Piłkarze ręczni Cartusi Kartuzy po serii ligowych zwycięstw, ponieśli drugą kolejną porażkę. Tym razem ulegli przed własną publicznością Samborowi Tczew 28:29 (10:17). O przegranej gospodarzy zdecydował fatalny początek spotkania, choć niewiele zabrakło, by kartuzianie odrobili ośmiobramkową już nawet stratę. W samej końcówce los uśmiechnął się jednak do gości, którzy ostatnią bramkę meczu rzucili z rzutu karnego na kilka sekund przed ostatnią syreną.
Po ostatnim triumfie u siebie nad Gwardią Koszalin, fani szczypiorniaka z Kartuz mogli liczyć, że w starciu z niżej notowanym Samborem Tczew szanse na punkty również są spore. Nie w pełni sił do spotkania przystępował jednak jeden z naszych liderów - Patryk Załuski, któremu grę na 100% uniemożliwiało zbicie stopy.
Jakby tego mało, w pierwszych minutach powróciły koszmary z przegranego wyjazdu do Olszyna, kiedy to podopieczni Jarosława Frankowskiego mieli problemy z pełną koncentracją od pierwszych minut spotkania. Podobnie było niestety w niedzielny poranek w Kartuzach, kiedy to nie potrafiliśmy pokonać bramkarza gości przez pierwszych 12 minut gry! Zawodnikom Sambora sztuka ta udała się natomiast aż siedmiokrotnie, co praktycznie ustawiło dalszy przebieg konfrontacji.
Niemoc Cartusii przełamał dopiero z rzutu karnego Kamil Konkel. Po tym gra się wyrównała, ale wypracowana przez gości przewaga nie stopniała do przerwy o choćby jedno trafienie. Nie do zatrzymania w szeregach gości był Michał Jędryszek, którzy już po 30 minutach miał na koncie aż 8 bramek!
Po zmianie stron przewaga ekipy z Tczewa wzrosła nawet na krótko do 8 punktów, ale od stanu 13:21 kartuzianie ruszyli do odrabiania strat. Mozolnie, ale systematycznie niwelowali różnicę bramkową. W trudnych momentach trafiał Mariusz Hirsz, wiatr w żagle złapał też Sławomir Lica, a szybkie kontrataki kończył niezawodny Konkel. Rywale tymczasem zupełnie stanęli, w czym spory udział miał strzegący naszej bramki Kamil Szlas.
Choć chyba mało kto wierzył w taki scenariusz, w ostatniej minucie meczu Cartusii udało się doprowadzić do remisu! Niestety ten, który miał spory udział w udanym pościgu miejscowych, a mianowicie Mariusz Hirsz, w kolejnej akcji w defensywie faulował. Arbitrzy ukarali go 2-minutową katą, a gościom przyznali rzut karny. Naszym katem okazał się nie kto inny, jak Michał Jędryszek, który na linii 7 metrów się nie pomylił, zdobył swoją 12 bramę w tym spotkaniu, a swojemu zespołowi zapewnił jak się okazało cenny, wyjazdowy triumf.
Podopieczni Jarosława Frankowskiego bez wątpienia zasłużyli na słowa uznania za charakter i wolę walki. Szkoda jedynie, że do happy endy zabrakło tak niewiele.
Cartusia Kartuzy - Sambor Tczew 28:29 (10:17)
CARTUSIA: Zieliński, Konkol, K. Szlas - Konkel 8, Hirsz 6, Lica 4, Jereczek 4, Załuski 2, Puzdrowski 2, P. Szlas 1, Wikariusz 1
Komentarze