Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na pewno partie powinne walczyć o swoje, nie można trochę należeć. Rozbicie i ucieczka sprzyja ludziom o marnych kwalifikacjach, małe grupy mają mało pieniędzy, nie można na czas wyciągnąć oczywistych faktów uniemożliwiających objęcie stanowisk samorządowych ( np Komisarz stanu wojennego). Brak podstawowych zdolności działania w grupie, działamy razem, ale to ja jestem pierwszy, najważniejszy. Proszę popatrzeć na Kartuzy, partie słabe, bez poparcia u góry i u mas, malutkie kilkudziesięcioosobowe organizacje, których nie stać na stworzenie większej liczącej się organizacji (jeżeli to nie może być partia). Zdecydowanie lepszym miejscem działania jest partia, nie trzeba być radnym, aby miec wpływ na wiele spraw. Taki komitet działa i słuzy jedynie wyborom raz na cztery lata, potem to pozostali mogą sobie gardłować (w domu cicho , bo dzieci śpią ), a wybrańcy załatwiaja swoje interesy. Na pewno idealnie nie jest też w partiach, mamy przykłady obrażonych "zbawicieli", ale tam łatwiej to zrobić (przynajmniej tak mi się wydaje - nie jestem członkiem żadnej partii, ani nigdy nie byłem)
Znalazłoby się w okolicy tyle strychów do zagospodarowania?
może dlatego? http://www.nie.com.pl/art3554.htm
Dla niektórych panów z Porozumienia Samorządowego to nieoczekiwany zwrot. Chodzi oczywiście o tych panów. którzy są w PO, ale wstydzą się tej przynależności i kalkulują, że bardziej opłaca się iść do wyborów pod przykrywką Porozumienia Samorządowego, które leży im bardziej na sercu, ponieważ mogą je w sposób oczywisty niedemokratyczny kontrolować. Tusk to "twarda sztuka" i chce zlikwidować takie lokalne układy, które wymykają się potem z jakiejkolwiek kontroli. No bo kto powie takim kartuskim politycznym ogórkom , a raczej burakom z jakiegoś Porozumienia, Checzy, Samorządnych Kaszub i innych Naszych Spraw, że są zwykłą hucpą, która swoimi personami blokuje rozwój tego regionu. Wczoraj czytałam artukuł w "Dzienniku" na temat nowej ordynacji samorządowej wg koncepcji Kaczyńskiego. Dążenie do polaryzacji sceny z silnym PiSem i PO, może trochę bardziej liberalną i zajmującą miejsce SLD ma sens. Lokalne organizacje są ważne, ale nikt nie powie tego o istniejących. Trzeba je budować w oparciu o pewne standarty. (Dlaczego nikt tu nie utworzy filii Transparancy International!)
Na pewno partie powinne walczyć o swoje, nie można trochę należeć. Rozbicie i ucieczka sprzyja ludziom o marnych kwalifikacjach, małe grupy mają mało pieniędzy, nie można na czas wyciągnąć oczywistych faktów uniemożliwiających objęcie stanowisk samorządowych ( np Komisarz stanu wojennego). Brak podstawowych zdolności działania w grupie, działamy razem, ale to ja jestem pierwszy, najważniejszy. Proszę popatrzeć na Kartuzy, partie słabe, bez poparcia u góry i u mas, malutkie kilkudziesięcioosobowe organizacje, których nie stać na stworzenie większej liczącej się organizacji (jeżeli to nie może być partia). Zdecydowanie lepszym miejscem działania jest partia, nie trzeba być radnym, aby miec wpływ na wiele spraw. Taki komitet działa i słuzy jedynie wyborom raz na cztery lata, potem to pozostali mogą sobie gardłować (w domu cicho , bo dzieci śpią ), a wybrańcy załatwiaja swoje interesy. Na pewno idealnie nie jest też w partiach, mamy przykłady obrażonych "zbawicieli", ale tam łatwiej to zrobić (przynajmniej tak mi się wydaje - nie jestem członkiem żadnej partii, ani nigdy nie byłem)
Znalazłoby się w okolicy tyle strychów do zagospodarowania?
może dlatego? http://www.nie.com.pl/art3554.htm