Piłkarze ręczni Cartusii Kartuzy pokonali w sobotę LKS Kęsowo 30:20 (12:9), odnosząc drugie zwycięstwo w rozgrywkach II ligi mężczyzn. Mimo słabszego początku podopieczni Jarosława Frankowskiego zdołali odrobić straty i jeszcze przed przerwą odskoczyć rywalom na kilka trafień. Po zmianie stron zagrali jeszcze lepiej, w pełni zasłużenie sięgając po komplet punktów.
Po pierwszym kwadransie gry wydawało się, że gospodarzy czeka równie ciężka przeprawa, jak w obu ubiegłorocznych spotkaniach z tym zespołem, jeszcze o mistrzostwo III ligi. Luki w obronie oraz świetna postawa Leszka Mielke w bramce LKS-u sprawiły, że w 15 minucie to kęsowianie prowadzili niespodziewanie 8:4.
Na szczęście od tego momentu obraz gry uległ diametralnej zmianie. To gospodarze rzucili aż osiem bramek, tracąc przy tym zaledwie jedną. Rywale nie potrafili nawet zapunktować z 7 metra, ponieważ dwukrotnie rzut karny bronił Kamil Szlas. Pierwsza połowa zakończyła się dzięki temu prowadzeniem Cartusii 12:9.
W drugą połowę znów lepiej weszli przyjezdni, którzy po dwóch skutecznych akcjach zmniejszyli straty to jednego trafienia. Odpowiedź gospodarzy była jednak znakomita. W kolejnym kwadransie trio Załuski-Konkel-Kamer rzuciło 10 bramek. Rywale odpowiedzieli ledwie trzema i na tablicy wyników było 22:14. W kolejnych pięciu minutach podopieczni Jarosława Frankowskiego dorzucili jeszcze pięć trafień, wszystkie po zabójczo skutecznych kontrach i przewaga Cartusi sięgnęła 12 bramek.
W samej końcówce inicjatywę przyjęli goście, choć spora w tym zasługa samych kartuzian, którzy niepotrzebnie złapali dwie kary i kończyli mecz w osłabieniu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wysokim i w pełni zasłużonym triumfem Cartusii 30:20.
Komentarze