W Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Kartuzach, 27 listopada odbyło się spotkanie, na którym dr Alicja Paczoska opowiadała o życiu, porwaniu i tragicznej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Na spotkanie przybyło wielu gości i zainteresowanych mieszkańców.
Dr Alicja Paczoska od trzech lat jest historykiem Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy, wcześniej związana była z Kaszubami. Ukończyły kartuski ogólniak, a po studiach w Lublinie przez 10 lat pracowała w szkole w Goręczynie.
Po ukończeniu studiów doktoranckich w Gdańsku (1999r.) otrzymała propozycję pracy naukowej w nowo tworzonym wówczas Instytucie Pamięci Narodowej. Specjalizuje się w historii najnowszej.
Jej zainteresowania są bardzo szerokie. W 2002r. Wydała książkę pt.: „Dzieci Jałty” poświęconą przesiedleńcom z Wileńszczyzny. Opublikowała też wiele artykułów naukowych w takich czasopismach jak: „Zeszyty Chojnickie”, „Kronika Bydgoska”, w których opisuje krzywdy wyrządzone Polakom w czasach stalinowskich, którzy za przekonania skazywani byli na wieloletnie więzienia.
Obecnie opracowuje biografie osób skazanych po wojnie na karę śmierci za działalność niepodległościową. Jak mówi „życia już im nie zwrócę, ale chciałabym chociaż zrehabilitować”. W swoich badaniach nie zapomina też o Kaszubach. Jeszcze w tym roku w czasopiśmie „Pamięć i Sprawiedliwość” ukaże się artykuł na temat represji aparatu bezpieczeństwa wobec działaczy kaszubskich.
Krótka historia ks. Jerzego Popiełuszki
Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się 23 września 1947 roku w Okopach k. Suchowoli (ówczesne woj. białostockie) jako trzecie z pięciorga dzieci Władysława i Marianny. Na chrzcie otrzymał imię Alfons. Od małego był obowiązkowy, uczynny, wrażliwy. Zawsze się uśmiechał. Koledzy ze szkoły nazywali go filozofem, gdyż skłonny był do refleksji i stanowił raczej typ samotnika. Jako wiejskie dziecko kochał przyrodę, zwierzęta, kwiaty.
Od dnia Pierwszej Komunii Świętej codziennie pokonywał czterokilometrową trasę do parafialnego kościółka w Suchowoli. Był ministrantem. Swoich planów odnośnie kapłaństwa nikomu nie zdradzał, choć mama chyba coś przeczuwała.
Do seminarium Jerzy wstąpił w 1965 roku. Ówczesnemu rektorowi uczelni powiedział, że chciałby służyć Bogu i ludziom. Wyróżniał go wielki szacunek dla człowieka.
Ponieważ alumni byli powoływani do służby wojskowej, jeszcze na pierwszym roku Jerzy Popiełuszko trafił do jednostki w Bartoszycach. Zasłynął tam jako jeden z najbardziej niepokornych kleryków, nie poddających się indoktrynacji. Gdy oficer "przyłapał" Jerzego z różańcem w ręku, rozkazał rzucić go na ziemię i podeptać, ten odmówił. Z tego powodu został pobity i zamknięty w areszcie karnym. Innym razem nie pozwolił zdjąć sobie medalika.
Święceń kapłańskich udzielił Jerzemu kard. Stefan Wyszyński. Było to w roku 1972. Na obrazku prymicyjnym ks. Jerzego widniał napis: Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc. Jako duszpasterz pracował w podwarszawskich Ząbkach, Aninie, a następnie w warszawskich kościołach Dzieciątka Jezus, św. Anny i św. Stanisława Kostki. Dla studentów wśród których działał był nie tylko kapłanem i duchowym przewodnikiem, ale także kolegą i przyjacielem. Uczestniczył w zabawach i żartach, angażował się w ich sprawy, pomagał w życiowych problemach. W 1978 r. zostaje duszpasterzem środowisk medycznych w Warszawie - w czasie dwóch pierwszych papieskich pielgrzymek i pogrzebu Prymasa kieruje służbą medyczną. Sam przeszedł ciężką operację tarczycy, ma tzw. niedokrwistość złośliwą i chorobę żołądka - ze względu na stan zdrowia musi ograniczać pracę parafialną i u św. Stanisława Kostki mieszka już jako rezydent.
Do parafii św. Stanisława Kostki został przeniesiony w roku 1980. Studenci podążyli za nim. Tutaj jednak rzeczywistość okazała się nieco inna. Od sierpnia ks. Popiełuszko zaangażował się w duszpasterstwo ludzi pracy. W czasie strajku okupacyjnego w Hucie Warszawa był kapelanem robotników i przy ustawionym przez nich ołtarzu odprawił pierwszą Mszę świętą. W stanie wojennym wraz z proboszczem św. Stanisława Kostki, ks. Teofilem Boguckim, organizuje Msze za Ojczyznę. Od kwietnia 1982 takie Msze odbywają się systematycznie w ostatnią niedzielę miesiąca. Wszystkie jego kazania charakteryzowała bezpośredniość. Nie było w nich żadnych przemilczeń i wygładzania. Wzrastała liczba chrztów, ślubów.
Niestety wzrastało także zagrożenie. Gdy rozpoczął się stan wojenny i pierwsze aresztowania, ks. Popiełuszko otoczył swoją opieką wszystkich uwięzionych. Troszczył się także i wspierał modlitwą rodziny internowanych. W okresie Bożego Narodzenia chodził z opłatkami na posterunki wojskowo-milicyjne na Żoliborzu. Organizował pomoc medyczną, sprowadzał i rozdzielał dary z Zachodu.
Wielką popularnością cieszyły się odprawiane przez ks. Popiełuszkę Msze za Ojczyznę. Gdy zaczynał mówić, wokoło zapadała głucha cisza, a słowa przez niego wypowiadane jednoczyły i dodawały otuchy. W jego kazaniach nie było polityki. Przypominał w nich, czym jest miłość, wiara, dobro. Mówił o ludzkiej godności, o moralności. Często cytował kard. Wyszyńskiego lub Ojca Świętego.
Napięcie wciąż rosło, a ks. Jerzy był coraz bardziej zmęczony i chory. Przebyta operacja, nadczynność tarczycy, anemia. Mimo to pracował coraz intensywniej. Pracował do późnych godzin nocnych , a już o szóstej rano odprawiał Mszę świętą. Jesienią 1983 roku nasiliły się działania Służb Bezpieczeństwa wymierzone przeciw ks. Popiełuszce. Był śledzony, otrzymywał listy z pogróżkami. Pewnego dnia do domu podrzucono mu amunicję, materiały wybuchowe i antypaństwowe publikacje. Na tej postawie ks. Jerzy został aresztowany (przebywał w Pałacu Mostowskich 12-13.12.1983), do procesu jednak nie doszło - dzięki zabiegom Sekretariatu Episkopatu księdza obejmuje amnestia z lipca 1984. Wszelkie próby zastraszenia ks. Jerzego okazywały się jednak nieskuteczne. Nic nie było w stanie złamać ducha ks. Jerzego.
19 października 1984 roku rozpoczął się dla ks. Jerzego jak zawsze - Mszą Świętą. Po Mszy świętej przez chwilę rozmawiał z lekarką.
O godz. 18.00, w bydgoskim kościele Braci Męczenników ks. Jerzy Popiełuszko odprawił nabożeństwo różańcowe. Waldemar Chrostowski, który prowadził wtedy samochód, twierdzi, że w drodze do Bydgoszczy ks. Jerzy zachowywał się zwyczajnie. Odmówił różaniec, potem trochę rozmawiał, drzemał. Ok. godz. 21.00, po postnym posiłku, wyjechał z Waldemarem Chrostowskim do Warszawy. Po drodze został porwany przez funkcjonariuszy MSW. Kierowca zapytany o ostatnią rozmowę z ks. Jerzym odpowiada: Opowiadał mi, że jako dziecko rzeźbił kasztanowe ludziki. W pewnym momencie gwóźdź się obsunął i przebił mu dłoń na wylot. Patrząc na ranę, dziewięcioletni wówczas chłopiec pomyślał: mam podobną ranę, jak Chrystus, kiedy został przybity do krzyża... Ostatnie słowa, które usłyszał to: Panowie, dlaczego mnie tak traktujecie... Chwycili Jerzego za rękawy sutanny i siłą zaczęli ciągnąć. Usłyszał jeszcze głuche uderzenie i trzask zamykanego bagażnika.
30 października 1984 roku o godzina 19.30 w Dzienniku Telewizyjnym spiker odczytał oficjalny komunikat o odnalezieniu w Wiśle ciała ks. Popiełuszki. O godzinie 20.00 kończyła się Msza święta w kościele św. Stanisława Kostki. Ks. Andrzej Przekaziński zaczął mówić łamiącym się głosem: Bracia i siostry, dziś w wodach zalewu we Włocławku odnaleziono księdza... Ludzie upadli na kolana. Rozpacz tysięcy wiernych, którzy od momentu porwania stali przed kościołem, czekając na powrót swego kapłana. O uprowadzenie, torturowanie i pozbawienie życia ks. Popiełuszki (a także o uprowadzenie i usiłowanie pozbawienia życia Waldemara Chrostowskiego oraz wcześniejsze usiłowanie pozbawienia życia ks. Popiełuszki, Chrostowskiego i Seweryna Jaworskiego 13 października 1984) oskarżono Grzegorza Piotrowskiego, Leszka Pękalę i Waldemara Chmielewskiego, skazanych następnie odpowiednio na 25, 15 i 14 lat więzienia. Jedynym oskarżonym o podżeganie i pomoc w zbrodni wyższym funkcjonariuszem MSW był pułkownik Adam Pietruszka, skazany na 25 lat więzienia. Po amnestii z 1986 r. kary Pękali, Chmielewskiego i Pietruszki zmniejszono. Dziś wszyscy oskarżeni, z wyjątkiem Grzegorza Piotrowskiego, przebywają na wolności.
8 lutego 1997 rozpoczął się archidiecezjalny proces o beatyfikację ks. Jerzego Popiełuszki. Otwarcia procesu, w obecności rodziców księdza Jerzego, dokonał kard. Józef Glemp. Przed rozpoczęciem uroczystości Ksiądz Prymas podzielił się ze zgromadzonymi swoją refleksją na temat charakteru i znaczenia procesu kapłana - męczennika : Wierni czuli swoim zmysłem wiary, że mimo otoczki walki społecznej i zmagań politycznych, pośrodku których rzekomo plasował się ksiądz Jerzy, jego śmierć miała wymiar religijny i była osadzona w miłości do Chrystusa obecnego w Kościele. Po wystąpieniu Prymasa i wspólnej modlitwie, rozpoczęła się pierwsza sesja procesu dla ustalenia znamion męczeństwa ś.p. ks. Jerzego Popiełuszki. Zwieńczeniem uroczystości była Msza św. Eucharystię koncelebrowało kilkudziesięciu kapłanów, w tym koledzy ks. Jerzego z seminarium. Ze Stanów Zjednoczonych przybył Waldemar Chrostowski, kierowca ks. Jerzego i świadek jego porwania. Po Mszy św. wierni przeszli do grobu ks. Jerzego. Przy dźwiękach hymnu "Boże coś Polskę" i pieśni "Ślubujemy Księże Jerzy" hołd złożyło ponad 60 pocztów sztandarowych, reprezentujących środowiska m.in. górników, służby zdrowia, Huty Warszawa, kombatantów. Chwilę ciszy wypełniła modlitwa rodziców ks. Jerzego, otoczonych kapłanami i wiernymi.
Ewelina Karczewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
KIEDYŚ MOJA NAUCZYCIELKA Dodano przez *** <> w 2004-01-12 18:26 z [213.76.26.240]