O kultywowanej od dziesięciu pokoleń tradycji garncarskiej, sztuce tworzenia naczyń z gliny i unikalnym wzornictwie - posłuchać można było w niedzielny poranek w „Dzień Dobry TVN”. Ekipa programu odwiedziła z kamerą pracownię garncarską i Muzeum Ceramiki Neclów w Chmielnie.
Garncarskie rzemiosło i sztukę tworzenia w glinie przekazuje się w tej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Ród Neclów zajmuje się garncarstwem od dziesięciu pokoleń, a ich wyroby są znane na całych Kaszubach i w wielu zakątkach Polski.
Swoją historię bracia Karol Elas Necel i Rafał Elas Necel wraz z ojcem Zygmuntem Elasem opowiedzieli dziennikarce programu „Dzień dobry TVN” – Agacie Zjawińskiej. Jak podkreślili pierwsza wzmianka o przodku Neclów pochodzi z 1776 roku. Pierwszych sześć pokoleń prowadziło działalność w okolicy Kościerzyny. Przed 127 laty Franciszek Necel , siódmy garncarz w rodzinie postanowił przeprowadzić się do Chmielna, gdzie nie brakowało surowca do wytwarzania naczyń.
- Nasze wyroby charakteryzują się głownie wzorami. Od pokoleń korzystamy ze stałego zestawu siedmiu wzorów. Wszystkie zdobione są w ten sam sposób . Głownie są to ornamenty kwiatowe – wzory związane z regionem - kwiat tulipanu, wianek kaszubski, gałązka bzu, rybia łuska – wszystko to, co związane jest z regionem – opowiadał Rafał Elas Necel.
Ojciec braci – Zygmunt Elas pracował w zakładzie zajmując się garncarstwem. Bracia od dziecka pomagali w pracowni, spędzając tam każdą wolną chwilę. Do ich obowiązków należało m.in. przygotowywanie gliny. Bracia uczyli się sztuki od Ryszarda Necla, ich wuja. Dziś tytuł głównego mistrza przejął Karol Necel. Zajmuje się formowaniem oraz pilnowaniem produkcji.
W programie zaprezentowano wszystkie etapy tworzenia naczyń. Wydobytą z ziemi glinę trzeba najpierw przesezonować, co trwa kilka miesięcy. Potem należy ją przerobić walcami i przemielić. Następnie surowiec jest ręcznie wgniatany i później trafia na koło garncarskie, gdzie pod dłońmi mistrza formuje się w określony kształt. Gotowe naczynie schnie od pięciu dni do miesiąca. Potem musi zostać wypalone w piecu. Trwa to około 10 godzin. Na końcu naczynia są zdobione. Maluje je córka pana Rafała – Magdalena. Po pomalowaniu naczynie jest szkliwione i ponownie trafia do pieca.
Materiał DDTVN i rozmowę z braćmi można zobaczyć tutaj
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Super.
TVN nie ogladam bo klamia
Piekna tradycja,bardzo mili nastepcy z talentem.Sami sie przekonacie odwiedzajac pracownie w Chmielnie.
Super.
TVN nie ogladam bo klamia
Piekna tradycja,bardzo mili nastepcy z talentem.Sami sie przekonacie odwiedzajac pracownie w Chmielnie.