Zbyt bliskie składowanie materiałów palnych w pobliżu pieca przyczyniło się do wybuchu czwartkowego pożaru w pomieszczeniu zaadoptowanym na domową masarnię. Płomienie szybko zajęły cały dach. Dzięki sprawnej akcji strażaków udało się jednak uratować sąsiedni magazyn słomy wraz z maszynami.
Zgłoszenie zdarzenia odebrano o godz. 8.19. Do płonącego budynku gospodarczego natychmiast wyjechało osiem zastępów straży pożarnej, w tym JRG Kartuzy oraz OSP Goręczyno, Hopowo, Kaplica, Somonino i Egiertowo. Niestety, ogień zdążył już strawić większość drewnianej konstrukcji dachowej wraz z poddaszem.
- Strażacy podali prądy wody bezpośrednio na płonący dach przy użyciu drabin przystawnych oraz przez wejście do obory, uniemożliwiając tym samym dalszy rozwój ognia. Budynek był murowany, o ścianach częściowo wykonanych z kamienia - relacjonuje Janusz Kobiela, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej KPPSP Kartuzy.
Niestety, drewniana konstrukcja obory wraz z dachem krytym eternitem zostały zniszczone. Spłonęło także siano zgromadzone w szopie na poddaszu oraz maszyny w pomieszczeniach obory zaadoptowanych na domową masarnię i wędzarnię. Łącznie straty wyniosły siedemdziesiąt tysięcy złotych, w tym czterdzieści tysięcy w budynku.
- Udało się jednak uratować przylegający do obory budynek stodoły. Oba obiekty były spore - obora miała wymiary 26 na 9 metrów, stodoła zaś 30 na 10 metrów. W stodole znajdowały się maszyny rolnicze. Łącznie udało się więc uratować około 200 tysięcy złotych - mówi dowódca Janusz Kobiela.
Przyczyną było zbyt bliskie nagromadzenie materiałów łatwopalnych w okolicy pieca znajdującego się w oborze.
Daria Kaszubowska
współpraca: Natalia Bobrowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
W ostatnim czasie cos dużo gospodarstw rolnych się spaliło