Reklama

Pożegnanie księdza Waldemara Piepiórki

15/02/2008 10:31
Wiadomość o nagłej śmierci księdza Waldemara Piepiórki rozeszła się lotem błyskawicy. Pogrążyła ona w smutku i żałobie nie tylko ludzi z sianowskiej parafii, ale mieszkańców całych Kaszub. Kustosz Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Kaszub był bowiem nie tylko wyjątkowym proboszczem, ale i wspaniałym człowiekiem.

Ksiądz Waldemar Piepiórka urodził się 6 kwietnia 1941 roku w Wejherowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1965 r. W kartuskiej kolegiacie pełnił funkcję wikariusza. Proboszczem parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sianowie był od 15 lutego 1984 roku.

- Kiedy w poniedziałek o 6 rano usłyszałam długo bijące kościelne dzwony i zobaczyłam oświetloną plebanię, zastanawiałam się, co się mogło stać – powiedziała Irena Roeding z Sianowa. – Zaraz potem błyskawicznie rozeszła się wiadomość o tym, że nasz proboszcz nie żyje. To był dla nas wszystkich ogromny cios. – W naszej pamięci pozostanie on jako człowiek skromny, życzący każdemu dobra i bardzo rozmodlony. O tym jak bardzo był lubiany i szanowany świadczą m. in. tłumy ludzi, które przychodziły zmówić różaniec za naszego zmarłego duszpasterza. W kościele i poza nim, bo wszyscy nie byli w stanie się zmieścić, zgromadziło się więcej osób niż na pasterce. Będzie nam bardzo ciężko, zwłaszcza podczas najbliższego lipcowego odpustu. Niestety, już bez niego.

Wyjątkowo ciepło wspomina go młodzież z sianowskiej parafii.

- Ksiądz Waldemar Piepiórka towarzyszył mi w bardzo ważnych momentach mojego życia – wyznała młoda mieszkanka Stążek. – To on mnie ochrzcił, przyjął do Pierwszej Komunii i przygotował do sakramentu bierzmowania. Zawsze marzyłam o tym, żeby również dał mi ślub. Niestety, to nie będzie mi już dane.

Parafianie uważają, że był duszpasterzem z charyzmą. To między innymi sprawiało, że mieszkańcy tak chętnie chodzili do sianowskiego kościoła. Był zawsze życzliwy i pogodny, dlatego tak szybko zjednywał wokół siebie ludzi.

- Byliśmy pierwszym rocznikiem (1972 rok) maturzystów księdza Waldemara Piepiórki, wówczas wikariusza w kartuskiej kolegiacie – wspomina Maria Okrój z Mirachowa. – Chodzenie do niego na religię, pomimo że odbywała się ona w zimnej kaplicy, było dla nas niezwykłym przeżyciem. Trzeba bowiem brać pod uwagę fakt, jakie to wtedy były czasy. Mogliśmy rozmawiać z nim o wszystkim. Dla naszego księdza nie było tematów tabu. Nawet po latach o nas nie zapomniał. Uczestniczył bowiem w naszym zjeździe absolwentów w 1993 roku.

- Dzisiaj, po wielu latach, jeszcze wspominam jego wspaniałe homilie – kontynuowała moja rozmówczyni. – Były one rzeczowe, konkretne, czasami wzruszające, ale zawsze zawierały jakąś głęboką myśl.

Wyjątkowo traumatycznym przeżyciem dla parafian, a szczególnie dla proboszcza, była kradzież bezcennych rzeczy z sianowskiego sanktuarium. Zniknęły wówczas m. in. wota dziękczynne, korona i berło. Było to w 2002 roku.

Dwa lata po tym wydarzeniu w pielgrzymce do Sanktuarium Matki Bożej, Królowej Kaszub wzięli udział gimnazjaliści z Żukowa. Ksiądz Waldemar Piepiórka wspominał młodzieży o tym wyjątkowo smutnym incydencie. Użył wówczas znamiennych słów: - Zło należy zwyciężać dobrem. Modliliśmy się, by Bóg miał w swojej opiece człowieka, który wyrządził nam tyle krzywdy. Prosiliśmy też o łaskę nawrócenia dla niego. Może kiedyś nasze wota się odnajdą.

Ileż w tych słowach było nadziei, a jednocześnie tolerancji i zrozumienia dla ułomności ludzkiej natury. Niezaprzeczalny przykład prawdziwej miłości bliźniego.

Wszystkim nam będzie Go bardzo brakowało. Śpij w spokoju.

Longina Templin

Nekrolog:

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o nagłej śmierci kustosza Sanktuarium Matki Boskiej w Sianowie Królowej Kaszub, proboszcza parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sianowie księdza Waldemara Piepiórki. Jego śmierć spowodowała pustkę w sercach wszystkich, którzy znali księdza i mieli okazję odczuć siłę jego głębokiej wiary oraz doświadczyć wielkiej mądrości przejawiającej się w uczuciach miłości i zrozumienia w stosunku do drugiego człowieka.

Łączymy się w bólu z rodziną i parafianami.

Jerzy Pobłocki, przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach wraz z radnymi oraz Mirosława Lehman, burmistrz Kartuz wraz z pracownikami Urzędu Gminy Kartuzy
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    melka - niezalogowany 2008-02-18 18:23:39

    Ks. E. Grzendzicki bardzo dużo zrobił dla parafi Klukowa Huta. jest naprawdę bardzo dobrym gos[podarzem i proboszczem. Ludzie z Sianowa mają naprawdę szczęście ze trafił im się ktoś taki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gajowy - niezalogowany 2008-02-18 13:54:00

    Będzie jednak na pewno starał się wypełnić pustkę jaka zapanowała w sianowskiej parafii, bo tak jak Jego poprzednik jest rodowitym kaszubą i zapewne wielkim czcicielem Królowej Kaszub.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dreams - niezalogowany 2008-02-16 16:37:38

    Ks. Eugeniusz Grzędzicki, dotychczasowy proboszcz parafii w Klukowej Hucie. Ciekawe jaki będzie... na pewno jednak nie zastąpi nam ks Waldka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości