Aleksandra Bućko jest mieszkanką Połęczyna, a od kilku lat także wolontariuszką Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl. Przed pięcioma laty była w Rwandzie, gdzie jako wolontariuszka misyjna wspierała dzieci i nauczycieli ze szkoły prowadzonej przez siostry Pallotynki. W listopadzie jedzie do Tanzanii, a konkretnie do Tengeru, gdzie pragnie stworzyć miejsce pamięci polskich uchodźców z Syberii. Aby mogło powstać, potrzebne jest wsparcie. - To będzie też Wasze miejsce, bo właśnie je współtworzycie - akcentuje Ola.
Aleksandra Bućko jest mieszkanką Połęczyna. Od wielu lat udziela się w wolontariacie Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl.
- Celem naszej organizacji jest wspieranie dzieł społecznych prowadzonych przez misjonarzy. Ola wpisuje się w tę działalność. W 2018 roku była w Rwandzie, jako wolontariuszka misyjna, aby wspierać dzieci i nauczycieli ze szkoły prowadzonej przez siostry Pallotynki w Masace koło Kigali. W tym roku jedzie do Tanzanii, by uczestniczyć w powstawaniu miejsca pamięci uchodźców polskich z Syberii. W Tengeru - tak nazywa się miejscowość, w której w latach 1942-1952 osiedlili się Polacy wędrujący z armią gen. Andersa - powstaje dziś muzealna klubokawiarnia. Obecnie tym miejscem opiekują się siostry Pallotynki - misjonarki. Ola będzie pomagała w archiwizacji pamiątek po polskich uchodźcach oraz w tworzeniu miejsca pamięci, które powstanie w zbudowanym w tamtych czasach Domu Polskim - przyznaje ks. Jerzy Limanówka z zarządu Fundacji.Reklama
Jak przyznaje Ola, pracować na rzecz dzieci i nauczycieli w Afryce było jej marzeniem.
- Często wypowiadałam na głos moje marzenie, że kiedyś będę pracować na rzecz dzieci i nauczycieli w Afryce. I to wymawiane na głos pragnienie stało się rzeczywistością. Pewnego dnia napisała do mnie, pracowniczki wydawnictwa edukacyjnego, pewna fundacja, która zapytała o możliwość wsparcia dla wolontariuszy jadących do Afryki. To był punkt przełomowy. Już wiedziałam, co mam robić. I tym sposobem pojechałam do Rwandy, by wspierać dzieci i nauczycieli ze szkoły prowadzonej przez siostry pallotynki. Tam zrozumiałam i poczułam na własnej skórze, że wolontariat ma sens, że warto dzielić się tym, co się ma z innymi, że warto dawać coś od siebie. Wciąż mam w pamięci radość w oczach dzieci i nauczycieli, z którymi pracowałam. Te roześmiane i zaciekawione oczy mówiły głośniej niż wszystkie słowa. Widząc je, zrozumiałam, że daję im coś ważnego, co może wpłynąć na ich lepsze życie. Jestem wdzięczna, że mogłam tam być, bo moje życie też stało się lepsze - zaznacza Ola.Reklama
W listopadzie planuje wyjazd do Tengeru. Tam jej misją będzie tworzenie miejsca pamięci polskich uchodźców z Syberii.
- Czuję ogromne poruszenie w sercu, że stanę się cząstką tej niezwykłej, wielu nieznanej, polskiej historii. Zapraszam Was również do zainteresowania się tą małą ojczyzną Polaków w Afryce, u stóp Kilimandżaro. Moim pragnieniem jest zebranie funduszy na wsparcie pięknego dzieła, jakim jest stworzenie miejsca pamięci po wspaniałych, odważnych polskich kobietach i tysiącach dzieci, głównie sierot, którym udało się wydostać z sowieckich łagrów wraz z armią gen. Andersa. Każdym datkiem wesprzecie moją pracę, która będzie polegała na archiwizacji pamiątek po polskich uchodźcach oraz na tworzeniu miejsca pamięci, które powstanie w zbudowanym w tamtych czasach Domu Polskim - podkreśla Aleksandra Bućko.Reklama
Tengeru to mała ojczyzna Polaków w Afryce Wschodniej leży u stóp Kilimandżaro. To tam, do ówczesnej Tanganiki, przywędrowali polscy uchodźcy z Syberii. Tam się osiedlili. Stworzyli wspaniałą infrastrukturę. Kiedy opuścili tamto miejsce, budynki wzniesione w najlepszym stylu polskiej architektury przez lata niszczały. Nieopodal, w Polisingizi pozostał Dom Polski - swoiste centrum kultury na uchodźstwie, gdzie działał teatr, odbywały się intelektualne debaty. Teraz miejscem tym opiekują się siostry pallotynki. Właśnie tam powstaje muzealna klubokawiarnia, miejsce dla turystów z całego świata, promujące polską historię i polską kulturę.
- Kibicujcie proszę temu dziełu, bo jest tego warte. Może wyruszycie kiedyś na Kilimandżaro lub na safari do Serengeti, a może przywiodą Was poszukiwania naukowe czy cele biznesowe. Po drodze wstąpicie do Domu Polskiego, by przy filiżance aromatycznej kawy lub herbaty afrykańskiej porozmawiać o wspaniałej, nieprawdopodobnej polskiej historii, o ludziach, którzy po tragicznych przeżyciach dotarli do miejsca, które uznali za swój ziemski raj. Bądźcie tam proszę ze mną myślami, wspierajcie sercem i dobrymi słowami. Kibicujcie temu dziełu, bo jest tego warte. A jeśli zechcecie stać się częścią tej historii, wspierając mnie i to dzieło, to proszę również o wsparcie finansowe. To będzie też Wasze miejsce, bo właśnie je współtworzycie - akcentuje Ola.Reklama
Wesprzeć tworzenie miejsca pamięci uchodźców polskich z Syberii można za pośrednictwem platformy zrzutka.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze