Reklama

Nie bójmy się bibliotek!

05/04/2009 00:06
Z Kazimierą Nowicką, dyrektor Miejskiej i Powiatowej BP w Kartuzach oraz Danutą Rzepką, dyrektor Biblioteki Publicznej w Przodkowie o wyższości książek nad innymi mediami, atrybutach współczesnego bibliotekarza, przyczynach sapdku czytelnictwa oraz akcjach prowadzonych przez biblioteki w powiecie rozmawiał Mikołaj Podolski.

Kilka dni temu RMF FM informowało, że zaledwie 38 procent Polaków przeczytało w ubiegłym roku przynajmniej jedną książkę. To najniższy wynik odnotowany w historii badań prowadzonych od 17 lat.

K.N. - Nasze dane tego nie potwierdzają. U nas liczba zarejestrowanych czytelników spadła tylko nieznacznie. Jednak zauważamy niepokojący trend, zwłaszcza od roku 2004. Czytanie jest coraz mniej popularne u najmłodszych. Mowa tu zwłaszcza o dzieciach do lat 15.

Czy wśród starszych czytelników również odnotowano spadek?

K.N. - Wręcz przeciwnie. Odnotowaliśmy nawet minimalny wzrost czytelników dorosłych, zwłaszcza po 60 roku życia. Może być to wynikiem życia w lepszej kondycji fizycznej w późniejszym wieku.

D.R. - Ja natomiast zauważyłam w Przodkowie najsilniejszy wzrost w grupie wiekowej 26 - 44 lat. Prawdopodobnie ci właśnie czytelnicy złapali dawniej „nawyk czytania” i teraz to kontynuują.

Jak prezentują się statystyki w regionie?

D.R. - Mamy prawie 11 zarejestrowanych czytelników na 100 mieszkańców. Kartuzy natomiast 12.

K.N. - To jest tylko statystyka. W tej bierze się również nawet niemowlaki, które nie potrafią czytać.

Jak się zmieniła liczba czytelników na przestrzeni ubiegłego roku?

D.R. - To są niewielkie zmiany. Gdyby porównać dane w powiecie z 2007 i 2008 r. to ta liczba zmalała z 12 913 do 12 168, ubyło więc 745 czytelników, co daje nam niecałe 6 procent. Minimalny spadek odnotowaliśmy w każdej placówce.

Czy tendencja do spadku czytelnictwa jest tendencją zachodnioeuropejską?

D.R. - Ja bym nawet powiedziała, że światową. Ten trend występuje na pewno w Europie Zachodniej, na pewno w Polsce, jednak w naszym powiecie ten spadek jest minimalny. Choć niepokojące sygnały wysyłają nam najmłodsi czytelnicy. Przyczyną są głównie komputery. Dzieci bardzo często chcą u nas np. pograć na komputerze i nie dają się namówić na lekturę.

K.N. - Pani w czytelni dziecięcej ma na to metodę – jeśli dziecko o coś pyta, to najpierw wskazuje książki, a dopiero potem radzi zajrzeć do internetu.

Jakie mogą być inne przyczyny spadku czytelnictwa?

D.R. - Wychowanie w domu ma bardzo duże znaczenie.

K.N. - Ja bym powiedziała nawet, że decydujące.

D.R. - Pojawił się również szereg różnego typu dysfunkcji, także psychologicznych. Jeśli są one poważniejsze, to „książka mówiona” spełnia dobrze swoją rolę.

K.N. - Jednak do tego typu książek mają dostęp tylko dzieci z odpowiednim zaświadczeniem z poradni. Są to dzieci przede wszystkim z dysfunkcjami wzroku – zaliczam tu również dysleksję i dysgrafikę, które utrudniają odbiór tekstu, przez co są problemy z czytaniem. Dawniej nie umiano rozpoznawać tego typu chorób i dzieci trafiały z reguły do szkoły specjalnej. A przecież mając kłopot z czytaniem ma się również kłopot z zapamiętywaniem i uczeniem się. Obecnie zarówno szkoły są bardziej nowoczesne, rodzice bardziej świadomi praw, a poradnie lepiej potrafią identyfikować zaburzenie.

Jakiego typu literatura dominuje obecnie?

K.N. - Można powiedzieć, że około 70 procent czytelników to są osoby uczące się, studiujące, uzupełniające wykształcenie lub dokształcające się. Jest to zatem głównie literatura związana z ich tokiem nauczania.

A co z literaturą piękną?

D.R. - Literatura piękna nie pozostaje w tyle, jednak w tej dziedzinie zdecydowanie dominują kobiety. Mówimy o spadku czytelnictwa, jednak odnośnie literatury pięknej bywa też i tak, że biblioteki nie nadążają ze ściąganiem tego typu książek. Np. powieści Kalicińskiej są tylko na zapisy - tak bardzo są rozchwytywane.

Jakie czynniki mają, zdaniem Pań, wpływ na poczytność beletrystyki?

K.N. - Na przykład ekranizacje danych tytułów.

D.R. - O dziwo bardzo często czytelnicy wolą przeczytać książkę niż obejrzeć film. Potem zaś niektórzy – nie chcąc się rozczarować – nie oglądają już ekranizacji. Wiem to również z własnego doświadczenia. Historia najczęściej bardzo wiele traci poprzez przeniesienie jej na ekran, zwłaszcza jej wielowątkowość.

K.N. - Niszczy to często wyobrażenie czytelnika o bohaterach.

D.R. - Jedyne mi znane wierne przeniesienie książki do świata filmu to „Milczenie owiec”. Dużo wrażeń estetycznych czy wzruszeń z reguły nie da się po prostu wiernie odtworzyć przed kamerą.

K.N. - Dlatego też możemy mówić o wyższości książki nad innymi mediami. Często niestety zdarza się tak, że przychodzą mamy z dziećmi i pytają o film, bo dziecko nie chce czytać.

D.R. - To o czym się mówi, jest czytane. Odkąd np. nakręcono film „Pachnidło”, odtąd książka o tym samym tytule schodzi nam „jak ciepłe bułeczki”. Jeszcze nie tak dawno królowała literatura amerykańska. Obecnie następuje powrót do tytułów polskich. Mam tu na myśli pisarzy nowych, bo klasycy doskonale się bronią. Chodzi mi np. o Nurowską, Kosmowską, Kalicińską, ale również popularna jest fantastyka – np. Lidii Kossakowskiej. Mężczyźni skupiają się przede wszystkim właśnie na fantastyce oraz na literaturze sensacyjnej. Poza tym oczywiście Coelho (zwłaszcza „Jedenaście minut”).

Jaką funkcję pełnią współczesne biblioteki?

K.N. - Biblioteki zmierzają w kierunku centrów informacji: komputery, płytki itd. Biblioteki mogą przetrwać nawet bez książek, choć nie chciałybyśmy tego.

Trzeba walczyć o czytelnika?

K.N. - Staramy się przyciągać nowych czytelników. Panie z przedszkoli same się do nas zgłaszają i to skutkuje. Te dzieci przychodzą potem do naszych bibliotek z mamą lub babcią. Organizujemy też warsztaty czytelnicze na poziomie szkół - np. literatura kaszubska, legenda, obecnie pracujemy nad promocją literatury traktującej o astronomii. Mamy również klub miłośników książki, który ma u nas swoją siedzibę. Jest w nim młodzież z gimnazjum, głównie katolickiego. Biblioteki organizują też spotkania czytelnicze i różnego typu akcje, np. spotkania majowe.

D.R. - Umawiamy pisarzy, nocujemy ich jeśli trzeba. W bibliotekach gminnych odbywa się np. „Dzień Pluszowego Misia”, Mikołajki, Andrzejki, Walentynki – głównie dla klas pierwszych i drugich. Po takich akcjach najmłodsi myślą: „W tej bibliotece było fajnie! Tam warto przyjść!”. Organizujemy też ferie dla dzieci, choć nie musimy tego robić.

Co z akcjami dla starszych czytelników?

K.N. - Dla nich organizujemy głównie spotkania z pisarzami oraz dyskusyjne kluby książek. Te ostatnie powstały dzięki bibliotece wojewódzkiej i współpracy z biblioteką brytyjską. W ramach funduszy, jakie otrzymała biblioteka wojewódzka, dostajemy bezpłatne egzemplarze książek, z reguły po kilka sztuk.

D.R. - Czytelnicy umawiają się i czytają „zadaną” książkę. Raz w miesiącu spotykają się, by ją omówić.

K.N. - Współpracujemy również z klubem seniora „Złota Jesień”. Starsi ludzie pisali m.in. kilka prac związanych z ich wspomnieniami. Zapraszamy ich również na spotkania i wernisaże.

Jacy pisarze przyjeżdżają na spotkania?

K.N. - Kilka dni temu gościła Barbara Kosmowska, wcześniej m.in. Jacek Dehnel czy Stefan Chwin.

D.R. - Ważne jest, że mamy te spotkania za darmo, odkąd weszliśmy do programu. Musimy je tylko nagłośnić, przygotować i ewentualnie zamieścić gdzieś recenzje.

Kto bierze udział w spotkaniach dyskusyjnych klubów książek?

K.N. - Przeważają kobiety, choć mieliśmy dwóch panów. Obecnie ostał się tylko jeden. Jednak liczba uczestników spotkań stale się zmienia. W klubie przodkowskim są same panie.

Czy biblioteki mogą wymienić książki między sobą?

K.N. - Tak, istnieje coś takiego jak „wypożyczenie międzybiblioteczne”. Jeżeli książka jest dostępna w jakiejkolwiek bibliotece na terenie Polski i jest możliwość jej wypożyczenia, to my jesteśmy w stanie ją sprowadzić, jeśli biblioteka nie zastrzegła inaczej. Jesteśmy w stanie sprowadzić każdą książkę.

Czy biblioteki naliczają kary i czy przewidują amnestię?

K.N. - Zacznijmy od tego, że wypożyczamy do 4 książek na okres jednego miesiąca. Jeśli czytelnik nie przedłuży tego okresu (choćby nawet telefonicznie), to po każdym rozpoczętym miesiącu naliczamy złotówkę kary za każdą książkę, plus ewentualne koszty wysłania upomnienia. Amnestia jest natomiast naszą metodą na odzyskiwanie książek. Tradycyjnie maj jest miesiącem amnestii. Choć zdarzyło nam się wysyłać też kartki mikołajkowe z informacją (obok życzeń), że można zwrócić książkę bez ponoszenia kary. Nam zależy przede wszystkim, aby książki wracały – nie chcemy zarabiać na karach. Musimy jednak dyscyplinować niektórych użytkowników.

Jakie atrybuty powinny cechować współczesnego bibliotekarza?

D.R. - Przede wszystkim oczytanie i odpowiednie podejście do ludzi. Wyznaję zasadę „odpowiednia książka w odpowiednim czasie”. Dlatego bibliotekarz musi wczuć się w psychikę czytelnika i umieć podsunąć mu odpowiednią książkę. Ta nasza funkcja się pomału zmienia. Do gromadzenia, przechowywania, udostępniania i wypożyczania książek dochodzą funkcje instytucji kulturalnej.

K.N. - To nie tylko książka, ale również imprezy i spotkania. Oprócz dyskusyjnego klubu książki mamy też comiesięczne spotkania. Poza tym w Sierakowicach robi się dużo na rzecz dzieci, w Żukowie działa „Mała Scena”. Każda z bibliotek się przekształca. To nie jest działanie instytucjonalne, jednak zmusza nas do tego sytuacja. Leży to w naszym interesie.

D.R. - Można powiedzieć, że biblioteki obecnie tętnią życiem.

Czy w czytelniach można korzystać z bezpłatnego dostępu do interentu?

K.N. - W Kartuzach mamy bezpłatny dostęp dla użytkowników. Dysponujemy czytelnią internetową z czterema stanowiskami komputerowymi, które założyliśmy w ramach programu PSIR. Napisała go wojewódzka biblioteka, a partnerem jest starostwo powiatowe. Oprócz tego w ramach programu ówczesnego Ministerstwa Nauki i Informatyzacji dostaliśmy komputery w ramach programu „Ikonka” – po jednym do wypożyczalni dla dorosłych, do wypożyczalni dla dzieci i do czytelni.

D.R. - Jeśli zaś chodzi o powiat, to w każdej gminie jest biblioteka, która ma po 3 komputery dla czytelników w ramach programu „Ikonka”. Żukowo ma dodatkowe 3 również w swojej filii w Baninie. Wszędzie jest możliwość zwiększania przepustowości łącza. Stanowiska komputerowe są bardzo oblegane. Teraz liczba korzystających spada, ponieważ internet jest bardziej dostępny dla gospodarstw domowych.

Jakie są ceny usług ksero w bibliotekach?

K.N. - Mam świadomość tego, że nie jesteśmy tani, ale nie jesteśmy też drodzy. Jednak nie można traktować bibliotek jako punktów usługowych. Poza tym koszty działania takich urządzeń są wysokie. Raz na 100 tys. odbitek trzeba przeprowadzać konserwację – to jest kwota 300 zł. Poza tym naprawa i tonery również kosztują. Wszelkie dochody są przeznaczane na cele statutowe. Poza tym ksera nie są samoobsługowe. Nasze pracownice muszą kserować same. Trzeba więc się na tym znać i obsługiwać ksero.

Ile w ubiegłym roku wypożyczono książek?

K.N. - W Kartuzach wypożyczono 76 597 książek oraz udostępniono na miejscu 2 619 czasopism.

Iloma tytułami czasopism dysponuje biblioteka?

K.N. - W Kartuzach mamy 39 tytułów.

D.R. - Natomiast w powiecie bywa pod tym względem róznie, np. w Przodkowie jest 10 tytułów. Sierakowice mają więcej. Wszystko zależy od tego, ile dana biblioteka ma pieniędzy. Poza tym te liczby się zmieniają wraz z zapotrzebowaniem czytelniczym.

Czyli czytelnik ma wpływ na to, że biblioteka operuje konkretnymi czasopismami?

D.R. - Tak. Jeśli dostaniemy sygnały od kilku osób, to rozważamy możliwość wprowadzenia danego tytułu.

K.N. - Podobnie jest zresztą w przypadku książek.

Czy wszystkie biblioteki w powiecie mają czytelnie czasopism?

D.R. - Czytelnia oznacza, że korzysta z niej przynajmniej 12 osób przez jakiś czas. Jeśli tych osób jest 4-12, to powinniśmy właściwie mówić o kąciku czytelniczym. Zdarza się, że występuje np. tylko czytelnia internetowa.

Ile nowych tytułów książkowych sprowadzają poszczególne biblioteki?

D.R. - W powiecie w roku 2008 zakupiono 6524 książki. Najlepiej wypadają na tym polu Żukowo i Sierakowice.

K.N. - Żukowo ma co roku gwarantowaną kwotę, powiększoną o inflację na zakup książek. Ona jest stała. W Kartuzach ustalamy tylko kwotę na poziomie minimum.

D.R. - Z tej kwoty nikt nie rusza pieniędzy na inne cele. Można powiedzieć, że to jest świętość dla nas, bibliotekarzy.

K.N. - Bardzo pomogło nam Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od 2004 r. dostajemy dotacje. Są to, jak na nasze warunki, bardzo duże kwoty. Przy ich przyznawaniu bierze się pod uwagę takie czynniki jak: liczba czytelników, odwiedzin, dotacja organizatora. Dla każdej z naszych bibliotek były to ogromne pieniądze, wyższe od dotacji organizatora. Niestety w tym roku, w związku z kryzysem, obcięto nam tę kwotę aż o dwie trzecie. Do tej pory zakupy nie były jakieś nieprawdopodobne, ale były wystarczające.

Ile dokładnie nowych tytułów dotarło do biblioteki w Kartuzach?

K.N. - W Kartuzach w 2008 r. zakupiono 1607 woluminów za kwotę 41 780 zł , w tym dotacja ministerstwa wyniosła 39 556 zł.

Jak to się przekłada na podział czytelnia-wypożyczalnia?

K.N. - Struktura zakupów za 2008 r. wygląda następująco: 24% beletrystyka, 13% literatura dziecięca, 63% literatura dla osób kształcących się. Jednak nie ma tu jakichś sztywnych reguł. Spotykamy się i za każdym razem uzgadniamy ten podział według potrzeb. Np. w ubiegłym roku dział medycyny w czytelni był poniżej krytyki, więc z dotacji ministerialnych postawiliśmy na jego „odrodzenie”. Czytelnia jest naszym oczkiem w głowie. Ten dział jest bardzo dobry.

D.R. - Nawet bardzo dobry. Często muszę odsyłać czytelników z Przodkowa do Kartuz.

Jak wygląda system wyszukiwania książek w internecie?

D.R. - Pracujemy nad nim. Całe województwo będzie objęte jednym programem.

K.N. - W Kartuzach mamy już wprowadzonych do systemu ponad 80 proc. księgozbioru. Jednak jak na razie program „Patron” nie sprawdza się – są bardzo duże problemy techniczne. Mam nadzieję, że uda nam się wszystko wprowadzić do końca roku.

D.R. - Biblioteki gminne pracują natomiast na „Librze 2000”, która jest kompatybilna z „Patronem”. Biblioteka w Przodkowie ma wpisane 100 proc. książek, zostały już nam tylko takie szczegóły jak kody kreskowe.

A pozostałe biblioteki?

D.R. - Sierakowice dopiero kupiły program, Stężyca zaczęła w ubiegłym roku katalogowanie, Somonino chce zacząć w tym roku, Żukowo jeszcze nie zaczęło. Biblioteki gminne najczęściej są jedno- lub dwuosobowe i jest bardzo dużo pracy. Trzeba też pamiętać, że stary księgozbiór musi być wycofywany. Tych ubytków jest bardzo dużo. Stale trzeba nad tym pracować. Czasem np. książka stoi na półce nieruszana od lat 70-tych. Nie wyrzucamy jednak klasyki. Na straty idą głównie książki zdezaktualizowane, zaczytane, brudne lub niepoczytne.

K.N. - Musimy pamiętać, że biblioteki nie są z gumy. Muszą mieć miejsce na nowe książki. Poza tym czytelnicy zawsze wolą nowe wydania, zwłaszcza dzieci.

Jaki jest los tych książek?

D.R. - Jeśli książka jest w dobrym stanie – próbujemy jeszcze ją sprzedać. Jeśli nie - trafia na makulaturę albo „do pieca”. Czasem przekazuje się też książki do innej biblioteki.

Na co pozwoli system internetowy? Czy będzie można w ten sposób wypożyczyć książkę?

K.N. - Jeszcze nie. Warto tu wspomnieć o tym, że użytkownik za pomocą naszej strony może nam zakomunikować co powinniśmy zakupić. Jednak przez 3 lata nikt tą drogą się do nas nie zwrócił.

Czy będzie w sieci informacja o dostępności książki? Tzn. czy nie jest aktualnie wypożyczona?

K.N. - Będzie widoczny tylko katalog. Natomiast żeby sprawdzić, czy książka jest obecnie dostępna, można zadzwonić z pytaniem do biblioteki. Katalog będzie odpowiadał na pytanie „Czy mamy w swoim księgozbiorze daną książkę?”

Jaka była liczba udostępnień książek w ubiegłym roku?

D.R. - W kartuskiej placówce: 16 235 książek i 9 204 czasopism.

Czy książka kiedyś zginie?

K.N. - Nie zgadzamy się z teoriami, że znikną książki i biblioteki.

D.R. - Gro czytelników czyta w celach rozrywkowych. To jest dla nich najlepszy sposób spędzenia czasu.

K.N. - Ja zdecydowanie preferuję formę drukowaną od elektronicznej

D.R. - Ta forma pamięta czasy Biblioteki Aleksandryjskiej i zapewne przetrwa wszystko.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości