Reklama

Od dziecka chciałem być mechanikiem samochodowym

04/08/2007 00:20
Trzeba mieć szczęście, aby przed warsztatem Mechaniki Pojazdowej Auto – Mark w Kartuzach znaleźć wolne miejsce do zaparkowania. Trudno się dziwić, skoro w przeciągu miesiącu przewija się tam około 200 samochodów różnych marek. Stefan i Krzysztof Markowscy, właściciele zakładu, oferują bowiem klientom kompleksową usługę – mechanikę pojazdową, lakiernictwo, blacharstwo, a także pomoc drogową.

Zdecydowanie najwięcej napraw dotyczy spraw typowo mechanicznych. Ciekawych – dla fachowca - przypadków jest w ciągu tygodnia co najmniej kilka. Odkąd w świat motoryzacji wkroczyła elektronika, praca zrobiła się jeszcze bardziej interesująca.

- Muszę przyznać, że na początku nie lubiłem elektroniki – wyznał Krzysztof Markowski, który wraz z ojcem Stefan prowadzi warsztat. – Trzeba było się wgryzać w jej tajniki. Ja uczyłem się na starszej generacji samochodów i kiedy trzeba było przestawić się na nowsze modele, nabyte doświadczenie stało się – w jakimś sensie - balastem. Dzisiaj już wiem, że ciągle trzeba się dokształcać. Sądzę, że gdybym rok nie pracował w zawodzie, to trudno byłoby do niego wrócić. Tak szybko wszystko się w tym fachu zmienia.

Dawniej więcej się naprawiało i regenerowało niż wymieniało, bo na rynku po prostu brakowało części do samochodów. Dzisiaj jest odwrotnie. Do tego było znacznie mniej marek, co pozwalało na niemal perfekcyjną znajomość każdego modelu. A dzisiaj?

- Dzisiaj przede wszystkim skrócił się czas naprawy auta – stwierdził mój rozmówca. – Tylko czasami jest problem ze zdiagnozowaniem, które może trwać dłużej niż sama wymiana części. Dojście do usterki jest niekiedy bardzo kłopotliwe.

Pomimo że do dyspozycji jest komputer, który pomaga odnaleźć, a przynajmniej zasugerować, który element może być prawdopodobnie uszkodzony, to zdarzają się niespodzianki.

- Nie tak dawno mieliśmy w warsztacie samochód z zepsutą skrzynią biegów, która jest już ze sterowaniem elektronicznym – opowiadał pan Krzysztof. – Przeprowadziliśmy wszystkie podstawowe „badania”. Bez rezultatu. Zwątpiłem na tyle, że zawiozłem samochód do serwisu. Tam też byli bezradni. Walczyliśmy z „chorą” skrzynią biegów przez pięć dni. Cóż to była za radość, gdy znaleźliśmy usterkę, która okazała się... błahostką. Cierpliwość się jednak opłaciła.

Zdarzające się niespodzianki sprawiają, że trudno niekiedy określić czas naprawy, a taka właśnie informacja jest dla klienta najważniejsza.

- Punktualność jest bardzo istotna – uważa współwłaściciel warsztatu. – Czynności wykonywane w serwisach są proste i łatwo określić ich czas. My uprawiamy trudniejszą mechanikę, m. in. dlatego, że naprawiamy samochody używane. Na przykład - pozornie zwykła wymiana wahacza. Wystarczy, że jest on skorodowany i wymontowanie go wymaga żmudnej pracy. Wówczas mogą zdarzyć się poślizgi w planowanym terminie.

Stefan Markowski wyuczył się zawodu mechanika samochodowego w najstarszym warsztacie w Kartuzach. Własną działalność podjął w 1971 roku, a od dwunastu lat pracuje wraz z synem Krzysztofem.

- Wszystkiego nauczyłem się od ojca – przyznał pan Krzysztof. – Szkołę dał mi niezłą, bo kiedy przyjmował uczniów, było ich trzech w ciągu roku. Gdy ja terminowałem, byłem w warsztacie sam. Z perspektywy lat mogę powiedzieć, że to była dobra decyzja. – Od najmłodszych lat wiedziałem, że pójdę w ślady ojca – dodał. - Nigdy bowiem nie interesowały mnie inne zawody. Zawsze byłem pewny tego, że zostanę mechanikiem samochodowym.

Dzisiaj, po kilkunastu latach pracy w tym fachu, pan Krzysztof uważa, że największą satysfakcję daje mu zadowolenie i pochwała od klienta. Zdarzają się nawet bardzo zaskakujące sytuacje. Naprawiał kiedyś samochód Niemcom, którzy nie znali żadnego polskiego słowa, jednak podziękowania otrzymał listownie i to w naszym ojczystym języku. Nietrudno zgadnąć, że z usługi musieli być bardzo zadowoleni.

L.T.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Karolcia - niezalogowany 2007-08-06 14:56:02

    dlatego właśnie po "naprawie" której dokonał uczeń -"nauczyciel" powinien to sprawdzić, jak trzeba to poprawić i wytłumaczyć co było źle itd-bez tego ni jak uczeń niczego sie nie nauczy :???: a gdzieś to zrobić musi skoro taki a nie inny zawód wybrał ;) to co to za mechanik :?:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    antekbosy - niezalogowany 2007-08-06 14:51:56

    obym przez to ich szkolenie na drzewie kiedys nie wyladowal.....hehehe.....a co do napraw to najlepiej auto naprawiac chyba samemu naprawiac ....potem cos niedokrecoce czegos brakuje albo po naprawie mechanikowi pol kilo srubek zostaje.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Karolcia - niezalogowany 2007-08-06 13:43:53

    no właśnie bo jak sam napisałeś oni się dopiero szkolą-nie od razu Rzym zbudowano :razz:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości