Hero Sellaronda Dolomites był to dla niego kolejny cel na ten sezon. Pięć tygodni temu uległ groźnemu wypadkowi, więc start w Włoszech stał pod wielkim znakiem zapytania. Ostatecznie wystartował na najdłuższym dystansie 86km, gdzie suma przewyższenia wynosiła 4600m. Z racji, że nie posiada licencji kolarskiej, startował w kategorii amator. Mimo, że w wyścigu amatorskim, wystartował wśród bardzo dobrych zawodników. To najcięższy wyścig świata, zatem nie ma tutaj przypadków. Na mecie był trzeci.
Z Piotrem rozmawialiśmy pod koniec kwietna. Wówczas był po fenomenalnej inauguracji sezonu i w głowie miał kolejne cele - utrzymanie wysokiej formy, mistrzostwo Polski i wyścig etapowy Bike Adventure w Szklarskiej Porębie. Jednak największym wyzwaniem miał być start w Hero Südtirol Dolomites. Kilka tygodni temu Piotr uległ poważnej kontuzji barku, ale mimo to znalazł w sobie siłę, aby wystartować w tym najtrudniejszym wyścigu na świecie.
- Start naszego sektora zaplanowany był na 8.20. Od samego startu trzymałem wysokie, a zarazem równe tempo (średnia prędkość 15km/h). Po 5 godzinach i 44 minutach zameldowałem się na mecie i teraz mogę stwierdzić, że był to najcięższy maraton jaki kiedykolwiek jechałem - relacjonuje Piotr Rzeszutek.
Ostatecznie wyścig zakończył na trzecim miejscu wśród amatorów. Natomiast wśród najlepszych kolarzy świata uplasował się na 79 pozycji. Łącznie wystartowało 4018 zawodników. Więcej o Piotrze można przeczytać w
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Brawo!!!