Gdańskie Centrum Rehabilitacji w Dzierżążnie ma poważne kłopoty finansowe. Aktualnie długi tej placówki wynoszą ponad 14 mln złotych. Urząd Marszałkowski wystąpił do Starostwa Powiatowego w Kartuzach z propozycją przejęcia szpitala wraz z połową długu, ale władze powiatowe nie są zainteresowane tą ofertą.
Już cztery lata temu szpital w Dzierżążnie miał być przekształcony w zakład opiekuńczo - leczniczy dla pacjentów Trójmiasta. Obecnie pojawiły się trzy nowe koncepcje. Niezmienianie formy prawnej, czyli zachowanie funkcji publicznej placówki. Kolejnym pomysłem było przekazanie ośrodka starostwu powiatowemu. Ostatnią koncepcją, która może okazać się jedynie realną, jest znalezienie prywatnego inwestora.
- Forma prawna szpitala, która istnieje w tej chwili, jest ułomna - powiedział Arkadiusz Szalewski, dyrektor Gdańskiego Centrum Rehabilitacji w Dzierżążnie. - Uważam, że problem długów, który jest największym mankamentem szpitala, można by zlikwidować jedynie dzięki jego przekształceniu w placówkę niepubliczną. Myślę, że likwidacja nie wchodzi w grę, ale żeby rzeczywiście do niej nie doszło, w szpital trzeba zainwestować - dodał.
Starostwo w Kartuzach było zainteresowane Gdańskim Centrum Rehabilitacyjnym, gdyż placówka ta, to jedyny tego typu ośrodek na terenie północnej Polski. Korzystają z niego nie tylko pacjenci z naszego regionu i dlatego też posiadanie takiego centrum byłoby promocją dla powiatu kartuskiego. Okazało się jednak, że warunki jakie zaproponował marszałek województwa, są nie do przyjęcia dla samorządu powiatowego.
- W tej chwili mamy problem ze szpitalem w Kartuzach, więc nie możemy do swoich długów dodawać jeszcze innych - wyjaśnił Juliusz Zielonka, członek rady powiatu w Kartuzach. - Owszem, byliśmy zainteresowani szpitalem rehabilitacyjnym, ale na razie musimy zająć się naszym. Sprawa Dzierżążna poszła więc w odstawkę.
Zarząd województwa pomorskiego ma podobny pogląd na sprawę jak dyrektor Szalewski. Prywatny inwestor byłby mile widziany, ale na razie takowego brak. Na pytanie, co w takim razie stanie się, jeżeli nie zgłosi żaden inwestor, Leszek Czarnobaj odpowiedział:
- Rozmawiamy i będziemy rozmawiać z władzami powiatu kartuskiego - stwierdził Leszek Czarnobaj, wicemarszałek województwa pomorskiego. - Wiem, że połowy zadłużenia starostwo przejąć nie chce. Nie jest jednak powiedziane, że to ostateczna propozycja. Zawsze istnieją inne rozwiązania. Takim mógłby być powrót do pierwszego założenia, czyli przejęcia ośrodka przez powiat bez długów - powiedział Leszek Czarnobaj.
staś
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze