Reklama

Powiat. Dzieci z przemocowych rodzin czekają na dom pełen miłości

30/01/2024 11:08

Rodzinna piecza zastępcza to miejsce, w którym dzieci dotknięte trudną sytuacją rodzinną mogą poczuć się jak w domu oraz zaznać spokoju. Chętnych, by przyjąć potrzebujących pod swój dach jest nadal za mało, a placówki pękają w szwach. Dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie oraz kierownik ds. pieczy zastępczej przybliżają, jakie warunki muszą spełnić kandydaci, którzy chcą pomóc poszkodowanym dzieciom i młodzieży w tej ciężkiej drodze.

Skąd wzięła się taka inicjatywa ?

Grzegorz Mikiciuk - dyrektor PCPR w Kartuzach: Inicjatywa Zostań Rodzicem Zastępczym jako element naszej wewnętrznej, lokalnej kampanii promocyjnej przyświeca nam od początku powstania Centrum Pomocy Rodzinie w Kartuzach. Od samego początku byliśmy nastawieni na rodzicielstwo zastępcze. Nowelizacja ustawy z  2011 roku i przekopanie całego systemu pieczy zastępczej bardzo nas uwrażliwiło. Niezwykle ważnym trendem jest to, że najlepszym miejscem dla wychowania dziecka jest rodzina. Mimo, że w międzyczasie mocno ewaluowało się funkcjonowanie placówek opiekuńczo- wychowawczych, to jednak jest mocny trend i nastawienie na to, aby te miejsca dla dzieci były w rodzinnej pieczy zastępczej, czyli środowiskach najbardziej zbliżonych do tych własnych naturalnych i biologicznych.  Dlatego też, patrząc na ilość i potrzeby w tym zakresie, które są niezwykle duże, od dłuższego czasu prowadzimy różne działania promocyjne i kampanijne. Były to ogłoszenia, plakaty, ogłoszenia w parafiach, podkładki pod tablice rejestracyjne, ulotki, punkty informacyjne na różnych dużych imprezach, czy to tych, które działy się na szczeblu powiatu czy na szczeblu różnych gmin. Mieliśmy też przyjemność gościć na festynie rodzinnym w Grzybnie. Wszystkie te wydarzenia powodują, że chcemy tam wchodzić i promować rodzicielstwo zastępcze. Dodatkowo również takim fajnym elementem był konkurs "Perła dla życia". Był to konkurs, którego celem było wypromowanie rodzin wielodzietnych i po dwóch latach postanowiliśmy, że w tym konkursie również będziemy promowali rodzicielstwo zastępcze. Stwierdziliśmy, że oprócz tego, że wielodzietność jest fajna i nie może być kojarzona tylko z patologią, to w tym konkursie wyróżnialiśmy dobre rodziny zastępcze, aby poprzez ten przekaz medialny uwrażliwić, jak ważną funkcją jest rodzina zastępcza. W sytuacji, kiedy tych miejsc dramatycznie brakuje, podejmujemy się różnych działań. Dlatego też, naszym ostatnim pomysłem, szczególnie pani Dominiki oraz jej działu jest przygotowanie baneru, który zawisł na ulicy Mściwoja na naszym ogrodzeniu.

Reklama

Dominika Sowa-Klejna - kierownik ds. pieczy zastępczej: Nasze inicjatywy wynikają z tego, co również podkreślił pan dyrektor - braku miejsc w pieczy zastępczej, co można określić jako zapaść tego systemu. Problem ten nie ogranicza się jedynie do naszego powiatu, ale dotyczy całego kraju. Wymieniamy się korespondencją z innymi powiatami, szukając miejsc. Nie jest to już kwestia jednego czy dwóch dzieci. Aktualnie, w naszym powiecie, poszukujemy miejsc dla prawie trzydziestki dzieci oczekujących na umieszczenie w pieczy zastępczej. Nasza placówka oraz rodziny zastępcze są w tej sytuacji przeciążone. Dzieci faktycznie muszą czekać wiele miesięcy, a decyzje o odebraniu ich z domów podejmowane są w dramatycznych sytuacjach, gdzie istnieje realne zagrożenie życia lub zdrowia dziecka. Zastanowiliśmy się, że praca na terenie tradycyjnej społeczności otwiera możliwość dotarcia do ludzi o wielkich sercach i ustabilizowanej sytuacji życiowej. Być może nie wszyscy jeszcze słyszeli, nie wiedzieli lub po prostu nie wpadli na pomysł, że mogą być rodziną zastępczą. Dlatego postanowiliśmy intensywnie promować tę ideę, również poprzez umieszczenie baneru. Chcemy dotrzeć do najmniejszych zakątków, przekazując informacje we wszystkich dostępnych kanałach. Mamy nadzieję, że ktoś, kto czuje potrzebę pomagania w swoim sercu, zastanowi się, czy może podzielić się swoim domem i sercem z dziećmi potrzebującymi wsparcia.

Jakie warunki trzeba spełnić, żeby zostać opiekunem zastępczym?

Reklama

Dominika Sowa-Klejna: 

Wydaje się, że zrozumienie ustawy może być trudne, jednak w praktyce nie jest to tak skomplikowane. Często ludzie pytają, czy konieczne jest posiadanie dużego domu, gdzie każde przyjęte dziecko miałoby swój własny pokój, albo czy istnieje ustalony próg dochodowy, który trzeba spełnić. Otóż nie. Moim zdaniem ważne jest raczej, aby okazać się przyzwoitą osobą, gotową na podjęcie tego doświadczenia, gdyż pozostałe warunki, wymienione w ustawie, są dość oczywiste. Podstawowym wymogiem jest bycie osobą niekaraną, spełnianie obowiązków alimentacyjnych (o ile takie istnieją), chociaż większość osób, które zgłaszają się, nie ma takiego zobowiązania. Dodatkowo, konieczne jest posiadanie stabilnej sytuacji życiowej oraz źródła dochodu. Ważne jest, aby nie pojawiała się sytuacja, w której ktoś myśli, "jesteśmy na bezrobociu, więc weźmiemy dziecko i zaopiekujemy się nim za  pieniądze". Uważam, że te warunki nie są zbyt wygórowane i są zrozumiałe dla każdego, kto rozważa podjęcie roli rodziny zastępczej.

Reklama

Czy rodzicami zastępczymi mogą być tylko osoby po ślubie? 

Dominika Sowa-Klejna: To jest nieco kontrowersyjna kwestia. Podczas prac nad ustawą poruszano ten temat. Podchodzimy dosyć literalnie do tekstu ustawy, która stwierdza, że osoby pozostające w związku małżeńskim lub osoba niepozostająca w związku małżeńskim, czyli osoba samotna. Dlaczego mamy tak restrykcyjne podejście? To z tego powodu, że ustawodawca nie daje nam zbyt wielu możliwości zweryfikowania czy ustanowienia jako rodziny zastępczej pary, która nie pozostaje w związku małżeńskim. Jakie są z tego trudności? Głównie wynika to z faktu, że jeśli brać pod uwagę tylko jedną osobę z pary, jak zaznacza ustawa - osobę - nie mamy możliwości zweryfikowania tej drugiej, która przecież mieszka w tym samym domu. Trudno przewidzieć, że ta druga osoba nie będzie miała wpływu na życie i wychowanie przyjętego dziecka lub dzieci. Uważamy to za bardzo istotne. Interpretacje tej kwestii różnią się w innych powiatach, ale może to być również bodziec do uregulowania niektórych kwestii.

Reklama

Jak długo najczęściej trwa bycie rodziną zastępczą?

Dominika Sowa-Klejna: Nie ma tu właściwie ustalonej reguły. Ustawa reguluje kwestie krótkoterminowej opieki, czyli tzw. pogotowia rodzinnego, obejmującego okres do trzech miesięcy, z możliwością warunkowego przedłużenia. Niemniej jednak, stosunkowo często korzystamy z tych warunkowych przedłużeń, ponieważ rzadko sytuacja wyjaśnia się w tak krótkim czasie. W przypadku rodzin o innym charakterze lub rodzinnych domów dziecka, trudno jest przewidzieć, czy umowa z opiekunami będzie na rok czy dwa lata, ponieważ dynamika jest nieprzewidywalna, a biologiczni rodzice czasem zaskakują nas swoim postępem. Czasami w krótkim okresie są w stanie naprawić swoje życie i bardzo cieszy nas ta wiadomość, że dziecko może wrócić do domu, czując się w nim bezpiecznie. Oznacza to, że sytuacja odebrania dziecka była kryzysowa, a biologiczny rodzic rzeczywiście zrozumiał swoje błędy. Oczywiście szkoda, że doszło do takiej sytuacji, ale jeśli rodzic naprawdę wszystko naprawił, to to najlepsze, co może się wydarzyć to powrót dziecka do domu rodzinnego. Niestety, częściej rodzice zaskakują nas w negatywny sposób. Na początku podejmują aktywne działania, pytają o poradę, chodzą do sądu, przedstawiają różne zaświadczenia, ale im więcej czasu upływa, tym bardziej staje się oczywiste, że coraz mniej mają czasu dla dzieci. Odwiedziny w pieczy zastępczej stają się rzadsze, a czasu na specjalne terapie im braknie. Często również sięgają po alkohol i skupiają się na ukrywaniu tej informacji, zamiast skupić się na rzeczywistej poprawie. Mimo początkowych nadziei na zmianę, czas płynie, a sytuacja nie ulega poprawie. Warto również brać pod uwagę dynamikę rozwoju emocjonalnego dzieci, zależnie od ich wieku. Więzi z rodziną zastępczą zaczynają się konsolidować, podczas gdy relacje z rodzicem biologicznym, który rzadko odwiedza dziecko, osłabiają się. Spotkanie raz na miesiąc nie tworzy prawdziwej więzi. Dlatego, nawet jeśli sytuacja rodzica ulegnie poprawie po kilku latach, jest wyjątkowo trudno oderwać dziecko od rodziny zastępczej i z powrotem je oddać rodzicom. Choć zdarzają się takie sytuacje, są raczej wyjątkowe, a kluczowym elementem jest stałe dbanie o rozwijanie więzi przez cały ten czas. Często zdarza się, że po pewnym czasie kryzysu rodzic zaczyna wszystko uporządkowywać, motywowany czymś, co go do tego zainspirowało. Dlatego też ten czas bywa tak długi, ale jak wspomniałam, to raczej sporadyczne przypadki.

Reklama

Czy dziecko ma coś do powiedzenia, jeśli chodzi o kwestię tego, czy chce pozostać w rodzinie zastępczej czy też powrotu do domu rodzinnego?

Dominika Sowa-Klejna: Ustawa stanowi, że dziecko jest podmiotem i jest najważniejsze. Głównym kryterium, które przyświeca nam i wszystkim służbom pracującym na rzecz dziecka i rodziny, jest dobro dziecka. Zastanawiam się, jak należy podchodzić do tego pytania. Oczywiście, dzieci posiadają specyficzne mechanizmy, które sprawiają, że nawet jeśli w rodzinie zastępczej mają się dobrze i ich potrzeby są zabezpieczone, często odczuwają głęboką tęsknotę za swoim rodzinnym domem, wyrażając pragnienie powrotu do mamy. Pytanie, czy to pragnienie jest realne, czy może wynikać z potrzeby sprawdzenia, często dotyczy bardziej dojrzałych emocjonalnie dzieci, które pragną przekonać się, czy w ich domu biologicznym wszystko jest w porządku. Niekiedy ta tęsknota może być bardziej skomplikowana i wynikać z potrzeby sprawdzenia sytuacji. Niemożliwe jest jednak dosłowne traktowanie słów dziecka w tym kontekście.

Reklama

A jeżeli sytuacja jest odwrotna i takie dziecko nie chce wrócić do domu rodzinnego tylko zostać w pieczy zastępczej?

Dominika Sowa-Klejna: To bardzo trudne pytanie. Uważam, że nie sposób jednoznacznie wyjaśnić tego w prosty sposób. Jeśli rozważamy powrót dziecka, oznacza to, że po pierwsze sytuacja tego rodzica uległa formalnej poprawie, a po drugie, utrzymana została więź i dobra relacja z rodzicem. To oznacza, że dziecko jest nadal związane emocjonalnie z rodzicem i, mimo że dobrze się czuje w pieczy zastępczej, pragnie powrotu. Gdy zauważamy, że dziecko nie wyraża chęci powrotu, istnieje prawdopodobieństwo, że istnieje jakaś przyczyna, a rodzice nie są gotowi na powrót. Szczególnie ostrożnie podchodzimy do sytuacji, gdy dziecko doświadczyło przemocy, ponieważ jest to bardzo trudne zadanie nauczenia rodziców funkcjonowania bez przemocy i jednocześnie odkrycia w nich pokładów miłości do dziecka. Konieczne jest bardzo delikatne podejście do takich sytuacji, ponieważ wiąże się to z potencjalnym niebezpieczeństwem.

Reklama

Czy rodzina zastępcza jest obowiązana do tego by pozwalać dziecku utrzymywać stałe relacje z rodziną biologiczną? Czy musi się to odbywać w ich domu?

Dominika Sowa-Klejna: Bez wątpienia, ponieważ to jest prawo dziecka. Zawsze analizujemy sytuację z perspektywy dziecka, nie dlatego, że matka czy ojciec mają jakieś życzenia czy roszczenia, ale z uwagi na prawa dziecka do spotykania się ze swoimi rodzicami i rodzeństwem, jeśli przebywają w innym miejscu. Jest to zatem zobowiązanie rodziny zastępczej do odpowiedniego zadbania o te spotkania, jednak z pewnymi zastrzeżeniami, biorąc pod uwagę środowisko, z którego dzieci pochodzą, zwłaszcza gdy to środowisko jest bardzo niebezpieczne. W takich przypadkach, jako organizator pieczy, składamy wniosek do sądu o uregulowanie kontaktów lub nawet o zakaz kontaktu. Jeśli miało miejsce ostre przemocowe zachowanie, nawet jeśli ustąpiło po umieszczeniu dziecka w środowisku zastępczym, a każde spotkanie z rodzicami wywołuje u dziecka traumę i objawy reakcji po traumatycznej, to takie spotkania nie powinny mieć miejsca. Podobnie, w sytuacji, gdy istnieje strach dziecka przed rodzicem, spotkania nie powinny odbywać się w mieszkaniu rodziny zastępczej. Rodzina ta jest bowiem miejscem bezpiecznym, zwłaszcza dla małych dzieci, które jeszcze nie rozumieją zasad funkcjonowania świata, nie znają pojęć takich jak sąd, przepisy czy prawo karne, co może budzić obawy, że rodzice stosujący przemoc, odwiedzając mieszkanie rodziny zastępczej, mogą zakłócić bezpieczeństwo.

Reklama

Ile czasu trwa procedura by dostać opiekę nad takim dzieckiem?

Dominika Sowa-Klejna: Do kilku miesięcy. Rozpoczynamy od pierwszego spotkania, które ma na celu lepsze wzajemne poznanie się. Informujemy także o różnych formach pieczy zastępczej, omawiamy, na czym to polega, jakie są prawa i obowiązki. Wyjaśniamy, z jakich środowisk pochodzą dzieci trafiające do pieczy zastępczej, ponieważ często kandydaci nie są tego świadomi i nie do końca zdają sobie sprawę, że istnieją rodzinne realia, gdzie na przykład nadużywanie alkoholu czy agresywne zachowania są na porządku dziennym. Konieczne jest, aby mieli pełną świadomość tych aspektów, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dzieci z takich rodzin często wykazują różne zaburzenia, na które trzeba być przygotowanym. Następnie przechodzimy do etapu gromadzenia dokumentów, który nie jest zbyt skomplikowany, oraz przeprowadzania badania psychologicznego i wywiadu w miejscu zamieszkania kandydatów. Jeśli te trzy elementy zostaną zweryfikowane pozytywnie, oznacza to, że kandydaci otrzymali pozytywną opinię od psychologa, potwierdzającą odpowiednie motywacje i predyspozycje, a także dostarczyli wymagane dokumenty, a wywiad w miejscu zamieszkania zakończył się pozytywnie. Kandydaci uzyskują wstępną pozytywną kwalifikację do pełnienia tej funkcji. Otrzymują zaproszenie do szkolenia, które odbywa się w naszym centrum między godziną dziewiątą a czternastą. Staramy się jednak, aby te spotkania nie były zbyt częste, aby umożliwić pracującym kandydatom skuteczne zorganizowanie swojego czasu. Następnie kandydaci odbywają dziesięć godzin praktyki w istniejącej rodzinie zastępczej lub rodzinnym domu dziecka, na które ich kierujemy. Jeśli ten etap jest zaliczony pozytywnie, co obejmuje wymaganą liczbę obecności, aktywność podczas szkolenia i pozytywnie ocenioną praktykę, to kandydaci uzyskują kwalifikację do pełnienia funkcji rodziny zastępczej. Od tego momentu zaczyna się oczekiwanie na telefon. Ci ludzie są już w naszej bazie danych, i jeśli pojawia się dziecko, dzwonimy, pytając, czy są gotowi je przyjąć. Kiedyś oczekiwanie mogło trwać nawet kilka miesięcy, ale w ostatnim czasie sytuacja znacznie się skróciła. Bywało, że kandydaci nie zdążyli jeszcze wrócić do domu po otrzymaniu pozytywnej kwalifikacji na posiedzeniu komisji, a już mieliśmy interwencję i musieliśmy ich szybko powiadomić, aby wrócili i odebrali dziecko.

Reklama

W jakim wieku najczęściej są to dzieci?

Dominika Sowa-Klejna: To właściwie dzieci od urodzenia aż do praktycznie osiemnastego roku życia, choć bardzo trudno znaleźć rodzinę zastępczą gotową zaopiekować się nastolatkami. Obecnie brakuje przede wszystkim tych, którzy są otwarci na opiekę nad starszymi dziećmi lub zaangażowanie się w opiekę nad większą ilością dzieci. Szczególnie kładziemy nacisk na młodsze dzieci, gdyż standardy opieki instytucjonalnej jednoznacznie wskazują, że placówki opiekuńczo-wychowawcze nie powinny przyjmować dzieci poniżej dziesiątego roku życia. Ten dziesiąty rok życia stanowi dla nas granicę, której przekroczenie zobowiązuje nas do znalezienia dla nich miejsca w rodzinnej pieczy.

Reklama

Jak wygląda sytuacja w przypadku, gdy z takiej przemocowej dla przykładu rodziny zabiera się rodzeństwo. Można ich rozdzielić?

Dominika Sowa-Klejna: Często to konieczność. Te praktyki powinny obowiązywać jedynie w wyjątkowych sytuacjach, ale niestety, z braku dostępnych miejsc, często nie mamy innej opcji. Rodzina lub rodzinny domu dziecka mają już często pełne ręce pracy, opiekując się pięcioma czy nawet sześcioma dziećmi, co uniemożliwia przyjęcie na przykład kolejnej piątki. Choć zdarza się, że uda się przyjąć jedno czy dwoje dzieci, to niestety na kolejne zwykle brakuje wystarczającej przestrzeni.

Grzegorz Mikiciuk: Jest to sytuacja dramatyczna, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że w przypadku takiego "upychania", jakość opieki nad dziećmi maleje - dodaje ... - smuci nas rozdzielanie rodzeństw, które powinny być razem. Jednak równie ważne jest zadbanie o sferę higieny psychicznej rodziców zastępczych. To jakbyśmy byli zmuszeni do dodatkowych ośmiu godzin pracy lub wykonywania dodatkowych obowiązków.

Prócz pytań stricte o pieczy zastępczej, chciałam zapytać dodatkowo, jakie jeszcze inicjatywy są przez was realizowane ?

Grzegorz Mikiciuk: Niewątpliwie aktywnie zarządzamy naszym profilem na Facebooku, który posiada znaczną siłę oddziaływania. Regularnie udostępniamy treści związane z tematyką pieczy zastępczej, koncentrując się głównie na tych kwestiach. Nasz profil obejmuje różnorodne treści, takie jak informacje o wydarzeniach, spotkaniach, wyjazdach i warsztatach, obejmując tym samym szerokie spektrum działań. Ponadto, angażujemy się w prowadzenie klubu młodzieżowego, który jest skierowany do dzieci objętych pieczą zastępczą.

Dominika Sowa-Klejna: Są to zajęcia oparte na koncepcji świetlicy socjoterapeutycznej. W naszym zespole jesteśmy przygotowani do pracy terapeutycznej, posiadamy doświadczenie w przygotowaniu psychotraumatologicznym, a także nieco w obszarze psychoanalitycznym. Duży nacisk kładziemy na terapię przywiązania, gdyż dla nas priorytetem jest praca nad odbudową więzi, która u dzieci objętych pieczą została często poważnie zakłócona. Klub został stworzony z myślą o tym, aby dzieci miały bezpieczne miejsce, gdzie są w pełni akceptowane. W naszym klubie nie ma możliwości wyrzucenia kogokolwiek, co różni go od innych miejsc. Jest to przestrzeń, w której dzieci są akceptowane ze wszystkimi swoimi cechami. Staramy się utrzymać ciągłość prowadzenia klubu przez te same osoby, wykorzystując fakt, że młodzi ludzie często potrzebują czasu, by zaufać dorosłym. Często mają oni zaburzone zaufanie do dorosłych z powodu wcześniejszych zawodzeń ze strony rodziców lub innych bliskich osób. Chcemy pokazać, że dorośli dotrzymują słowa i spełniają obietnice, co jest dla dzieci istotne w odbudowywaniu zaufania. Pokazujemy, że dorosłe osoby są wiarygodne i zasługują na zaufanie. Pomaga kształtować w ich oczach pozytywny wizerunek instytucji. Pracujemy również nad kształtowaniem osobowości dzieci w sposób praktyczny, organizując różne wyjścia, takie jak wizyty w hotelach, zakupy w galeriach, gdzie dzieci mają szansę nauczyć się samodzielności i odpowiedzialności. Organizujemy także zajęcia dotyczące autoprezentacji, co pomaga podnosić poczucie własnej wartości dzieci. Wszystko to ma na celu pomóc dzieciom w rozwoju praktycznych umiejętności i podniesieniu samooceny.

Jakie są wasze plany na przyszłość?

Grzegorz Mikiciuk: To jedno z trudniejszych pytań, ponieważ oprócz sfer marzeń i oczekiwań musimy również uwzględnić realność i rzeczywistość życia. Mamy ambitne plany, które będziemy argumentować i przekładać na konkretne działania w ramach nowego programu rozwoju pieczy zastępczej. Niemniej jednak, konieczne jest dostosowanie tych planów do realiów życia, co będziemy uwzględniać w trakcie przygotowywania programu. Naszym głównym celem jest wyjście z obecnej sytuacji kryzysowej. Pracujemy nad rozmowami i przewidywaniem różnych scenariuszy, co stanowi wyzwanie. Wartościowe jest tworzenie różnych mechanizmów zaradczych, gdyż często odczuwamy bezskuteczność naszych działań i poczucie bezradności. Koncentrujemy się na rozwiązywaniu problemów, wzmocnieniu naszej kadry oraz stawianiu czoła przeciwnościom. Jednakże musimy także przewidzieć możliwość pogorszenia się sytuacji, zarówno w kontekście samej pieczy zastępczej, jak i systemu, który ją wspiera. Dodatkowo, regulacje prawne i związane z nimi żmudne, czasochłonne administracyjne procedury stwarzają dodatkowe wyzwania. Sporządzanie różnych sprawozdań i udzielanie odpowiedzi wymaga czasu, a jak wiadomo, czas nie jest elastyczny. Jako pracownicy mamy określony czas pracy i prywatne życie, a utrzymanie równowagi między nimi jest dla nas istotne, aby zachować jasność umysłu i trzeźwość myślenia.

Dominika Sowa-Klejna: Myślę, że możemy mieć plany na przyszłość, a mój osobisty plan skupia się na nieustannym podnoszeniu jakości pracy zespołu ds. rodzinnej pieczy zastępczej. Warto zaznaczyć, że obecna jakość jest już wysoka, ze względu na wykwalifikowanie pracowników. Wprowadzone przez nas rozwiązania obejmują superwizję dla rodzin zastępczych, stałą superwizję dla koordynatorów pieczy rodzinnej, liczne szkolenia i wsparcie psychologiczne. Aby utrzymać wysoką jakość pracy, musimy systematycznie rozwijać swoje kompetencje oraz tworzyć nowe, innowacyjne rozwiązania dla rodzin zastępczych. W naszych planach uwzględniamy to, co możemy zrealizować w ramach naszych kompetencji i dostępnych środków finansowych, ponieważ bez odpowiednich środków nie byłoby możliwe zorganizowanie tych działań. Chciałabym także na sam koniec dodać, że jeśli ta informacja trafi do szerszego grona, zachęcam wszystkich, którzy mają trochę miejsca w domu, otwarte serce i chęć pomocy, aby dołączyli do nas. Choć praca ta może wydawać się trudna, nie jest to aż takie skomplikowane, a jednocześnie satysfakcjonujące. Zapraszamy serdecznie i prosimy o wsparcie w budowaniu efektywnego systemu opieki nad dziećmi.

Dziękuję za rozmowę. 

Czy znana ci jest inicjatywa rodzinnej pieczy zastępczej?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości