Reklama

Policja bliżej mieszkańców

11/02/2004 09:39
Mł. insp. Jarosław Soliński komendantem powiatowym policji w Kartuzach jest od kwietnia 2003 r. W rozmowie, którą przeprowadziliśmy 2 lutego br. wyeliminowaliśmy statystykę, koncentrując się na ogólnej problematyce “środowisko i obywatel a policja”. Dzisiaj prezentujemy I część rozmowy i nie ukrywam, że niektóre poruszone w tekście tematy wyłoniły się po zadaniu nieco prowokacyjnych pytań, ale rozmawialiśmy otwarcie i rzeczowo.

- Głównie na terenie Trójmiasta, ale nie tylko tam, policja prowadzi tzw. “naloty” na osiedla mieszkaniowe, a także na wytypowane rejony miasta w ramach akcji “Bezpieczne miasto”. Sporo jest mieszkańców, którzy uważają, że takie działania są raczej bezskuteczne, a niektórzy wręcz twierdzą, iż policja takimi akcjami chce sobie poprawić statystykę. Jakie jest pańskie zdanie?
- Podobne akcje, chociaż o mniejszych rozmiarach prowadzimy w Kartuzach. Nasi policjanci “penetrują” osiedla mieszkaniowe, niektóre rejony miasta, ale zapewniam, że nie po to, by wymierzać mandaty i pokazywać się mieszkańcom. Chodzi głównie i rozeznanie w sytuacji. W grę wchodzą również rozmowy z mieszkańcami. Młodzież niestety wałęsa się po osiedlach i ulicach “szlifując” chodniki, choć nie zawsze to ich wina. Po prostu się nudzi i wówczas rodzą się przeróżne głupie kawały często mające charakter przestępczy. Młodzież uważa, że młodość to jej atut i stąd wszelkie niepokoje i problemy, które stwarzają obywatelom nie tylko w miejscu zamieszkania. Policjant – dzielnicowy musi posiadać dokładne rozeznanie co się dzieje na osiedlu, na którym często zbierają się grupy nieodpowiedzialnych rozrabiaczy. Mieszkańcy boją się interweniować, ale – co jest pozytywnym zjawiskiem – coraz częściej kontaktują się z policją informując o różnych sytuacjach, a czynią tak, żeby zapobiec nieszczęściu.

- Zgodzi się pan ze mną, że w naszym społeczeństwie pokutuje przeświadczenie, że współpraca z policją to niebezpieczna rzecz, bowiem obawiamy się występować w sądzie w charakterze świadka, a w sądzie wiadomo – sprawy niekiedy bardzo długo się ciągną. Pokutuje również powiedzenie Starego Testamentu “Oko za oko, ząb za ząb”.
- Współpracę z policją nie powinno się rozpatrywać w kategoriach, że przestępstwo musi być ukarane, tylko krzywda wyrządzona drugiemu człowiekowi powinna być naprawiona. Obowiązkiem każdego z nas jest także zapobieganie ewentualnej krzywdzie, bo jeżeli wiemy, że ktoś przygotowuje się do popełnienia przestępstwa, to nie powinniśmy w takiej sytuacji biernie się zachowywać.

- Łatwo mówić, gorzej wykonać, ale chciałbym poznać pana opinię w następującej kwestii: jeden z komendantów powiatowych wydał bezwzględną walką przestępcom i za wszelkie informacje, jak to napisano w prasie, chce płacić. Pytanie być może jest sformułowane naiwnie, ale czy rzeczywiście się płaci? Większość ludzi taką współpracę nazywa donosem.
- Na całym świecie współpraca z policją to rzecz zupełnie normalna, także w Polsce. Nie jest i być nie może nie etyczne, gdy ktoś zauważa, że jakiś podejrzany typ włamuje się do samochodu, piwnicy czy innego pomieszczenia i o tym powiadamia policję. Proszę mi odpowiedzieć, czy jak ktoś o kimś wypowiada opinię, że jest złodziejem lub bandytą, to policja ma w takiej sytuacji nie reagować? Wszyscy powinniśmy być przezorni, bo czyż nie może być tak, że dzisiaj było włamanie do samochodu sąsiada a jutro to samo może nas spotkać. Natomiast, jeżeli chodzi o wspomnianego komendanta, który postanowił płacić za informacje to po pierwsze – nie może być mowy o donosie /takie sformułowanie stosowało się w czasach PRL-u/, po wtóre – każdy komendant wie co robi i wreszcie po trzecie – widocznie na terenie działania tego komendanta dochodzi do drastycznych sytuacji, być może bandytyzmu i dlatego uważał za stosowne, do walki z przestępczością w szerszym zakresie, włączyć mieszkańców. Nie tylko policjanci, ale my wszyscy powinniśmy zrozumieć działania wspomnianego komendanta i mogę ręczyć, że taką decyzję podjął po długim namyśle.

- Jak pan reaguje na każdą przekazaną policji informację?
- Szybko i natychmiast! Mam swoje zasady: w tym momencie człowiek, który przekazuje policji taką czy inną informację, interesuje mnie najmniej, chociaż jesteśmy wdzięczni za obywatelską postawę. Interesuje mnie sama informacja, na którą reaguję natychmiast wysyłając w dane miejsce policjantów, bo czas w tym przypadku jest sprawą najważniejszą. Nic nie odkładam na potem, bo może być za późno. Zatrzymana osoba musi w sposób przekonywujący udowodnić, że jest niewinna a ocena sytuacji danej sprawy należy do policjanta.

- Mówiąc inaczej – ma pan pełne zaufanie do ludzi, którzy coś podejrzewają i informują o tym policję?
- Absolutnie tak. W zawodzie policjanta pracuję już 23 lata i w tym okresie nie zdarzyło się nigdy, by za mylny sygnał ktoś był pociągnięty do odpowiedzialności. Byłby to po prostu nonsens!

- Dlaczego wśród mieszkańców pokutuje przeświadczenie, że zwiększone patrole policyjne na osiedlach, w wytypowanych rejonach miasta i tak dalej to nic innego jak łapanki? Z taką opinią też się spotykałem.
-Takie opinie w ogóle nie mieszczą się w jakichkolwiek policyjnych kanonach. Każdy policjant musi widzieć sens takiego działania bo chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom. Takie działania mają znamiona policyjnej prewencji i stwierdzam nie skromnie, że możemy się poszczycić dobrymi efektami. Kierownictwo Spółdzielni Mieszkaniowej “Kaszuby “ potwierdza, że na osiedlach jest nieco spokojniej, lecz do całkowitego bezpieczeństwa jest jeszcze daleko.

- Na zakończenie chcę pana poinformować, że opinia mieszkańców Kartuz i powiatu jest zgodna, że na naszych ulicach widać coraz więcej policjantów. Dotychczas, mówią mieszkańcy, bywało różnie.
- Powołanie mnie na stanowisko komendanta powiatowego policji wiąże się również z wprowadzaniem, nie tyle ulepszeń, co zmian w naszej pracy a taką konkretną zmianą jest moja oferta skierowana do wszystkich mieszkańców – macie Państwo prawo żądać i wymagać bardziej skutecznej policji., większej operatywności i kreatywności ze strony wszystkich policjantów. Ale do uzyskania konkretnych efektów, czyli zagwarantowania maksimum bezpieczeństwa obywatelom, spadku przestępstw, głównie rozbojów, włamań, napadów i tak dalej, potrzebna jest współpraca ze środowiskiem i myślę, że jest to oferta do zaakceptowania i proszę mi wierzyć, że swoim podwładnym stale powtarzam: praca w policji to służba, nie można jej traktować w kategoriach hobby. Każdy policjant zatrudniony w KPP w Kartuzach w codziennej trudnej służbie, ceni sobie współpracę z mieszkańcami a czy zyskuje w ich oczach uznanie - to rzecz wtórna, ale nie mnie to oceniać. Moi policjanci wiedzą dobrze czego od nich wymagam. Generalna zasada jest jedna: tam, gdzie dzieje się coś złego lub można przewidzieć, że będzie się dziać lub dojdzie do przestępstwa, tam musi być policjant!

/ od autora: na koniec 2003 roku prawie 68% Polaków deklarowało, że ma pełne
zaufanie do pracy policji./

- Panie komendancie, dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał / dom /
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości