Towarzystwo Upiększania Miasta Kartuz zaprasza na uroczystość z okazji 75. rocznicy śmierci Danuty Siedzikówny ps. "Inka". Obchody odbędą się w sobotę, 28 sierpnia w Kartuzach.
Wydarzenie upamiętniające młodą sanitariuszkę Armii Krajowej oraz powstanie ruchu "Solidarność" rozpocznie się o godzinie 17.30 w kościele pw. św. Kazimierza w Kartuzach. Po nabożeństwie zaplanowano uroczystości przy obelisku ppor. Danuty Siedzikówny ps. "Inka" w parku jej imienia, przy ulicy 3 Maja.
Danuta Siedzikówna pochodziła z Podlasia. Miała 11 lat, gdy zaczęła się wojna. W 1940 roku straciła ojca, trzy lata później matkę. W roku 1943, w wieku 15 lat, wstąpiła do Armii Krajowej, ale swoją późniejszą działalność partyzancką związała z V Brygadą Wileńską Armii Krajowej od 1945 roku. Gdy jesienią tego roku dowódca Zygmunt Edward Szendzielarz "Łupaszko" rozwiązywał oddział, dla jego żołnierzy było oczywistym, że to nie koniec walki. Wiosną w 1946 roku major Łupaszka zwołał swoich dawnych podkomendnych i ochotników, by jak to określił "po raz trzeci w czasie wojny wyjść w pole i z bronią w ręku walczyć o niepodległą Polskę". Już na samym początku Danuta Siedzik ochotniczo wstąpiła do odtworzonej brygady, choć wcale nie musiała. W wieku 17 lat pracowała w leśnictwie w Miłomłynie i mogła tam dalej żyć, próbując ułożyć sobie życie w takiej Polsce, jaka wówczas się kształtowała. Ona podjęła decyzję o dalszej walce o wolny kraj - opowiadał dr Karol Polejowski.
Od kwietnia do lipca 1946 roku Inka była sanitariuszką jednego ze szwadronów V Brygady Wileńskiej na Pomorzu. Początkowo dowodził nim 21-letni Zdzisław Badocha "Żelazny", a po jego śmierci Olgierd Christa pseud. Leszek. Inka brała udział we wszystkich akcjach obu dowódców do połowy lipca 1946. Została aresztowana w wyniku zdrady wewnętrznej. Jej koleżanka Regina Mordas-Żylińskiej została aresztowana przez urząd bezpieczeństwa i wydała lokale konspiracyjne m.in. ten we Wrzeszczu, gdzie znajdowała się Inka. Aresztowano ją w nocy z 19 na 20 lipca. Przeprowadzono brutalne śledztwo, szybko sklecono akt oskarżenia i przeprowadzono parodię procesu, podczas którego wydano na nią wyrok śmierci. Była to zemsta władz komunistycznych za to, że nie udało im się zlikwidować szwadronów, które zadawały władzy dotkliwe ciosy. Szwadron z Inką rozbił m.in. policyjną obławę pod Podjazami w gminie Sulęczyno.
Inka została rozstrzelana w areszcie w Gdańsku. Jej ciało wrzucono do dołu w ziemi razem z ciałem jej kolegi Feliks Selmanowicza "Zagończyka". Spoczywało tam prawie 70 lat. W 2014 roku staraniem prof. Szwagrzyka z IPN-u udało się odnaleźć szczątki obu partyzantów. Znajdowały się na cmentarzu nieopodal więzienia, gdzie zostali rozstrzelani, pod chodnikiem, po którym codziennie poruszały się setki nieświadomych sytuacji osób.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A czerwone szmaty takie jak Izaak Stoltzman czy Stefan Michnik nigdy nie ponieśli kary za swoje zbrodnie. Synalek Izaaka to potężny autorytet czerwonych szmat.
A pisi syn znowu swoje
Nie za taka Polskę zginęła ta dziewczyna. Za taka Polskę nie warto ruszyć palcem
Niestety masz rację
Na pewno chciała twojej ubeckiej Polski, czerwony śmieciu.
Jesteś potwierdzeniem, ze jej poświecenie poszło na marne. Wątpię, by walczyła dla takich indywiduów ja ty i twoi koleżcy. Oskarżeń nie skomentuje, bo szkoda klawiatury.
Brawo
SZACUNEK DLA INKI
faflun sie pokazal!solo.
A czerwone szmaty takie jak Izaak Stoltzman czy Stefan Michnik nigdy nie ponieśli kary za swoje zbrodnie. Synalek Izaaka to potężny autorytet czerwonych szmat.
A pisi syn znowu swoje
Nie za taka Polskę zginęła ta dziewczyna. Za taka Polskę nie warto ruszyć palcem