Choć sezon grzewczy na dobre się nie rozpoczął, strażacy już odnotowali interwencje dotyczącą pożaru sadzy w Piotrowie (gm. Somonino). Ten przypadek zakończył się szczęśliwie. Inne mogą okazać się tragiczne w skutkach. Dlatego strażacy apelują, by zadbać o czyszczenie kominów, a zarazem swoje bezpieczeństwo.
Co roku w strażackich statystykach widnieje kilkadziesiąt przypadków pożaru sadzy, czy pożarów na skutek złej wentylacji, nieszczelnego systemu grzewczego. Niektóre z nick kończą się tragicznie.
Dlatego zastępca komendanta PSP Kartuzy Marian Kwidziński apeluje, by bardziej dbać o własne bezpieczeństwo. Przed nieszczęściem można się bowiem uchronić.
- Kominy muszą być regularnie czyszczone. Raz na trzy miesiące komin powinien być czyszczony w budynkach, w których używa się opału stałego: węgla, drewna czy trocin. Tam, gdzie do opalania używa się gazu czy oleju - raz na pół roku. Natomiast w zakładach zbiorowego żywienia, komin powinien być czyszczony raz w miesiącu - mówi Marian Kwidziński.
Przypomina, że czyszczone powinny być nie tylko kominy, ale też kanały wentylacyjne - i to przynajmniej raz do roku. Poza tym nie każdy wie, że oprócz czyszczenia istnieje też obowiązek przeglądów przewodów kominowych.
- Raz do roku przewód kominowy powinien obejrzeć fachowiec z uprawnieniami i stwierdzić, czy spełnia on swoje wymogi. Może się zdarzyć, że przewód jest uszkodzony i nie nadaje się do dalszej eksploatacji - wyjaśnia zastępca komendanta.
Ostrzega również przed zasłanianiem kratek wentylacyjnych.
- Kategorycznie nie wolno tego robić! Właściciele często zasłaniają kratki w obawie przed utratą ciepła z mieszkania. Tymczasem brak wentylacji może prowadzić do zatrucia tlenkiem węgla. Czad jest bezwonny i przezroczysty, ale zatrucie nim może prowadzić do śmierci - przestrzega Marian Kwidziński.
Wielokrotnie przed zatruciem, a nawet śmiercią wywołaną zaczadzeniem uchronił mieszkańców alarm - czujnik dymu. W podobne urządzenie naprawdę warto się zaopatrzyć. Ich koszt to około stu złotych.
Kolejnym problemem jest sprawa kotłowni. Niewłaściwe składowanie opału także może być przyczyną pożaru.
- Właściciele zwykle rozkładają materiały palne zbyt blisko samego pieca. Tymczasem odległość materiałów palnych od węzła cieplnego powinna wynosić przynajmniej jeden metr, ale im dalej, tym bezpieczniej. Do tego dochodzi niewłaściwe podłączenie pieca, zły stan drzwiczek, nieszczelne zamknięcie... Wystarczy iskra, by doszło do tragedii - mówi Kwidziński.
Pożar spowodowany urządzeniem grzewczym stanowi zagrożenie dla całego budynku mieszkalnego. A jeśli zostanie zbyt późno zauważony, może być niebezpieczny również dla mieszkańców, którzy przebywają w środku. Warto o tym pamiętać i zrobić wszystko, by nie dopuścić do tragedii.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze