Punktualnie o godzinie 3 w nocy kaszubskie szlaki rozświetiło ponad sto czołówek śmiałków, którym nie straszny był stukilometrowy dystans. Prawdziwi twardziele, wśród których nie zabrakło reprezentantów Kościerzyny, Banina i Kartuz, wzięli bowiem udział w ultramaratonie Kaszubska Poniewierka. Z podnóża Szczytu Wieżyca biegiem dotarli aż do Sopotu.
Pot na czole, ból mięśni i tona satysfakcji towarzyszyły uczestnikom Kaszubskiej Poniewierki, a więc ultramaratonu. Na starcie u podnóża Szczytu Wieżyca o 3 w nocy stawiło się ponad 100 uczestników z całej Polski. Do pokonania mieli nieco ponad 100 km dystans z metą w Sopocie.
Wśród twardzieli, którzy podjęli wyzwanie, nie zabrakło także śmiałków z naszego regionu. W kilkunastogodzinny bieg leśnymi szlakami, polnymi dróżkami i asfaltem udali się Jarosław Łącki z Kościerzyny, Jakub Węsiora z Kartuz oraz Bartek Pielecki z Banina.
- W Kaszubskiej Poniewierce biorę udział po raz pierwszy. Co skłoniło mnie do wzięcia udziału w tym biegu? Chęć podwyższenia poprzeczki. Do tej pory najdłuższy dystans jaki pokonałem to Bieg Rzeźnika na 80 km. Próbowałem z kolegą pokonać Bieg Rzeźnika Ultra na 100 km, ale na 75 km trzeba było podziękować, bo organizm nie dał rady. Dzisiaj ponownie dystans 100 km, ale u siebie, więc jest bliżej do domu (śmiech) - mówi Bartek Pielecki z Banina.
- Biegamy razem. Przebiegliśmy w parze 70 km, ale już Biegu Rzeźnika Ultra nie daliśmy rady. Dlatego chcieliśmy spróbować w Kaszubskiej Poniewierce zaliczyć 100 km. Myślę, że dzisiaj damy radę - dodaje Mariusz Machaliński z Gdańska.
Na pokonanie stukilometrowego dystansu uczestnicy mieli 17 godzin.
Dla nieco mniej odważnych, organizatorzy przygotowali także bieg na dystansie 30 km. Jego start miał miejsce w Gdańsku. Wystartowało w nim również ponad sto osób.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze