Nie lada horror zgotowali swoim kibicom piłkarze ręczni Cartusii Kartuzy, którzy w sobotę rozpoczęli zmagania o mistrzostwo II ligi. Zespół Jarosława Frankowskiego długo prowadził, by w ostatnim kwadransie dać się rywalom nie tylko dogonić, ale i wyprzedzić. Dwa karne Kamila Konkela w samej końcówce pozwoliły jednak gospodarzom uratować remis.
Sobotnim spotkaniem w hali Gimnazjum nr 1 drużyna Cartusii zainaugurowała rozgrywki II ligi piłki ręcznej mężczyzn. Pierwszym po kilkuletniej nieobecności kartuskiego szczypiorniaka na tym poziomie ligowym był zespół z Wejherowa.
Spotkanie rozpoczęło się w najlepszy możliwy sposób, bo od szybkiego, 4-bramkowego prowadzenia miejscowych. Niestety przewagę tą równie szybko udało nam się po chwili roztrwonić. Przyjezdni ani na chwilę nie byli jednak w stanie objąć prowadzenia. Główna w tym zasługa skutecznej i szczelnej gry w obronie kartuzian. Nieco gorzej radziliśmy sobie z atakiem pozycyjnym. Wystarczyło to jednak, by na przerwę schodzić z w pełni zasłużonym prowadzeniem 11:9.
Drugą połowę także lepiej zaczęła Cartusia. Dwa trafienia Załuskiego i jedno Szlasa sprawiły, że bramkowa zaliczka znów urosła do czterech trafień. Niestety zaraz potem z gospodarzy zaczęło schodzić powietrze. Na domiar złego kary 2 minut złapali po sobie kolejno Konkel, Tomaszewski i Załuski. W efekcie między 37, a 47 minutą gry poprawiliśmy swój dorobek bramkowy o zaledwie jeden punkt, tracąc ich w tym samym czasie aż sześć. Tym samym na niespełna kwadrans przed końcem rywale wyszli na pierwsze w tym meczu prowadzenie (17:18).
Pełen nerwowości pościg długo nie przynosił zamierzonego celu. Do bramki trafili co prawda Wikariusz i Załuski, ale Tytani odpowiedzieli trzema celnymi rzutami i jeszcze na sześć minut przed końcem przegrywaliśmy 19:21. Szczęśliwie los uśmiechnął się w tym momencie do nas, błędy w obronie gości sprawiły, że w 57 i 58 minucie na ławkę kar powędrowało dwóch zawodników tej drużyny, a Cartusia stanęła przed ogromną szansą uratowania wyniku.
Tak też się stało, a zimną krew przy dwóch rzutach karnych zachował Kamil Konkel, do wyrównania doprowadzając na kilka sekund przed ostatnią syreną. Cartusia zaczyna więc zmagania od dość szczęśliwego remisu, choć bez wątpienia nasz zespół stać było na zgarnięcie pełnej puli punktów.
W innym meczu pierwszej kolejki spotkań drugi z naszych reprezentantów na poziomie II ligi - GKS Żukowo, uległ u siebie MKS Grudziądz 24:28 (9-16). Pierwszym liderem została ekipa Gwardii Koszalin.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze