grunge, teraz rock.
Tzn., że wasze inspiracje także się zmieniały.


- Oczywiście! I cały czas się zmieniają. Na szczęście. W przeciwnym razie cały czas gralibyśmy to samo, a tak rozwijamy się. Porównajmy choćby naszą pierwszą płytę z 2008 roku do tego, co gramy teraz. Nie znajdziemy tam żadnej elektroniki, nie stosowaliśmy drugich głosów, a teraz coraz częściej te elementy wprowadzamy. To mieszanie stylów sprawia także, że na nasze koncerty przychodzi zarówno młodzież, jak i dzisiejsi 50-latkowie, wychowani na Led Zeppelin, Pink Floyd itp.

Gracie już prawie 15 lat. Długa i ciężka jest droga od poziomu grania
w garażu do koncertowania i nagrywania płyt?


- W Polsce bardzo o to trudno, bo coraz mniej jest klubów, które są otwarte na muzykę rockową graną na żywo. Jeszcze kilka lat temu graliśmy dwa razy więcej koncertów niż obecnie. Kluby albo padają albo proponują zdecydowanie niższe stawki, czy też granie za bilety. Wiele koncertów w bardziej odległych miastach nie wchodzi więc w grę, bo nam się to po prostu nie opłaca. Najczęściej staramy się wyjazdy organizować w taki sposób, by były to od razu trzy, cztery dni koncertowania z rzędu. Oczywiście nie każdy zespół rockowy działa w taki sposób. Nie brakuje przecież formacji, które przebiły się jednym znakomitym kawałkiem i ich droga "na szczyt" trwała np. kilka miesięcy. Trzeba mieć jednak sporo szczęścia.

"Nefastus" to praca czy hobby?

- Koncerty nie są tym, z czego się utrzymujemy, więc to zdecydowanie hobby. Gdyby tak nie było to pewnie już byśmy ze sobą nie grali, a tak daliśmy w zeszłym roku około 20 koncertów, co myślę jest wynikiem całkiem niezłym. Najczęściej gramy w rejonach Poznania, Łodzi, Szczecina. Wydaje nam się, że tam rynek na muzykę rockową jest bardziej otwarty. Jeśli chodzi o Trójmiasto, to najczęściej gramy w "Blues Clubie" w Gdyni. Zdarzało nam się także występować w "Muzeum Polskiego Rocka" w Gdańsku, czy w sopockiej "Papryce". Czasem również jako support bardziej znanych formacji w gdyńskim "Uchu".

Na koncie macie już jedną płytę długogrającą i produkt z tego roku, tzw. "EP-kę"

- Pierwsza płyta wydana została w roku 2008 w nakładzie 5.000 sztuk. Zaczęło się od tego, że znaleźliśmy się na ogólnopolskiej składance wydanej przez nową wytwórnię, której misją była promocja rocka. Była ona zainteresowana także wydaniem nam całej płyty. Otrzymaliśmy propozycję i zaczęliśmy pracować nad materiałem. W międzyczasie wytwórnia niestety zakończyła działalność. Uznaliśmy więc, że płytę wydamy własnym sumptem, wsparci finansowo przez Gminę Żukowo. Wówczas jeszcze jako studenci pracowaliśmy po nocach w studio u Sławka Łosowskiego nagrywając materiał. Tak powstała nasza pierwsza płyta, którą do dziś sprzedajemy na koncertach.

Z nową płytą wiąże się równie ciekawa historia?

- To, co wydaliśmy w tym roku to tak naprawdę coś pomiędzy demem, a płytą długogrającą. Znalazły się na niej cztery nowe utwory plus dwa nieco starsze, jako bonusy. Podobną EP-kę wydaliśmy też w 2010 roku, ale krążek zaistniał tylko w sieci. Teraz postanowiliśmy wrzucić to w karton, aby można było sprzedawać nowe nagrania podczas koncertów. Często pojawiamy się w tych samych klubach i ludzie wciąż pytają nas kiedy będziemy mieli coś nowego. To było chyba dla nas największą motywacją do nagrania nowej EP-ki. Zrobiliśmy to głównie z myślą o osobach przychodzących na nasze koncerty.

Ile czasu kosztowało Was nagranie tego krążka?

- Perkusję nagraliśmy już rok temu. Potem doszły gitary, basy i przed dwoma miesiącami wokal. Sama praca nad nagraniem nie trwała aż tak długo. Najdłuższe są przerwy pomiędzy nagraniami. Prawie wszyscy członkowie zespołu pracują więc ciężko jest uzgodnić pasujące wszystkim terminy. To jest tak naprawdę najdłuższy proces. W sumie, gdybyśmy mogli poświęcić czas tylko temu, myślę, że wystarczyłyby jakieś dwa tygodnie.

Nie łatwo chyba pogodzić zespół z pracą i rodziną? Starcza sił i chęci?

- F: Żona może nie jest do końca zadowolona, gdy mamy jechać na koncert (śmiech), ale mnie to akurat nakręca. Jesteśmy jeszcze na tyle młodzi, że wciąż nas to bawi.
- B: W naszym wypadku jest tak, że rodzina stanowi 4/5 zespołu, więc nie mam tego problemu....

Czyli można powiedzieć, że Nefastus to kapela rodzinna. Dochodzi do
zgrzytów, np. w czasie tworzenia utworów?


- B: Utwory są najczęściej komponowane przeze mnie lub Łukasza. Jednak rzadko wygląda to tak, że są to wyłącznie nasze pomysły od początku do końca. Przychodzimy jedynie z ogólnym zamysłem, z jakimś nowym motywem na próbę i potem go wszyscy ogrywamy i obrabiamy. Tak zazwyczaj powstają nasze kawałki.

Przed wami ciekawe wyzwanie. Podobno ruszacie w mini trasę do Niemiec?

- Wszystko na to wskazuje. Szczegóły są jeszcze omawiane, ale rzeczywiście mamy wystąpić w kilku niemieckich miejscowościach. Cieszymy się, bo tam zainteresowanie muzyką na żywo wydaje się o wiele większe niż w naszym kraju. Może trafimy do szerszej publiczności, chociaż usłyszeć będzie nas można także w rodzinnych stronach. Już w najbliższy weekend wystąpimy podczas Biesiady Kaszubskiej w Żukowie. Scenę dzielić będziemy z takimi zespołami jak Lipali i Dżem. Serdecznie zapraszamy na te koncerty.

Życzymy zatem powodzenia!

Rozmawiał Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    henple - niezalogowany 2013-06-23 13:03:48

    to jest to

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mikolaj - niezalogowany 2012-07-05 16:43:24

    ooo!!!Brawo!!! W końcu w rodzinnych stronach:). Na pewno się zjawię. Ostatnio w Żukowie to chyba na dniach sportu? Teraz w tak doborowym towarzystwie. Gratuluje Epki i życzę dalszego rozwoju.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości