W dniach 13 i 14 grudnia w całej Polsce trwa Weekend Cudów Szlachetnej Paczki – finał ogólnopolskiej akcji pomocowej, w ramach której wsparcie trafia do najbardziej potrzebujących rodzin. Pomoc dotarła także do mieszkańców powiatu kartuskiego, a lokalny finał odbył się m. in. w Szkole Podstawowej im. św. Kazimierza w Kartuzach.
Weekend Cudów to kulminacyjny moment Szlachetnej Paczki - inicjatywy, która od lat łączy darczyńców, wolontariuszy i rodziny w potrzebie. To właśnie w tych dniach paczki trafiają do domów osób, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej. Tegoroczny finał akcji w Kartuzach zorganizowano w Szkole Podstawowej im. św. Kazimierza przy ul. Marszałka Piłsudskiego.
Jak podkreślają organizatorzy, Szlachetna Paczka to nie tylko materialna pomoc, ale przede wszystkim mądre i odpowiedzialne wsparcie, poprzedzone dokładnym rozpoznaniem sytuacji rodzin. Wolontariusze odwiedzają zgłoszone osoby, przeprowadzają wywiady i sprawdzają, czy spełnione są kryteria programu.
- Ten rok był pod pewnymi względami wyjątkowy. Jeśli chodzi o wolontariuszy, to mamy do czynienia z naturalną rotacją - część osób odchodzi, część dołącza, to normalne. W tym roku postawiliśmy na to, żeby niczego nie robić na siłę, bo część wolontariuszy, szczególnie tych z dłuższym stażem, odczuwa już przemęczenie i ma też inne obowiązki - mówi Michał Piotrowski, lider rejonu Szlachetnej Paczki Kartuzy.
W rejonie kartuskim zgłoszono w tym roku 78 rodzin. Wolontariusze odwiedzili wszystkie, a po weryfikacji kryteriów do programu włączono 38 z nich.
- Odwiedziliśmy 78 rodzin i 38 zostało włączonych do programu. To dobry wynik, porównywalny do lat poprzednich. Co istotne, w porównaniu do ubiegłego roku mieliśmy więcej zgłoszeń, więc tendencja jest pozytywna - dodaje lider rejonu.
Jak zaznacza, kluczową zasadą Szlachetnej Paczki jest tzw. mądra pomoc.
- To nie jest tak, że każdy, kto się zgłosi, automatycznie otrzymuje paczkę. Sprawdzamy, czy dana rodzina spełnia kryteria, takie jak choroba, niepełnosprawność, samotne rodzicielstwo, nagłe zdarzenia losowe czy trudna sytuacja materialna. Chodzi o to, aby pomoc trafiała tam, gdzie jest naprawdę potrzebna - podkreślił Michał Piastowski.
Reklama
Choć ostatecznie wszystkie rodziny znalazły darczyńców, w tym roku proces ten był trudniejszy niż zwykle.
- Wcześniej darczyńcy zgłaszali się szybciej, było więcej czasu i mniej stresu. W tym roku było więcej nerwów, czy wszystkie rodziny zostaną obdarowane. Na szczęście finalnie się udało - dodał lider.
Organizacja finału, jak co roku, była możliwa także dzięki wsparciu lokalnych firm i osób prywatnych, które bezinteresownie pomagały w transporcie paczek i zapleczu logistycznym. Tegoroczny Weekend Cudów w Kartuzach po raz kolejny pokazał, że współpraca i zaangażowanie wielu osób mogą realnie zmieniać ludzkie historie i przywracać nadzieję na lepsze jutro.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze