Mł. insp. Jarosław Soliński komendantem powiatowym policji w Kartuzach jest od kwietnia 2003 r. W rozmowie, którą przeprowadziliśmy 2 lutego br. wyeliminowaliśmy statystykę, koncentrując się na ogólnej problematyce “środowisko i obywatel a policja”. Dzisiaj prezentujemy I część rozmowy i nie ukrywam, że niektóre poruszone w tekście tematy wyłoniły się po zadaniu nieco prowokacyjnych pytań, ale rozmawialiśmy otwarcie i rzeczowo.
- Głównie na terenie Trójmiasta, ale nie tylko tam, policja prowadzi tzw. “naloty” na osiedla mieszkaniowe, a także na wytypowane rejony miasta w ramach akcji “Bezpieczne miasto”. Sporo jest mieszkańców, którzy uważają, że takie działania są raczej bezskuteczne, a niektórzy wręcz twierdzą, iż policja takimi akcjami chce sobie poprawić statystykę. Jakie jest pańskie zdanie?
- Podobne akcje, chociaż o mniejszych rozmiarach prowadzimy w Kartuzach. Nasi policjanci “penetrują” osiedla mieszkaniowe, niektóre rejony miasta, ale zapewniam, że nie po to, by wymierzać mandaty i pokazywać się mieszkańcom. Chodzi głównie i rozeznanie w sytuacji. W grę wchodzą również rozmowy z mieszkańcami. Młodzież niestety wałęsa się po osiedlach i ulicach “szlifując” chodniki, choć nie zawsze to ich wina. Po prostu się nudzi i wówczas rodzą się przeróżne głupie kawały często mające charakter przestępczy. Młodzież uważa, że młodość to jej atut i stąd wszelkie niepokoje i problemy, które stwarzają obywatelom nie tylko w miejscu zamieszkania. Policjant – dzielnicowy musi posiadać dokładne rozeznanie co się dzieje na osiedlu, na którym często zbierają się grupy nieodpowiedzialnych rozrabiaczy. Mieszkańcy boją się interweniować, ale – co jest pozytywnym zjawiskiem – coraz częściej kontaktują się z policją informując o różnych sytuacjach, a czynią tak, żeby zapobiec nieszczęściu.
- Zgodzi się pan ze mną, że w naszym społeczeństwie pokutuje przeświadczenie, że współpraca z policją to niebezpieczna rzecz, bowiem obawiamy się występować w sądzie w charakterze świadka, a w sądzie wiadomo – sprawy niekiedy bardzo długo się ciągną. Pokutuje również powiedzenie Starego Testamentu “Oko za oko, ząb za ząb”.
- Współpracę z policją nie powinno się rozpatrywać w kategoriach, że przestępstwo musi być ukarane, tylko krzywda wyrządzona drugiemu człowiekowi powinna być naprawiona. Obowiązkiem każdego z nas jest także zapobieganie ewentualnej krzywdzie, bo jeżeli wiemy, że ktoś przygotowuje się do popełnienia przestępstwa, to nie powinniśmy w takiej sytuacji biernie się zachowywać.
- Łatwo mówić, gorzej wykonać, ale chciałbym poznać pana opinię w następującej kwestii: jeden z komendantów powiatowych wydał bezwzględną walką przestępcom i za wszelkie informacje, jak to napisano w prasie, chce płacić. Pytanie być może jest sformułowane naiwnie, ale czy rzeczywiście się płaci? Większość ludzi taką współpracę nazywa donosem.
- Na całym świecie współpraca z policją to rzecz zupełnie normalna, także w Polsce. Nie jest i być nie może nie etyczne, gdy ktoś zauważa, że jakiś podejrzany typ włamuje się do samochodu, piwnicy czy innego pomieszczenia i o tym powiadamia policję. Proszę mi odpowiedzieć, czy jak ktoś o kimś wypowiada opinię, że jest złodziejem lub bandytą, to policja ma w takiej sytuacji nie reagować? Wszyscy powinniśmy być przezorni, bo czyż nie może być tak, że dzisiaj było włamanie do samochodu sąsiada a jutro to samo może nas spotkać. Natomiast, jeżeli chodzi o wspomnianego komendanta, który postanowił płacić za informacje to po pierwsze – nie może być mowy o donosie /takie sformułowanie stosowało się w czasach PRL-u/, po wtóre – każdy komendant wie co robi i wreszcie po trzecie – widocznie na terenie działania tego komendanta dochodzi do drastycznych sytuacji, być może bandytyzmu i dlatego uważał za stosowne, do walki z przestępczością w szerszym zakresie, włączyć mieszkańców. Nie tylko policjanci, ale my wszyscy powinniśmy zrozumieć działania wspomnianego komendanta i mogę ręczyć, że taką decyzję podjął po długim namyśle.
- Jak pan reaguje na każdą przekazaną policji informację?
- Szybko i natychmiast! Mam swoje zasady: w tym momencie człowiek, który przekazuje policji taką czy inną informację, interesuje mnie najmniej, chociaż jesteśmy wdzięczni za obywatelską postawę. Interesuje mnie sama informacja, na którą reaguję natychmiast wysyłając w dane miejsce policjantów, bo czas w tym przypadku jest sprawą najważniejszą. Nic nie odkładam na potem, bo może być za późno. Zatrzymana osoba musi w sposób przekonywujący udowodnić, że jest niewinna a ocena sytuacji danej sprawy należy do policjanta.
- Mówiąc inaczej – ma pan pełne zaufanie do ludzi, którzy coś podejrzewają i informują o tym policję?
- Absolutnie tak. W zawodzie policjanta pracuję już 23 lata i w tym okresie nie zdarzyło się nigdy, by za mylny sygnał ktoś był pociągnięty do odpowiedzialności. Byłby to po prostu nonsens!
- Dlaczego wśród mieszkańców pokutuje przeświadczenie, że zwiększone patrole policyjne na osiedlach, w wytypowanych rejonach miasta i tak dalej to nic innego jak łapanki? Z taką opinią też się spotykałem.
-Takie opinie w ogóle nie mieszczą się w jakichkolwiek policyjnych kanonach. Każdy policjant musi widzieć sens takiego działania bo chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom. Takie działania mają znamiona policyjnej prewencji i stwierdzam nie skromnie, że możemy się poszczycić dobrymi efektami. Kierownictwo Spółdzielni Mieszkaniowej “Kaszuby “ potwierdza, że na osiedlach jest nieco spokojniej, lecz do całkowitego bezpieczeństwa jest jeszcze daleko.
- Na zakończenie chcę pana poinformować, że opinia mieszkańców Kartuz i powiatu jest zgodna, że na naszych ulicach widać coraz więcej policjantów. Dotychczas, mówią mieszkańcy, bywało różnie.
- Powołanie mnie na stanowisko komendanta powiatowego policji wiąże się również z wprowadzaniem, nie tyle ulepszeń, co zmian w naszej pracy a taką konkretną zmianą jest moja oferta skierowana do wszystkich mieszkańców – macie Państwo prawo żądać i wymagać bardziej skutecznej policji., większej operatywności i kreatywności ze strony wszystkich policjantów. Ale do uzyskania konkretnych efektów, czyli zagwarantowania maksimum bezpieczeństwa obywatelom, spadku przestępstw, głównie rozbojów, włamań, napadów i tak dalej, potrzebna jest współpraca ze środowiskiem i myślę, że jest to oferta do zaakceptowania i proszę mi wierzyć, że swoim podwładnym stale powtarzam: praca w policji to służba, nie można jej traktować w kategoriach hobby. Każdy policjant zatrudniony w KPP w Kartuzach w codziennej trudnej służbie, ceni sobie współpracę z mieszkańcami a czy zyskuje w ich oczach uznanie - to rzecz wtórna, ale nie mnie to oceniać. Moi policjanci wiedzą dobrze czego od nich wymagam. Generalna zasada jest jedna: tam, gdzie dzieje się coś złego lub można przewidzieć, że będzie się dziać lub dojdzie do przestępstwa, tam musi być policjant!
/ od autora: na koniec 2003 roku prawie 68% Polaków deklarowało, że ma pełne
zaufanie do pracy policji./
- Panie komendancie, dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał / dom /
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze