Wiele firm i instytucji coraz częściej nagrywa rozmowy pracowników. Na rynku dostępne są urządzenia takie jak System Nagrywania Rozmów. Można je dyskretnie podłączyć do każdej centrali telefonicznej. Chociaż szefowie firm nie chcą przyznawać, że łamią prawo, wiadomo, że kontrolują pracowników, którzy często wykorzystują służbowe telefony dla prywatnych celów.
Podsłuchiwanie i nagrywanie prywatnych rozmów telefonicznych jest łamaniem prawa do prywatności, które, zgodnie z konstytucją, przysługuje wszystkim obywatelom. Wydawać by się mogło, że jest to nielegalne, jednak w świetle niektórych przepisów prawa telekomunikacyjnego, tego typu praktyki są dopuszczalne w określonych przypadkach.
Operatorzy mają prawo do zapoznawania się z treścią naszych rozmów, na przykład w stanach wyższej konieczności, które definiuje polskie prawo. Oczywiście ma to na celu nasze bezpieczeństwo, nie zapominajmy jednak, że takie nagrania mogą trafić w niepowołane ręce. Aby założyć komuś podsłuch, potrzebne jest zezwolenie prokuratora.
Na naszym podwórku
W Starostwie Powiatowym w Kartuzach rozmów telefonicznych się nie kontroluje, nie nagrywa ani nie monitoruje.
- Szefostwo stawia na zaufanie - zapewnia Adam Plichta specjalista wydziału administracji. - Pracownicy nie są podsłuchiwani, kontrolowani i nie muszą nawet prowadzić zeszytu rejestrującego prywatne rozmowy.
W Urzędzie Gminy w Kartuzach pracownicy posiadający służbowe telefony komórkowe mają określony limit rozmów. Rozmowy ponad ten limit trzeba pokryć z własnej kieszeni. Kiedy więc przekroczą koszty wpisane na umowie muszą się rozliczyć i zapłącić. Za rozmowy z telefonów stacjonarnych płaci się w zależności od tego, w którym dziale się pracuje.
- Kontrolowane i zapisywane są rozmowy stacjonarne - wyjaśnia Brygida Markowska - Sekretarz Gminy. - Centrala wykonuje wydruk i numery, które budzą zastrzeżenia są są pokrywane z kieszeni pracowników z danego działu. Rozmów pracowników się nie nagrywa takiego systemu Urząd Gminy nie posiada.
Łubu dubu
Chociaż zarządzający firmami i instytucjami z oczywistych powodów nie chcą przyznać, że sa w stanie podsłuchiwać telefony pracowników, tajemnicą poliszynela jest, że korzystaja z odpowiednich urządzeń. Na ogół o podsłuchu wiedzą również pracownicy.
Niedawno dowiedziałam się, że szef pewnej firmy zrezygnował z kontrolowania telefonów, bo nie chciał już więcej dowiadywać się o sobie, jaki to z niego dobry menedżer.
Pracodawcy często tłumaczą się tym, że muszą monitorować rozmowy, bo wychodzi wtedy na jaw, kto zawinił przy utracie klienta, albo kto jest winny za spowodowanie strat w firmie.
A co wy o tym myślicie? Zawsze możecie do nas zadzwonić...
Izabela Kot
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze