Reklama

Odchodzą z PO przed wyborami. Kandydaci nie mogą się maskować

17/08/2006 14:40
Działacze Platformy z gmin Kartuzy i Żukowo nie będą mogli występować w wyborach pod innym szyldem niż PO. Kilku działaczy już zrezygnowało z członkostwa.

Zgodnie z niedawną uchwałą Rady Krajowej PO, w gminach liczących więcej niż 20 tys. mieszkańców, członkowie tej partii nie będą się mogli "maskować" występując w doraźnie zakładanych stowarzyszeniach.

- Na pewno część ludzi odejdzie - twierdzi Ryszard Peek przewodniczący koła PO w Żukowie. - Inni na czas wyborów zawieszą swoją działalność. W polityce liczy się skuteczność. W naszych małych społecznościach ludzie ogólnie nie lubią partii. Dlatego kandydaci co cztery lata zmieniają stowarzyszenia przed wyborami.

W dużych gminach powiatu kartuskiego zwyczajem stało się, że kandydaci startujący w wyborach samorządowych "określenia się" unikają jak ognia. Ta praktyka dotyczy nie tylko PO, ale i pozostałych partii działających w powiecie.

- Nasze społeczeństwo nie dojrzało jeszcze w pełni do systemu partyjnego, w takim kształcie, jaki obowiązuje na zachodzie - przekonywał pół roku temu Janusz Lewandowski, eurodeputowany PO, przemawiając na powiatowym zjeździe Platformy w Kartuzach.

Niektórzy działacze tłumaczyli wtedy, że występowanie pod szyldem PO w wyborach byłoby dla nich wyborczym samobójstwem.

Juliusz Zielonka przewodniczący PO powiatu kartuskiego ocenia, że na 120 członków zrezygnować może zaledwie kilka osób. Nie chce jednoznacznie oceniać postępowania przedstawicieli Platformy, którzy zadecydują o rozstaniu z partią.

- Ja niektórych ludzi staram się zrozumieć. Kilka lat temu od podstaw zakładali porozumienia, które działały w samorządach. Z drugiej strony jednak, nie można być tylko "trochę" w PO, a "trochę" nie.

Unikanie przynależności partyjnej jest doskonale widoczne u szefów naszych samorządów. Wielu z nich w zależności od koniunktury, sprzyja przedstawicielom SLD, PiS, czy PO, urzędującym na wyższych szczeblach władzy i zabiega o ich względy. Bardzo dobrze widać to na imprezach masowych, na które politycy od lewa do prawa zapraszani są przez wójtów i burmistrzów "na wszelki wypadek".

Juliusza Zielonka tłumaczy, że do uzdrowienia życia publicznego potrzebna jest zmiana ordynacji wyborczej, która dotyczyłaby wszystkich partii politycznych.

- Obowiązek kandydowania z ramienia partii politycznej uporządkowałby mocno sytuację w lokalnych samorządach - tłumaczy. - Dla przykładu, na naszych listach wyborczych będzie sporo osób nienależących do PO, jednak identyfikujących się z jej programem. Wiadomo, że nie można nikogo zmusić do zapisywania się, ale podjęcie takiego wyboru, że ktoś na przykład idzie z PiS-em, bo bliskie są mu jego zasady, dawałby jasny sygnał wyborcom. Ludzie wiedzieliby, że głosują nie tylko na osobę, która później dowolnie zmienia swoje sympatie, ale też na określony program.

Według naszych informacji, o odejściu z PO przed wyborami zadecydowało trzech członków koła w Kartuzach. Wśród tych osób jest jego szef Jerzy Pobłocki, który zamierza startować z Porozumienia Samorządowego.

Wcześniej decyzję o rozstaniu z PO podjął Bogdan Łapa, były burmistrz Żukowa i działacz tamtejszej Platformy. Jego wybór nastąpił po tym, gdy nie uzyskał zgody władz PO na założenie drugiego, własnego koła w Żukowie.

Janusz Świątkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kaz - niezalogowany 2006-08-18 23:55:43

    Na pewno partie powinne walczyć o swoje, nie można trochę należeć. Rozbicie i ucieczka sprzyja ludziom o marnych kwalifikacjach, małe grupy mają mało pieniędzy, nie można na czas wyciągnąć oczywistych faktów uniemożliwiających objęcie stanowisk samorządowych ( np Komisarz stanu wojennego). Brak podstawowych zdolności działania w grupie, działamy razem, ale to ja jestem pierwszy, najważniejszy. Proszę popatrzeć na Kartuzy, partie słabe, bez poparcia u góry i u mas, malutkie kilkudziesięcioosobowe organizacje, których nie stać na stworzenie większej liczącej się organizacji (jeżeli to nie może być partia). Zdecydowanie lepszym miejscem działania jest partia, nie trzeba być radnym, aby miec wpływ na wiele spraw. Taki komitet działa i słuzy jedynie wyborom raz na cztery lata, potem to pozostali mogą sobie gardłować (w domu cicho , bo dzieci śpią ), a wybrańcy załatwiaja swoje interesy. Na pewno idealnie nie jest też w partiach, mamy przykłady obrażonych "zbawicieli", ale tam łatwiej to zrobić (przynajmniej tak mi się wydaje - nie jestem członkiem żadnej partii, ani nigdy nie byłem)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    babcia - niezalogowany 2006-08-18 22:51:37

    Znalazłoby się w okolicy tyle strychów do zagospodarowania?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Guest - niezalogowany 2006-08-18 12:00:50

    może dlatego? http://www.nie.com.pl/art3554.htm

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości