Władze samorządowe, radni, a także spora grupa sołtysów wzięła udział w środowym spotkaniu z przedstawicielami firmy PGNiG, która jeszcze w tym roku chce przystąpić w Borczu do prac wiertniczych w poszukiwaniu gazu łupkowego. - Nie mamy nic do ukrycia, a nasze wieloletnie doświadczenie pozwala nam z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że nie widzimy negatywnych skutków szczelinowania - zapewniali przedstawiciele spółki PGNiG.
Spotkanie odbyło się w Urzędzie Gminy, ale zaproszenie na nie otrzymali tylko nieliczni. Na sali znalazł się wójt, kilkoro radnych i urzędników, a także część sołtysów. Wybrańcy ci mieli okazję wysłuchać tego, co na temat łupków i planów względem terenów gminy mają przedstawiciele firmy Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA.
Prezentacja zaczęła się od analizy sytuacji energetycznej w kraju i korzyści, jakie przynieść mogłaby eksploatacja znajdujących się na terenie Polski bogatych złóż gazu łukowego. Zwracano uwagę na wzmocnienie niezależności energetycznej państwa, obniżenie cen gazu, spadek bezrobocia w miejscach odwiertów, a także wpływy do budżetów gmin oraz inwestycje koncesjonariuszy w lokalną infrastrukturę wodociągową i drogową.
Dość istotnym elementem dyskusji była również kontrola działań związanych z pracami wydobywczymi.
- Nasze działania obwarowane są koniecznością uzyskania koncesji, licznych pozwoleń, uzgodnień i decyzji. Jesteśmy stale kontrolowani przez szereg urzędów. Nie ukrywamy nawet, że jako przedsiębiorcy chcemy zrobić tu interes, ale opieramy się na obowiązujących przepisach prawa - zaznaczał jeden z przybyłych do Somonina przedstawicieli PGNiG.
- Jesteśmy jednak także otwarci na kontrolę społeczną. Zachęcamy do odwiedzenia naszych funkcjonujących już wiertni. Wiele przydatnych informacji można też znaleźć na stronie www.lupkipolskie.pl, gdzie jest m.in. dostęp do obrazu z kamery umieszczonej na wiertni w Lubocinie. Widać dzięki niej co się aktualnie tam dzieje i czym się właściwie zajmujemy - dodał.
Reprezentacja spółki zapewniała również, że obaw nie powinny budzić kwestie związane z ochroną środowiska, jako że prowadzone są na bieżąco monitoringi sejsmograficzne, składu chemicznego gruntu, jakości wody, stopnia zanieczyszczenia, a na dodatek po zakończeniu prac wiertniczych firma zobowiązuje się do rekultywacji zajmowanego wcześniej terenu i przywrócenia go do stanu poprzedniego.
- Obalamy jednocześnie kilka mitów. Szczelinowanie nie powoduje trzęsień ziemi, nie ma możliwości przedostania się w jego wyniku wykorzystywanych substancji do wód powierzchniowych czy gruntowych bo dzieli je około 2.000-3.000 metrów nieprzepuszczalnych warstw skalnych. Jest to więc nic innego jak jedno z wielu przekłamań przeciwników gazu łupkowego - przekonywali zgromadzonych przybysze z PGNiG.
Jak się okazało, coraz jaśniejsza staje się też kwestia samej lokalizacji odwiertu w Borczu. Wiadomo już, że chodzi o obszar liczący około pięciu hektarów należący do Nadleśnictwa Kolbudy. Na sam odwiert zagospodarowane ma zostać jednak ok. 1,4 ha. Konkretnie chodzi o działki 3100/2 i 3148 w Borczu. Rozpoczęcie prac wiertniczych miałoby się rozpocząć natomiast jeszcze w grudniu tego roku, choć decydujące znaczenie będzie tu mieć opinia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Planowana głębokość odwiertu w Borczu to ok. 3800 metrów, ale nim do niego dojdzie, na wniosek sołtysa Genowefy Dymek przedstawiciele PGNiG pojawią się na Kaszubach raz jeszcze i spotkają z lokalną społecznością, by wyjaśnić wszelkie wątpliwości i odpowiedzieć na nurtujące ich pytania.
- Wiemy już jakie są korzyści z wydobycia gazu łukowego, ale niewiele państwo powiedzieli na temat zagrożeń. Ekolodzy, a więc ludzie mający wiedzę na ten temat, są przeciwnikami stosowanych w procesie wydobywczym metod. Skąd biorą się te różnice? - dopytywała pod koniec spotkania sekretarz gminy, Sabina Recław-Drewa.
- Oczywiście pewne zagrożenia są. Nikt nie da Państwu głowy, że z całą pewnością nic się nie stanie, ale takiej pewności nie mamy nawet wsiadając codziennie do samochodu. Nasze dotychczasowe doświadczenie, wiedza którą posiadamy, wypracowana technologia i stale prowadzone kontrole środowiska pozwalają nam z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że nie widzimy negatywnych skutków szczelinowania. Do tej pory ich nie odnotowaliśmy, więc uważamy, że jesteśmy w stanie to ryzyko zminimalizować. Rozumiemy Państwa obawy, bo sami jesteśmy zachwyceni tymi terenami, ale większość tych negatywnych opinii oparta jest niestety na błędnych, często przekłamanych informacjach, jak choćby te zawarte w słynnym już "Gaslandzie" czy wielu publikacjach prasowych czy internetowych. Za nami stoją nie tylko wspomniane już doświadczenie, wiedza i technologia, ale i badania naukowe. Dowodem na to, że odwierty nie mają negatywnego wpływu na środowisku i krajobraz niech będzie znany wielu osobom nadmorski kurort Dębki, gdzie od wielu już lat wydobywamy gaz ziemny i ropę naftową. Tuż obok znajduje się promenada, pola namiotowe, plaża i kwatery wczasowe. Mało kto nawet wie, że nieopodal działa kopalnia, bo jej praca odbywa się niezauważalnie. Podobnie będzie u Państwa. Nie ma zagrożenia dla wody, hałas jest znikomy, a w razie potrzeby zamontować możemy ekrany akustyczne, zaś krajobraz nie ucierpi - podsumował jeden z przedstawicieli PGNiG.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Czy w gminie Somonino oprócz Borcza jeszcze gdzie indziej będą chcieli wydobywać gaz z łupków.