Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
@nowinka_: Chodziło mi o zarobki 1 osoby, nie dwóch łącznie. Chociaż kawalerkę da się wynająć do 1000zł, przy odrobinie szczęścia "nawet" 2 pokoje. Więc jeszcze 2000 zostają. Ale zależy jeszcze, ile kto ma innych kosztów, kredytów itp. Chociaż prawda jest taka, że ceny w Kartuzach mamy prawie trójmiejskie, choć cała reszta jest daleko w tyle. Nie wiem, z czego to wynika. Brak miejsc pracy, porządnej komunikacji itp. Nawet z Somonina da się dojechać pociągiem do Trójmiasta, a z Kartuz nie. Bezpośrednich połączeń autobusowych do Gdyni też tyle, co kot napłakał. A potem się dziwią, że w Kartuzach bezrobocie. @kaszubista: No ciekawa jestem, kto by na tym bardziej stracił, gdyby w Trójmieście podeszli do tego w ten sam sposób? Prawda jest taka, że znacznie więcej ludzi od nas pracuje w Trójmieście, niż u nas z Trójmiasta. Dopiero mielibyśmy bezrobocie i dziką walkę o każde miejsce pracy....
@Ruda985: Na wynajęte mieszkanie 3 tys ci nie starczy w życiu przykład: ja mam 1200 niecałe mąż ma 1700 mieszkanie wynajmować jest nierealne bo byśmy z głodu padli w połowie miesiąca. a na dotację już mamy za wysoki dochód
karol, twoją wypowiedż należy traktować z przymrużeniem oka, pół żartem pół serio, bo inaczej nazwałabym to po prostu bzdurami, wiemy wszyscy, że z tego co przytaczasz wyżyc sie nie da i nie każdy to otrzyma, zatem kto ma te prace niech sie jej mocno trzyma, powodzenia!!!
Według mnie prawda jest taka. Kto chce pracować znajdzie godną pracę. Spotykam się na co dzień z tym iż po co pracować? Gmina i GOPS pomoże, caritas da paczkę, pójdą "na sępa" tu i tam, tu coś podbiorą (nie nie mówiąc kradną) i coś na lewo dorobią. A więc po co pracować? Nie jest się nikomu zobowiązany, robi się co chce, nic nie ma się na głowie i ma czas na kombinowanie. Ci ludzie są bardzo mądrzy, a to ja jestem głupi pracując uczciwie prowadząc firmę odprowadzając wszystkie należne składki i podatki do gminy i państwa które trafiają do takich właśnie ludzi. A pseudo władza daje te właśnie pieniądze aby zakneblować swój elektorat. Tylko właśnie zapomnieli że to nie ich pieniądze. Tylko tych uczciwych. Bo kogo można ograbić z własnych oszczędności, tylko tego który MUSI je wykazać w zeznaniach... Ja i wiele innych jest bezsilnych...
A dlaczego zatrudnia się w Kartuzach ludzi z trójmiasta zamiast najpierw miejscowym dać pierwszeństwo w zatrudnieniu...bo menadżerowie-prezesi /czy jak się ich tam zwie/ są z trójmiasta i ściągają swoich znajomych zpoza powiatu a miejscowi zostają bez pracy...i podatki /czyli kasa/ też wędruje z kartuz do trójmiasta i gówno tu jeno zostaje....
@Ruda985: powiedz to emerytom z 1300 zł czy rencistom z 1080 zł gdzie koszt leków często oscyluje około 400 zł m-c
Dokładnie... Pewnie Ci którzy od 20stu lat siedza w jednej firmie, to się wymądrzają. Jak to mówiła jedna Pani z mojej ex pracy: "wy młodzi nie potrzebujecie pieniedzy jak my starsi.."
@mietek: Jasne!!! Młodzi to niech w ogóle najlepiej za darmo pracują przez pierwsze 5 lat, żeby potem dostąpić zaszczytu otrzymania umowy o pracę za jakże wygórowaną najniższą krajową. A potem płacz, że rodzi się za mało dzieci i nie będzie komu na emerytury pracować, bo młodzi mieszkają z rodzicami do trzydziestki i nie zakładają rodzin. Tylko za co mają je zakładać? Zresztą nawet 2000zł to nie jest żaden szał przy obecnych cenach. Tak naprawdę, żeby w miarę godnie żyć- i to wcale bez szaleństw, tylko żeby móc sobie pozwolić na mieszkanie (wynajęte), mieć co włożyć do garnka i za co kupić ubrania, oraz nie myśleć, czego nie zapłacić żeby starczyło do wypłaty, to trzeba zarabiać co najmniej te 3000zł.
@Ruda985: Nie zrozumieliśmy się, żeby powstał taki projekt, muszą być osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności, alkoholicy po przebytej kuracji itp, inaczej projekt by się nie odbył . Na pewno doradca zawodowy powinien zmotywować beneficjenta do podjęcia pracy, być tym motorem "career coaching" . Osobom niepełnosprawnym powinni pomóc fizycznie w rozmowie z pracodawcą bo w końcu o to chodzi aby podjąć pracę.
do mietek: nie zgadzam się, chętnie pracowałabym na najniższą krajową, ale jedyne co mi zaproponowano to praca na staż czyli około 600 zł na rękę a jak mam dojeżdżąć nawet 20 km (a tyle mam do kartuz/żukowa/ do trójmiasta troszkę więcej) to połowę z tej kwoty wydam na dojazdy... a pracować za 300 zł cały miesiąc ? inna propozycja to była żeby założyć sobie własną działaność wtedy mnie przyjmą... byłam na wielu rozmowach o pracę, przez pół roku, i nikt nie zaproponował mi najniższej krajowej ani umowy o pracę, takiej z ubezpieczeniem itp... ciekawe co wy na to....
@mietek: No to masz błędne zdanie wyrobione na podstawie jakiś buraków. Nie każdy młody to od razu wielki kozak rodem z Rozmów w Toku. Niektórym naprawdę wystarczyła by najniższa krajowa, ważne, żeby dostać pracę to po pierwsze, a po drugie być szanowanym w pracy - a to z tym jest ostatnio problem. Pracy jest bardzo mało, więc pracodawca ma gdzieś pracownika (nie zawsze, ale często można się z tym spotkać) każe mu robić rzeczy wychodzące poza zakres jego obowiązków, zostawać po godzinach, nie daje wolnego. Oczywiście, można to gdzieś zgłosić, ale wtedy " do widzenia" i pracy dalej nie ma. I jak tu się szanować, jeśli potem nie ma się za co żyć. Niestety.
Kto naprawdę chce,ten pracę znajdzie,ale młodzi od razu chcą zarobić co najmniej ponad 2.ooo zł. Ogólnie! nie chce im się pracować. To wszystko w tym temacie. Zaraz będą ripostować,ale mnie to nie obchodzi,mam na ten temat wyrobione zdanie!!!
@Drab: No właśnie, jakiś procent... Takie projekty powinny być adresowane głównie do ludzi, którzy rzeczywiście mają szanse i chęci na podjęcie pracy, tak jak Ty na przykład. W innym przypadku to strata pieniędzy, które można by przeznaczyć na ludzi, którzy rzeczywiście zrobią z tego pożytek, a nie tylko zgarną dodatkowe stypendium szkoleniowe.
@Ruda985: Jestem osobą na rencie i brałem udział w projektach, przez 10 lat byłem zarejestrowany PUP jako poszukujący pracy i w tamtym roku znalazłem pracę . W każdym projekcie jest jakiś procent przeznaczony dla ludzi z poza marginesu .
Pracę owszem można znaleźć, ale poza Kartuzami- w Trójmieście :) I nieprawda, że "jakbyś się postarała, bla, bla, bla". Nie uważam, żebym była jakąś ofermą i żebym się nie starała, ale jakoś pracy w Kartuzach znaleźć nie mogłam. Jedyne co, to staż w urzędzie zaraz po maturze i jakieś zlecenie potem w jednej z gazet i to wszystko. A w Trójmieście pracę znalazłam bez wielkiego problemu- m.in. na infolinii operatora telekomunikacyjnego, centrali banku, teraz pracuję w IT jednej z firm. A tutaj albo praca po znajomości, albo absurdalne wymagania, nie mówiąc już o tym, co oferują w zamian. Kiedy starałam się o staż z UP, to jeden pan powiedział mi, że owszem nadawałabym się, ale boi się mnie zatrudnić, bo nigdzie wcześniej nie pracowałam. A przecież staż jest dla osób, które doświadczenia nie mają. Paranoja! A gdzie indziej przegrałam z siostrzenicą właściciela... No i prawda jest taka, że w Urzędach pracy znaleźć można wszystko inne, tylko nie pracę ;) To archaiczny wynalazek, z którego korzystają wyłącznie firmy, które szukają kasy na zatrudnienie pracowników. Żadna szanująca się firma nie szuka tam pracowników. Chcecie znaleźć pracę, to pogódźcie się z tym i zacznijcie szukać na własną rękę. Na początek polecam portal trójmiasto.pl- dużo ofert pracy, również dla ludzi bez doświadczenia. Nawet na oferty z Kartuz tam trafiałam. Co do szkoleń, to jeśli pojawia się coś ciekawego, to jest z 10 miejsc na setki chętnych, bo na więcej nie ma kasy. A np. Centrum pomocy rodzinie organizuje szkolenia dla ludzi na rentach socjalnych (głównie alkoholików i osób niepełnosprawnych umysłowo), którzy przecież pracy i tak nie podejmą, tylko po to, żeby mogli wydębić dodatkową kasę, a na szkolenia dla ludzi, którym mogło by to pomóc w znalezieniu pracy, kasy brak. Jeśli chodzi o studentów zaocznych, to są oni traktowani jak każdy inny bezrobotny, ponieważ studia w weekendy nie przeszkadzają w podjęciu pracy.
Nie ma znaczenia czy sie startuje czy jest sie 30+, oczywiscie, ze w trakcie studiów można pracować, tym bardziej, że szukają takich jeleni, którzy beda na zlecenie ciułać:) zadnych opłat i do tego tania siła robocza. tu nie chodzi o taką prace, tu chodzi o prace.
@Kay: Akurat znam dużo osób co studiują zaocznie i pracują. Sam mam co tydzień zajęcia i też pracuję więc nie wiedzę, by była to jakaś przeszkoda... A co do pracy w K-zach jest ciężko coś znaleźć tym bardziej jak się dopiero startuje...
Wiesz to nawet nie chodzi o to, czy ktoś może czy też nie.. Ale ja mam tu rodzine, znajomych, swoje miejsce na tym świecie.. nie po to zakładałam rodzine, żeby teraz wyjeżdzać za granice. Poza tym mam swoje zdanie na temat co niektórych osób wyjeżdzających za granice:) Ale to temat na inna dyskusje:)
Ot, taka polska rzeczywistosc, niestety, nic dodac nic ujac, ja po prostu wyjezdzam za granice po prace, ale wiem ze nie wszyscy moga, wiec tylko mozna wspolczuc takiej sytuacji, pozdrawiam z Monchengladbach.
i jeszcze jedna rzecz... nie wiem czy ktoś liczył ile chociażby w kartuzach jest "biur" ds. poszukiwania pracy, mam na myśli cały UP, jakieś inne instytucje typu "kierunek na pracę", wszystkie biura organizujące pomoc w postaci dotacji dla "bezrobotnych" i inne podobne... i teraz zastanówmy się po co to wszystko? po co ta cała szopka? jak idziesz gdziekolwiek to usłyszeć możesz tylko "tak jest coś takiego ale nie w tym momencie - brak funduszy" "może Pani być przyjęta na staż ale proszę sobie wyszukać kogoś kto Panią na niego przyjmnie" i inne ble ble ble... pownni stworzyć biuro "dotacje dla bogatych, i znajomych znajomych" i przynajmneij nikt niczego nie czepiałby się, tylko wiadomo , że nie ma się po co startować i tyle, biedny niech pracuje za 1200 zł i nie narzeka a bogaty niech się bogaci... nie wspominając już o tym, że i nawe to 1200 to już nie zawsze, bo pracodawcy już są tak chamscy że zatrudniają Cię na staż, na czarno, albo załóż sobie Pan swoją działalność... a rób jak wół za darmo najlepiej
dokładnie jestem w podobnej sytuacji... Najpierw czekanie na uruchomienie programu z KUL-u (spełniając wszystkie kryteria) strata 4 miesięcy bo przecież nie można iść do pracy bo warunek statusu bezrobotnego... i nic. Ponoć był słaby pomysł, a najśmieszniejsze jest to, że pewnie dzięki ich programowi pojawi się kilka nowych zakładów fryzjerskich, kosmetycznych i ew. warsztat samochodowy albo wulkanizacja. Jest to tak żenujące, i dobijające dla zwykłego szarego bezrobotnego... że nie da się tego ująć słowami. Kiedy widzi się, że Ty, któremu zależy g**** dostaniesz a znajomi (krewni biznesmenów) dostają. Tak samo w pup, tylko że tam z taką różnicą, że te babki nawet niczego nie ukrywają, tylko beszczelnie odpowiadają że pieniędzy nie ma i nie masz o czym dyskutować. także, podsumowując, drogi bezrobotny nie licz, nie marz, że ktoś Ci "coś" da, nie dla psa kiełbasa....
To, że nie ma pracy w Kartuzach to jedna strona medalu.. mnie najbardziej irytują te śmieszne dofinansowania "dla bezrobotnych". Gdy byłam zatrudniona i ubiegałam się o kurs językowy(dla pracujących i bezrobotnych) to jedyny punkcik dostałam za to, że jestem kobietą... Nie mieszkam na wsi, nie jestem bezrobotną, nie urodziłam dziecka itp. Teraz gdy szukam pracy i spełniam wszystkie kryteria, też okazuje się, że nie spełniam kryteriów.. Na dofinansowania trzeba czekac 4 miesiace, w UP już nie wspomne bo tam jest czeski film nikt nic nie wie. Wiec może niech mi ktoś odpowie na pytanie za co mam żyć do czasu otrzymania dofinansowania?? Bo pracy podjąc nie można, (warunek ubiegania się o dofinanosowanie) Smieszna i absurdalna walka z bezrobociem.. Dostają kasę, dają cynk znajomym i dla reszty "przykro mi, ale limit jest już wyczerpany..."
nie piszę o pracy ale o projekcie w KULu, do którego nota bene, także dostały się osoby studiujące zaocznie...
Łatwo powiedzieć "gdybyś się postarał"... Gorzej gdy studiuje się zaocznie i usilnie szuka pracy, no ale cóż. Niestety nie mam 20 lat, 15 lat doświadczenia w zawodzie, wykształcenia wyższego, orzeczenia o niepełnosprawności a nade wszystko szeregu różnych kursów. Nie tak łatwo znaleźć pracę w Kartuzach, jednak nadal liczę, że się uda.
najlepiej tylko narzekać... gdybyś się postarał/a to byś się do programu mógł/a dostać, bo "preferowany" nie oznacza "tylko i wyłącznie taki dostanie się dom programu" a jedynie "ma większe szanse"
ciekawe jak znaleźć pracę jak co rusz w waszym ukochanym urzędzie pracy oprócz podpisu nic tam nie ma... a na wszelkie pytania dostaje się taką odp, że nie wiadomo co zrobić, staż "proszę sobie znaleźć kogoś kto zatrudni Pana/Panią" praca "nie ma" chyba, że posiada Pan/Pani orzeczenie o niepełnosprawności... dotacje "w tej chwili nie ma programu" (po czym dowiadujesz się, że wszyscy w twojej okolicy dostali a Ty nie... wiadomo jaką drogą bo przecież dla zwykłego debila nie ma kasy) no to powiedzcie mi jak ma być lepiej jak? jak tylko dotacje,programy, kasa są dla "znajomych znajomych" tak samo ciekawą rzeczą jest to, że jakoś KUL ogłaszał nabór dla grupy osób przed 30, kobiet, bezrobotnych... no to jakim cudem znaleźli się tam faceci w średnim wieku i inni "niepreferowani" ? po co robić ludziom wode z mózgu, reklmujecie się z tymi dotacjami nie wiadomo gdzie, rozsyłacie reklamówki, a potem się okazuje że tak dotacje są owszem... ale tylko dla wybranych, a Ciebie potraktują jak ... i radź sobie biedaku sam bo przecież są ważniejsi od Ciebie.
@nowinka_: Chodziło mi o zarobki 1 osoby, nie dwóch łącznie. Chociaż kawalerkę da się wynająć do 1000zł, przy odrobinie szczęścia "nawet" 2 pokoje. Więc jeszcze 2000 zostają. Ale zależy jeszcze, ile kto ma innych kosztów, kredytów itp. Chociaż prawda jest taka, że ceny w Kartuzach mamy prawie trójmiejskie, choć cała reszta jest daleko w tyle. Nie wiem, z czego to wynika. Brak miejsc pracy, porządnej komunikacji itp. Nawet z Somonina da się dojechać pociągiem do Trójmiasta, a z Kartuz nie. Bezpośrednich połączeń autobusowych do Gdyni też tyle, co kot napłakał. A potem się dziwią, że w Kartuzach bezrobocie. @kaszubista: No ciekawa jestem, kto by na tym bardziej stracił, gdyby w Trójmieście podeszli do tego w ten sam sposób? Prawda jest taka, że znacznie więcej ludzi od nas pracuje w Trójmieście, niż u nas z Trójmiasta. Dopiero mielibyśmy bezrobocie i dziką walkę o każde miejsce pracy....
@Ruda985: Na wynajęte mieszkanie 3 tys ci nie starczy w życiu przykład: ja mam 1200 niecałe mąż ma 1700 mieszkanie wynajmować jest nierealne bo byśmy z głodu padli w połowie miesiąca. a na dotację już mamy za wysoki dochód
karol, twoją wypowiedż należy traktować z przymrużeniem oka, pół żartem pół serio, bo inaczej nazwałabym to po prostu bzdurami, wiemy wszyscy, że z tego co przytaczasz wyżyc sie nie da i nie każdy to otrzyma, zatem kto ma te prace niech sie jej mocno trzyma, powodzenia!!!