Drugie zwycięstwo w swoim drugim ligowym meczu w tym sezonie zanotowali koszykarze Sokoła Kartuzy. Po zeszłotygodniowej wygranej nad Żuławami Nowy Dwór Gdański, tym razem po niezwykle zaciętym boju, dopiero w dogrywce okazali się lepsi od Neptuna Gdańsk 67:66 (15:17, 16:18, 17:12, 12:13, 7:6).
Spotkanie w Sopocie było niezwykle wyrównane i żadna z ekip nie była w stanie osiągnąć na tyle bezpiecznej przewagi, by losy meczu rozstrzygnąć w regulaminowym czasie gry. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, choć wydaje się, że to gospodarze mimo wszystko bliżsi byli wygranej. W decydujących momentach podopieczni Tomasza Sikory pokazali jednak wielki charakter i stalowe nerwy, najpierw doprowadzając do dogrywki, a potem w ostatnich jej fragmentach rzutem „za trzy” zapewniając sobie komplet punktów.
Pierwsza kwarta zaczęła się dość spokojnie, ale z upływem kolejnych minut Sokół osiągnął nieznaczną przewagę, odskakując nawet rywalom na kilka oczek. W połowie tej partii prowadził 12:7, a na dwie minuty przed pierwszą przerwą 15:9. Co ciekawe, do tego momentu w szeregach naszego zespołu punktowali tylko dwaj zawodnicy: Jacek Szmelter i Mariusz Redek. Na tym jednak ich dobra passa się zakończyła, a za zdobywanie koszy zabrali się miejscowi. Konkretnie Rafał Grelewicz, który indywidualnymi akcjami zapewnił swojej ekipie nieznaczne zwycięstwo w tej części meczu.
Kwarta numer dwa także nie wyłoniła faworyta. Lepiej zaczął Neptun, ale już po trzech minutach znów prowadzili kartuzianie. Ważne, bo swoje pierwsze punkty w sezonie, zdobył w tej partii najlepszy gracz Sokoła z poprzedniego sezonu, Piotr Kryszewski. Do kosza trafił też najskuteczniejszy w pierwszym meczu Piotr Pawlak. Niestety i tym razem ostatnie akcje przed przerwą pozwoliły gospodarzom odzyskać prowadzenie i do szatni schodziliśmy przegrywając 31:35.
Straty odrobione zostały na szczęście już na samym początku kolejnej odsłony tego spotkania, bo 150 sekund po wznowieniu na tablicy wyników pojawił się rezultat 37:35 dla Sokoła. Za sprawą Norberta Samsona nie zdołaliśmy jednak wypracować jeszcze większego zapasu i praktycznie do kolejnej przerwy na parkiecie toczyła się wymiana ciosów „punkt za punkt”.
Ostatnia kwarta zaczęła się od naszego prowadzenia 48:47. Po kolejnym koszu Szmeltera wydawało się, że w lepszej sytuacji na finiszu będą przyjezdni. Komfort ten okazał się jednak złudny, bo w ciągu kolejnych dwóch minut Neptun zdobył aż osiem punktów z rzędu i podobnie jak w końcówce pierwszej połowy, wyszedł na pięciopunktowe prowadzenie. Po kolejnych dwóch minutach przewagę 56:55 znów mieli jednak zawodnicy z Kartuz, a ciężar gry wziął na siebie w tych trudnych momentach Pawlak. Odpowiedź gdańszczan była jednak natychmiastowa. „Trójka” i dwa osobiste Grelewicza sprawiły, że na 60 sekund przed końcową syreną przegrywaliśmy 60:56. Szczęśliwie w tych dramatycznych okolicznościach po jednym osobistym trafili Kryszewski i Dułak, a na sam koniec celnym rzutem do dogrywki doprowadził Wróbel.
W dodatkowym czasie gry sytuacja była podobna. Neptun wychodził na prowadzenie, ale nie potrafił go utrzymać. Co więcej, w jednej z ostatnich akcji meczu, pryz stanie 66:64 dla miejscowych, na rzut zza linii 6,25 m zdecydował się Szmelter i ku uciesze całej naszej ekipy trafił! Nerwowa dogrywka, jak i cały mecz zakończył się ostatecznie zwycięstwem Sokoła, choć gdyby rywale nie zmarnowali w dogrywce aż siedmiu osobistych, wynik mógł być zgoła odmienny. Cieszy jednak kolejna wygrana i pozycja lidera w wyścigu o awans do II ligi.
Komentarze