Szczypiorniści GKS Żukowo pokonali w Kartuzach miejscową Cartusię 24:22 (14:11), do 13 przedłużając serię ligowych spotkań bez porażki. To ich drugie derbowe zwycięstwo w tym sezonie i do przewodzącego w tabeli MKS Grudziądz tracą już tylko punkt.
Pierwsze, jesienne starcie tych zespołów było raczej jednostronnym widowiskiem. Żukowianie umiejętnie wykorzystali atut własnego parkietu i gładko poradzili sobie z rywalami z Kartuz 33:20.
Tym razem równie łatwo nie było, i choć ponownie przez większą część gry to GKS Żukowo miało przewagę, ambitnie grający gospodarze do ostatnich minut walczyli o punkty. Co więcej, pomiędzy 12, a 17 minutą pierwszej części gry to miejscowi trzykrotnie mogli nawet cieszyć się jednobramkowym prowadzeniem. Sporo krwi przyjezdnym psuł przede wszystkim będący tego dnia w wyśmienitej dyspozycji strzeleckiej Patryk Załuski.
Drużyna Leszka Biernackiego nie pozwoliła jednak Cartusii odskoczyć na niebezpieczną odległość. Od stanu 8:7 rzuciła cztery kolejne bramki i wyszła na najwyższe w pierwszej połowie prowadzenie 8:11. Różnica ta utrzymała się zresztą do przerwy, na którą oba zespoły schodziły przy prowadzeniu Żukowa 14:11.
Drugą połowę goście zaczęli od dwóch skutecznych akcji podwyższając prowadzenie do pięciu, a po kilku kolejnych minutach nawet do sześciu trafień. Kartuska drużyna nie radziła sobie z zabójczo skutecznym Sławomirem Jurkiewiczem (po raz pierwszy pomylił się w ataku dopiero w ostatnich minutach meczu, łącznie zdobywając 7 bramek), a także silnymi rzutami Babierackiego czy szybkim rozegraniem z częstą zmianą tempa w wykonaniu Marciniaka.
Po 10 minutach goście poczuli się chyba jednak zbyt pewnie i zaczęli popełniać coraz więcej błędów, co skrzętnie wykorzystali podopieczni Jarosława Frankowskiego, systematycznie zmniejszając straty. Podobnie jak w pierwszej części meczu skutecznością błyszczał Załuski, trafiali też Lica, Konkel, Czaja i Tomaszewski.
Na dwie minuty przed końcem meczu było już tylko 21:22 dla Żukowa. W dramatycznej końcówce więcej zimnej krwi zachowali jednak przyjezdni. Trafił Niewiadomski, po czym na ławę kar powędrował Mariusz Hirsz. Grę w przewadze wykorzystał jeszcze z linii 7 metrów Jurkiewicz (co ciekawe był to pierwszy i jedyny rzut karny w tym spotkaniu) i stało się jasne, że to wicelider z Żukowa wywiezie z Kartuz z komplet punktów. W samej końcówce swój dorobek bramkowy poprawił jeszcze Załuski ustalając wynik meczu na 22:24.
GKS Cartusia Kartuzy - GKS Żukowo 22:24 (11:14)
CARTUSIA: Zieliński, K. Szlas - Załuski 11, Konkel 4, Lica 3, Jereczek 1, Tomaszewski 1, Czaja 1, Hirsz 1, P. Szlas, P. Wikariusz, Puzdrowski, Szmidka
Komentarze