Reklama

Niechciani z nadzieją na lepsze jutro – dorosłe osoby z autyzmem wciąż walczą, by godnie żyć

Po długiej tułaczce po placówkach nareszcie znaleźli miejsce, gdzie mogą uczyć się życia. Ich ostoją stał się dom w Garczu, gdzie specjaliści sprawują nad nimi całodobową opiekę. Osoby z autyzmem dzięki temu mają możliwość pokonywania własnych granic wynikających z ich zaburzenia. Niestety placówka zmaga się z wieloma kłopotami. Nadal w Polsce nie ma żadnych rozwiązań systemowych dla tej grupy niepełnosprawnych, w tym stałego finansowania.

Niechciani, inni, dziwni... taka narracja przypisywana jest osobą z dużymi zaburzeniami spowodowanych autyzmem. W Garczu funkcjonuje placówka, która daje możliwość rozwoju osobom z autyzmem. Odbyli trudną drogę, aby zaznać spokoju. Wyrzucani z poprzednich miejsc ze względu na swoją inność wreszcie zaznali życzliwości, jednak to nie rozwiązało wszystkich kłopotów. Głównym problemem są pieniądze, a właściwie ich brak na rozwój i dalszą działalność. Zobacz, czym się zajmują i jak pracują. 

Reklama

 „Pomorska Farma Życia” nowym światem dorosłych osób z autyzmem.

Fundację „Pomóż mi żyć” założyła  Janina Kaczmar. Jest mamą Darka, który ma autyzm ze sprzężeniami i jest osobą niskofunkcjonującą. Głównym celem placówki jest prowadzenie farmy życia, która przygotuje osoby dorosłe do samodzielnego funkcjonowania po śmierci rodziców i  ich opiekunów.

- Sama struktura i forma placówki jako  farma życia,  wg mnie to jest coś jak najbardziej odpowiedniego dla tej grupy niepełnosprawnych mówi Janina Kaczmar, prezes fundacji.

Reklama

Najważniejsza jest struktura

Aktualnie w fundacji znajduje się czworo podopiecznych z Gdańska. Rehabilitacja dla większej grupy osób jest niemożliwa, ze względu na brak finansowania. 

- Byliśmy zmuszeni wstrzymać wsparcie dzienne dla kilku osób ,które również wymagały bezwzględnego wsparcia w systemie jeden terapeuta na jednego podopiecznego - informuje Janina Kaczmar

Placówka skupia się na opiece całodobowej. Początkowo na zajęcia dzienne uczęszczały trzy osoby z regionu, jednak pandemia koronawirusa uniemożliwiła dalszy udział osób z zewnątrz. Podopieczni mają ciągłą terapię i rehabilitację społeczno-zawodową oraz treningi mieszkalnictwa .Uczą się samodzielności w codziennym życiu.

Reklama

- Wiele osób mówi ,że :”oni, nie rokują, nisko funkcjonują” - nieprawda. Mamy dobrze wyposażone pracownie  po to aby usprawniać ich funkcjonowanie. Wykonują prostą prace w ogrodzie na świeżym powietrzu, uczą się robienia samodzielnie prostych potraw w kuchni treningowej, piorą i uczą się się w miarę samodzielnie sprzątać placówkę….Oni się czują rodziną, małą społecznością. Tu jest miejsce gdzie mają adekwatną do potrzeb pomoc i wsparcie terapeutyczne ,które pozwala im opanować trudne emocje, w tym agresję i autoagresję, liczne fobie i leki, zachowania kompulsyjne czy fiksacje, które znacznie utrudniają im i dla otoczenia życie Dzięki indywidualnej terapii pracujemy terapeutyczne nad wieloma zaburzeniami w tym zaburzeniami snu czy jedzenia - przyznaje Janina Kaczmar.

- My jesteśmy wszyscy rodziną. Terapeuci oraz podopieczni są fantastyczni – mam najlepszą kadrę od 2016 roku – stwierdza Janina Kaczmar.

Reklama

Placówka ma na swoim terenie ogródek, dzięki czemu podopieczni mają więcej możliwości wykonywania małych prac, które pozwalają na ich rozwój. Wyjścia na spacer i aktywności na świeżym powietrzu nie stanowią problemów.

- Podopieczni dostają sprzęt ogrodniczy, muszą podlać kwiatki, coś pograbić, skosić trawę... nigdy w życiu ich nikt tego nie uczył. Tutaj jest taka rehabilitacja przez pracę, przez codzienne czynności. marzy się nam małe ogrodnictwo ekologiczne na własne potrzeby. – mówi Janina Kaczmar.

Reklama

Rehabilitacja odbywa się w pełnej strukturze. Terapeuta codziennie rano ustala plan, według którego prowadzi zajęcia swojemu podopiecznemu.

- Struktura jest pierwszym punktem pracy do osób z autyzmem. Ona jest niezbędna, bez struktury ciężko funkcjonować – mówi Wojtek Modrzejewski, kierownik placówki.

Budynek podzielony jest na pokoje, a w każdym odbywa się inny rodzaj zajęć. Jednym z nich jest sala-mieszkanie, w której uczestnik przebywa i uczy się samodzielnego funkcjonowania.

- Docelowo chcemy, aby farma wyglądała tak, żeby każdy miał swój aneks, aby miał swoją prywatność. Nie chcemy narzucać, aby dwie osoby mieszkały w jednym pokoju i wzajemnie sobie przeszkadzały. Każdy ma prawo do swobody ,wielu z nich ma swoje rytuały np. zasypiania.– stwierdza Wojtek Modrzejewski.

Reklama

W placówce znajduje się mała pracownia stolarska, w której podopieczni wykonują małe prace, np. ramki na zdjęcia, pudełka czy skrzynki na kwiaty. Z kolei w pokoju multimedialnym, sali doświadczania świata i innych pracowniach uczestnicy farmy są uczeni nowych umiejętności podnoszących ich poziom samodzielności. Aby proces terapii zachodził prawidłowo terapeuci muszą doskonalić się przez cały czas. Ciągła praca nad sobą, nad rozpoznawaniem emocji, przechodzeniu superwizji, terapii indywidualnej, uczestniczenie w szkoleniach podnoszących ich kompetencje, gwarantuje wysoką jakość prowadzonej terapii. Właśnie tacy terapeuci pracują w Garczu i są gotowi podzielić się doświadczeniem w tej wyjątkowej pracy.

Pandemia atakuje

Reklama

Pandemia spowodowała, że wszystkie ośrodki tego typu zostały zamknięte. Placówka Pomorska Farma Życia nie podlega ani pod Środowiskowy Dom Samopomocy ani pod WTZ, dlatego decyzję o zamknięciu pozostawiono do podjęcia pracownikom fundacji.

- Pan wojewoda nam samym pozostawił decyzję o zamknięciu placówki. Skontaktowałam się z rodzicami i wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że dla nas i dla naszych dzieci to jest realnee ryzyko na ogromny regres, który dla niektórych oznaczałby pobyt w szpitalu psychiatrycznym Więc podjęłam decyzję, że dla większego bezpieczeństwa wstrzymujemy wsparcie dzienne, a zostawiamy osoby, które mamy całodobowo. Nie mogliśmy ich narażać na ewentualne zachorowania. Gdybyśmy mieli środki finansowe wszyscy nasi podopieczni zostaliby objęci wsparciem całodobowej opieki. Tak jednak się nie stało. – mówi Janina Kaczmar.

Reklama

Takie rozwiązanie pozwoliło na dalsze funkcjonowanie placówki. Pracownicy, którzy zdecydowali się na to, że będą nieprzerwanie pracowali, podjęli ogromny trud, aby zachować reżim sanitarno-epidemiologiczny nie tylko w fundacji, ale również w domu w kontakcie z bliskimi.

- Wszyscy bardzo przeżyliśmy rozstanie z tą trójką podopiecznych. To nie była łatwa decyzja dla mnie. – stwierdza Janina Kaczmar

Szansa na własną placówkę

Na początku był ogromny kłopot ze znalezieniem miejsca funkcjonowania fundacji. Wyrzucano uczestników z miejsca na miejsce, ponieważ nikt nie chciał mieć niepełnosprawnych intelektualnie osób za płotem. Udało się znaleźć schronienie w Garczu.

Reklama

-To jest najlepszy właściciel, jaki mógł nam się trafić. Szanujemy się nawzajem. Pan właściciel wie o problemach tych osób i w pełni to akceptuje.  Pomaga nam jeśli  trzeba w  różnych naprawach  jeśli się zdarzają, zawsze możemy liczyć na jego życzliwość – mówi Janina Kaczmar.

Niedawno odbyło się spotkanie z ministrem ds. osób niepełnosprawnych Pawłem Wdówikiem. Zaprezentowano mu farmę życia jako jedną z propozycji do  rozwiązań  systemowych dotyczących mieszkalnictwa dla ON. Konieczne jest powstanie małych specjalistycznych placówek ,które mogą mieć różną nazwę : Farmy lub np. Wspólnoty Domowej ale będą miały stałe finansowanie z budżetu Państwa. Pierwszym etapem jest znalezienie działki pod budowę nowego budynku.

Reklama

- Chcielibyśmy zrobić nawet trzy rodzinki, o różnych poziomach funkcjonowania. Wtedy osoby wyżejfunkcjonujące ze spektrum autyzmu włączaliby się w terapię i czuli się potrzebni – mówi Janina Kaczmar.

Nowa placówka ma dać większe możliwości terapeutyczne. Poszukiwana jest lokalizacja z dala od centrum, ponieważ zgiełk miasta źle wpływa na autystyków.

- Gdyby udało nam się to rozwinąć, to cały proces nabrałby zupełnie innego wymiaru. Wszystkie ich prawa zostałyby respektowane, prawo do godności, do poszanowania ich inności, niezależności, bycia sobą i produktywności. Jeżeli nasza Farma znalazła by się w miejscu, gdzie nasz pobyt byłby stały, to dałoby to nam poczucie bezpieczeństwa. A to jest najważniejsze w każdej sferze naszego życia – stwierdza Janina Kaczmar.

Kłopoty z pieniędzmi

Placówka zmaga się z wieloma kłopotami finansowymi. Fundacja nie prowadzi działalności gospodarczej. Działalność statutowa opiera się głownie na krótkich projektach konkursowych, które dobiegają końca. Środki, którymi dysponuje Farma, pochodzą z dofinansowania z PFRONu oraz z Urzędu Miasta i Gminy Gdańsk w ramach środków z UE tytułem realizacji projektu pn.”OzA-testowanie gdańskiego modelu wsparcia dla Dorosłych Osób z Autyzmem. Partnerem wiodącym jest Urząd Miasta Gdańsk, MOPR a Partnerami Gdańska Organizacja SPOA oraz Fundacja "Pozwól mi żyć".

- Tylko dzięki montażowi tych dwóch projektów możemy udzielać wsparcia całodobowego i to wyłącznie dla mieszkańców Gdańska, a potrzeby są bardzo duże i dotyczą większego obszaru tj. osób mieszkających w wielu Gminach .Chcielibyśmy im pomóc bo doskonale wiemy jak bardzo tego potrzebują Dlatego prosimy o kontakt te osoby, które myślą o przyszłości swoich dorosłych dzieci z niepełnosprawnością intelektualną w tym ze spektrum z autyzmu. Razem możemy więcej… -mówi Janina Kaczmar. 

Wpłaty 1 proc. KRS: 0000420503

Darowizny na cele statutowe: numer konta: 73 1160 2202 0000 0002 1746 8543

Adres: 80-180 Gdańsk,ul.Jeleniogórska, 9A/1

Strona internetowa: www.pomozmizyc.pl

E-mail: [email protected]

Telefon: 515249029 lub 795066873

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości