Mimo mroźnego niedzielnego popołudnia mnóstwo osób przybyło do Pomieczyna, by złożyć hołd ofiarom obozu koncentracyjnego Stutthof spoczywającym we wspólnej mogile na tutejszym cmentarzu. Tego dnia można też było nabyć niezwykłą książkę "Stutthof jidze", w której najstarsi mieszkańcy wspominają wydarzenia sprzed siedemdziesięciu dwóch lat.
Już tradycyjnie w pierwszą niedzielę lutego w Pomieczynie odbyły się uroczystości upamiętniające rocznicę Marszu Śmierci KL Stutthof. To dramatyczne wydarzenie miało miejsce na przełomie stycznia i lutego 1945 roku, ale do dziś jest żywe we wspomnieniach lokalnej społeczności. Tegoroczne obchody rozpoczęły się Mszą świętą o godzinie 14.00 w kościele pw. św. Józefa w Pomieczynie. Przewodniczył jej ksiądz prałat Stanisław Łada z Pruszcza Gdańskiego, gdzie również od lat organizuje się rocznice Marszu Śmierci. W poruszającym kazaniu ksiądz prałat podkreślał, że każde zło można zamienić w dobro. Wspomniał o czternastoletniej więźniarce obozu, która modliła się o zbawienie swoich oprawców.
- I dzisiaj można zdobyć się na podobne poświęcenie. Mój znajomy doświadczył sporych przykrości, ale nie poniżał osoby, która go tak dotknęła, nie wyzywał, nie złorzeczył, tylko ofiarował własne cierpienie za jej zbawienie. To jest wielkość człowieka: być szlachetnym mimo wszystko. Być dobrym mimo wszystko - przekonywał kapłan.
Modlitwę powszechną odczytali mieszkańcy Pomieczyna, którzy przed siedemdziesięciu laty byli świadkami przemarszu więźniów Stutthofu i mimo ryzyka zanosili im jedzenie, a nierzadko wyciągali ich z kolumn. Na zakończenie Mszy świętej odbył się krótki koncert chóru Polifonia z Przodkowa. W repertuarze nie zabrakło pieśni patriotycznych. Następnie wszyscy przeszli na cmentarz do Mogiły Ofiar Stutthofu, w której spoczywa około pięćdziesięciu pięciu poległych w Marszu Śmierci. Edmund Kwidziński komendant powiatowy PSP w Kartuzach odprawił apel poległych, a liczne delegacje złożyły kwiaty przy akompaniamencie werbli.
- Na początku dzisiejszej Mszy świętej padły takie słowa: "Ludzie ludziom zgotowali ten los". Ale co to byli za ludzie? Przecież latem 1939 roku to byli sąsiedzi, przyjaciele, którzy uczyli się w tych samych szkołach, pracowali w tych samych zakładach pracy, pozdrawiali się na ulicy. I nagle po wybuchu wojny jedni drugich zaczęli traktować jak wrogów. Czy my dzisiaj możemy być pewni, że te czasy się nie powtórzą? Myślę, że na pewno nie możemy być pewni! Na pewno jednak musimy dbać o to, by te czasy się nie powtórzyły. Dzisiejszy świat jest szczęśliwy, dostatni, nowoczesny, przez co zapominamy o dawnych tragediach. Ale takie dni jak dzisiaj przypominają nam, że nie szanując się nawzajem, powroty historii są niestety możliwe - mówił Andrzej Wyrzykowski, wójt gminy Przodkowo.
Kolejna część uroczystości odbyła się w Zespole Szkół Podstawowej i Gimnazjum w Pomieczynie. Czekały już tam na gości gorąca kawa i herbata, które pomogły rozgrzać się po lutowym mrozie oraz pyszne ciasta ufundowane przez gminę Przodkowo. Wzdłuż ścian ciągnęła się interesująca wystawa historyczna dotycząca drugiej wojny światowej przygotowana i wypożyczona przez Instytut Pamięci Narodowej. O drugiej wojnie światowej chętni mogli też posłuchać podczas warsztatów historycznych zorganizowanych po przedpołudniowych Mszach świętych, na które licznie przybyła zwłaszcza młodzież z okolicznych szkół.
Natomiast na popołudniowym spotkaniu odbyła się przede wszystkim prezentacja książki "Stutthof jidze. Marsz Śmierci we wspomnieniach mieszkańców Pomieczyna i okolic" wydanej przez Wydawnictywo Bernardinum dzięki wsparciu finansowemu Urzędu Gminy w Przodkowie oraz Starostwa Powiatowego w Kartuzach. Książkę przez ostatnie dwa lata przygotowywało Stowarzyszenie Rodzina Kolpinga w Pomieczynie. Inicjatorem był ksiądz proboszcz Henryk Zieliński. Udało się zebrać osiemnaście wywiadów wraz ze zdjęciami i dokumentami historycznymi.
O pracy nad książką opowiedziały członkinie stowarzyszenia: Hanna Merchel, Marzena Płotka i Daria Kaszubowska, a rys historyczny przedstawiła Elżbieta Grot z Muzeum Stutthof oddział w Sopocie. Pani Elżbieta potwierdziła wiele faktów opisanych w publikacji, a także podała kilka nowych szczegółów. Chętni mogli kupić książkę w formie cegiełki (jest jeszcze dostępna) - cały zysk zostanie przeznaczony na budowę pomnika na Mogile Ofiar Stutthofu. Podczas dyskusji wielu gości ze wzruszeniem zajmowało głos, opowiadając o swoich krewnych, którzy także szli w Marszu Śmierci. Uroczystość przeciągnęła się aż do godzin wieczornych.
Nadesłane/ Daria Kaszubowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze