Reklama

Piękne granie w "Tatianie". Białoruski zespół gości na Kaszubach

01/08/2006 14:53
Są niesamowici. Grając na starych białoruskich instrumentach potrafią pięknie aranżować nie tylko ludowe pieśni z własnego kraju, ale także z Francji lub Ameryki. Grupę Żaliejka z Witebska - laureata wielu międzynarodowych festiwali, przygarnęli na kilka dni państwo Otwinowscy z restauracji Tatiana w Borowie. Muzyki zespołu będzie można tam posłuchać jeszcze dziś i jutro - na żywo!

Zespół Żaliejka do Polski przyjechał po raz pierwszy rok temu. W Dobrym Mieście na Międzynarodowych Spotkaniach Rodzin Muzykujących zdobyli Grand Prix. Parę dni temu z powodzeniem występowali również na "Dniach Kultury Kaszubskiej". Po tym festiwalu zrodził się pomysł, żeby grupa zagrała w Borowie, u Tatiany i Marka Otwinowskich, prowadzących znaną restaurację Tatiana.

- Zespołem zainteresował nas Wiktor Korczagin, Rosjanin mieszkający w Wejherowie - mówi Tatiana Otwinowska, właścicielka lokalu. - Stwierdziliśmy, że występy tak ciekawego składu będą dla wszystkich nie lada atrakcją. Zaproponowaliśmy więc muzykom kilkudniowy pobyt u nas, który połączony będzie z występami w restauracji.

Nazwa "Żaliejka" oznacza mały, niepozorny instrument dęty, którego brzmienie nieco przypomina dźwięk oboju. Takich właśnie piszczałek o różnych strojach muzycy posiadają sporo, podobnie jak innych zupełnie oryginalnych instrumentów, które znaleźć dziś można jedynie w muzeach, lub na rycinach umieszczonych w starych księgach.

- Wszystkie nasze instrumenty wykonuje mój mąż Wiktor - opowiada Wiera Kozak, kierownik "Żaliejki" i jednocześnie mama kilkorga młodych muzyków grających w zespole. - Już kilka razy zdarzyło się, że w czasie naszych występów za granicą różni ludzie próbowali od nas kupić nawet całość instrumentarium, tłumacząc, że nie spotkali wcześniej tak oryginalnych i ciekawie brzmiących egzemplarzy.

W składzie zespołu usłyszeć można między innymi bałałajki, w tym wielką bałałajkę-kontrabas, dudy, bębny, różne rodzaje fletów i rozmaite grzechotki, których dźwięki mają przypominać np. prace w polu.

Słuchając występów Żeliejki doznaje się wrażenia podróży w czasie i przestrzeni, do dawnych wsi białoruskich, gdzie wspólnie wykonywana muzyka była nieodłącznym i jednym z najważniejszych elementów codziennego życia i wszelkich uroczystości. Co ciekawe, zespół ma w swoim repertuarze również utwory ludowe z innych krajów. Jednak zaaranżowane są one w całkowicie oryginalny sposób. Podobno Francuzi, kiedy usłyszeli jedną z własnych pieśni ludowych, którą Żaliejka prezentowała na zagranicznym festiwalu oniemieli z zachwytu i twierdzili, że takie archaiczne brzmienie jest o wiele ciekawsze.

Grupa, chociaż odniosła już wiele międzynarodowych sukcesów, nadal stawia pierwsze kroki w dziedzinie promocji. Dzieje się to m.in. dlatego, że na Białorusi nadal słabo rozwinięty jest dostęp do internetu, a wykonanie wszelkich materiałów promocyjnych, które dla naszych artystów są standardem, dla tamtejszych grup okazuje się niemożliwe.

- U was wszystko przychodzi tak łatwo, w internecie od razu pojawiają się wszystkie informacje i wiadomo gdzie i czego szukać - mówi Wiera Kozak. - Na Białorusi, żeby móc kupić drukarkę trzeba mieć specjalne pozwolenie.

Tatiana Otwinowska, która sponsoruje pobyt "Żaliejki" na Kaszubach, przekonuje o potrzebie wspierania takich talentów. "To co jest prawdziwe i wartościowe i tak się przebije. Z przyjemnością goszczę u siebie muzyków, to nie jest żaden kłopot. To jak z dobrą energią, którą się wysyła - ona zawsze do nas wraca."

Zespół z Białorusi będzie można usłyszeć w restauracji w Borowie jeszcze dziś i jutro po południu.

Janusz Świątkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości