Reklama

Piotr Rzeszutek z Sierakowic zaczął sezon z przytupem, może zakończyć go z mistrzostwem Polski

Ma 23 lata i od ośmiu nie rozstaje się z rowerem. Na swoim koncie ma już podium w najtrudniejszym wyścigu MTB na świecie. Jak sam mówi, ten sezon pokaże, na co go jeszcze stać. Piotr Rzeszutek z Sierakowic, który w barwach klubu kolarskiego Lew Lębork fenomenalnie rozpoczął sezon, chce w tym roku zdobyć największe trofea w Polsce i nie tylko.

Miesiąc temu rozpoczął się sezon kolarski. Piotr Rzeszutek, który ściga się przede wszystkim w zawodach MTB, w miniony weekend zgarnął pierwsze poważne zwycięstwo. Wygrał wiosenny cykl MTB Garmin Series. Trzy wyścigi tydzień po tygodniu. W sobotę mistrzowskie zakończenie cyklu, a w niedzielę nieplanowany wcześniej start w szosowym wyścigu w Gniewinie. Jak mówi, na rozgrzewkę.

- Trochę jestem zmęczony. Dwa ciężkie wyścigi z czołówką Polski, a nawet Europy. Pierwszy wyścig w Sopocie - szybki i bardzo wymagający wyścig z serii MTB Garmin Series, gdzie broniłem pozycji lidera. Rozegrał się on na ostatnich metrach. Wyszedłem z wyścigu jako wygrany, osiągnąłem pięciosekundową przewagę. W niedzielę szosa z ciężkim podjazdem pod zbiornik w Żarnowcu. Łącznie w tym sezonie sześć startów MTB, z czego trzy wygrałem, a każdy kończyłem na podium - podsumowuje Piotr.

Od kiedy zaczął trenować kolarstwo, wolał ścigać się w lesie. Jego pasją są maratony i cross-country, czyli kolarstwo górskie. Tam też stawia sobie główne cele. Sezon rozpoczął bardzo dobrze, ale to dopiero początek. W najbliższą sobotę start w Obornikach, w niedzielę w Iławie. Niebawem zaczną się wyścigi górskie, a one są dla niego najważniejsze. Jego cel w kraju, to mistrzostwa Polski i wyścig etapowy Bike Adventure w Szklarskiej Porębie. Jednak największym wyzwaniem będzie czerwcowy start w Hero Südtirol Dolomites.

- To najcięższy wyścig świata. Będę ścigał się na ponad 60 - kilometrowym odcinku, gdzie średnia prędkość wynosi 12 km/h. W Polsce ścigamy się 30 - 40 km/h. To pokazuje trudy wyścigu we Włoszech. Na starcie czołówka świata MTB, łącznie 4,5 tys. ludzi. Jest to jedyny wyścig MTB, który transmitowany jest w Eurosporcie. Ma wspaniałą oprawę, kibiców i trwa kilka dni. Włosi kochają kolarstwo górskie i tę atmosferę da się odczuć. W ubiegłym roku zająłem trzecie miejsce, w tym roku jadę poprawić ten wynik - komentuje Piotr.

Już w poprzednim sezonie Piotr mocno zaznaczał swoją obecność na zawodach. Przygotowania do tego sezonu rozpoczął w listopadzie. Ciężkie, wielogodzinne treningi, zaowocowały świetną formą. Luty Piotr i jego ekipa, spędzili w Hiszpanii.

- Hiszpania to był punkt kulminacyjny. Zrobiliśmy ponad 2,5 tys. kilometrów przez cztery tygodnie. Trenowaliśmy w górzystym Calpe, kolebce europejskiego kolarstwa. Tam wypracowaliśmy tzw. bazę, czyli wytrzymałość. Robi się dużo kilometrów w ciężkim terenie, a to ma zaprocentować w sezonie.

Jak widać, już zaprocentowało. Piotr jest świadomy formy jaką udało mu się wypracować, ale jednocześnie wdzięczny za wsparcie, które otrzymuje od klubu.

- Od zeszłego roku reprezentuję klub Lew Lębork. Mam bardzo dobre warunki do trenowania, myślę, że jedne z lepszych w Polsce. Nie jesteśmy grupą zawodową, ale mamy sponsorów, którzy w nas wierzą, doceniają, lubią to co robimy i cieszą się z naszych sukcesów. Niczego nam nie brakuje - dodaje Piotr.

Jednak nie tylko od dobrego sprzętu i wsparcia finansowego uzależniony jest sukces Piotra. To przede wszystkim jego ciężka i systematyczna praca. Wstaje o ósmej rano, je śniadanie i o 10.00 wyjeżdża na trening. Czasami krótki interwałowy, czasami długi wytrzymałościowy, podczas którego pokonuje 160 kilometrów. To prawie cały dzień spędzony na rowerze. Siedem dni w tygodniu. Do tego dochodzą treningi stabilizacyjne i regeneracja w postaci masaży i terapii manualnej. Obowiązkowo trening musi łączyć z dietą i higienicznym trybem życia. Jak mówi, na imprezę w sezonie nie może sobie pozwolić. Nie je też fastfoodów i musi się wysypiać. Całe swoje życie podporządkowuje pod kolarstwo.

- Mam 23 lata i wiem, że najlepsze lata sportowca jeszcze przede mną, ale w tym roku jeżdżę na takim poziomie, że mogę rywalizować z najlepszymi w Polsce. Moim marzeniem jest mistrzostwo świata, a może nawet olimpijskie. Do tego jednak długa i daleka droga, bo dla zawodnika z Polski nie jest to łatwe. We Włoszech to sport narodowy. Mają oni inną mentalność i duże wsparcie. Ja póki co cieszę się, że mogę rywalizować z najlepszymi zawodnikami Europy.

Razem z Piotrem w klubie jeździ jego młodszy brat, Tomek. Równie zdolny kolarz, który zafundował sobie roczny odpoczynek. Miał chwilę zwątpienia, teraz wrócił do treningu i powoli wraca do dyspozycji.

- To czterokrotny mistrz Polski, który jeszcze pokaże na co go stać. Myślę, że za rok będzie jeździł na takim poziomie jak wcześniej i znowu stworzymy dobry duet na wyścigach - komentuje Piotr.

Tomek i Piotr razem tworzą tzw. RzeszutTeam, a ich dokonania można śledzić na facebookowym profilu.

DS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kolarz - niezalogowany 2018-04-26 18:25:12

    "może zakończyć go z mistrzostwem Polski". To jak zakończy, to wtedy coś napiszcie, a nie teraz. Takich sportowców, co coś mogą zrobić w przyszłości, to mamy na pęczki. Także najprzód (prawidłowa forma) niech coś osiągnie, a dopiero później będziemy się zachwycać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości