Szczypiorniści Cartusi Kartuzy znów blisko byli wywalczenia pierwszych w tym sezonie punktów na wyjeździe. W starciu z wyżej notowaną Gwardia Koszalin co prawda przez całe praktycznie spotkanie gonili wynik, ale rywale nie mogli czuć się pewnie ani przez chwilę. Ostatecznie miejscowi wygrali 28:26, notując piąte zwycięstwo w lidze. - Widać, że wciąż brakuje nam doświadczenia i ogrania w meczach "na styku" - podsumowuje trener Jarosław Frankowski.
Pierwsza odsłona meczu była wyjątkowo wyrównana, a wynik do 20 minuty niemal cały czas oscylował wokół remisu. Świetnie w spotkanie wszedł Patryk Załuski, który w tym czasie zdobył aż pięć bramek. Cartusia przez moment prowadziła nawet 5:4, ale była to pierwsza i zarazem ostatnia tego typu sytuacja w tym starciu.
Gospodarze dopiero w samej końcówce tej części meczu zdołali odskoczyć na kilka trafień. Na domiar złego okres lepszej gry miejscowych zbiegł się w czasie z trzecią karą dla Pawła Wikariusza, dla którego oznaczało to koniec udziału w tym spotkaniu. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Gwardii 15:12
Po zmianie stron i nieco słabszym początku drugiej połowy kartuzianie poprawili nieco grę w obronie i zabrali się za odrabianie strat. Ze stanu 20:15 zdołali już nawet podejść rywali na 22:20, ale w kluczowym momencie znów przytrafiło im się kilka strat, co przekreśliło chyba już ostatecznie szanse na wywiezienie z Koszalina choćby punktu.
Kolegów do walki próbował jeszcze poderwać najskuteczniejszy tego dnia w naszych szeregach Załuski (9 bramek), ale czujni gospodarze nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa, wygrywając 28:26. Dla Gwardii był to już piąty triumf w tym sezonie. Cartusia z kolei poniosła trzecią porażkę i w tabeli II ligi mężczyzn plasuje się na miejscu siódmym.
Drugi z reprezentantów naszego powiatu w tych rozgrywkach - GKS Żukowo, w ten weekend pauzował.
Komentarze