Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
@mzetka3: niestety nie było to w sądzie w Kartuzach, W tutejszym sądzie nie miałam jeszcze przyjemności przebywać. Złożyłam pozew jakoś w czerwcu czy w lipcu, z tego co kojarzę to były jakieś braki i sąd napisał mi pismo o uzupełnieniu braków, uzupełniłam je, wpłaciłam kasę do sądu i w połowie grudnia miałam wyrok, więc można liczyć z pół roku. Ale w czasie rozprawy sędzia się mnie pytał czy na pewno auto sama nareperowałam. Wtedy miałam auto wzięte na kredyt i Bank wymagał, żebym przedstawiła ubezpieczycielowi auto po naprawie, więc ubezpieczyciel miał dokumentacje zdjęciową, że naprawiłam. Sędzia się pytał mnie czemu ja wystąpiłam do sądu a PZU chciało ze mnie zrobić oszusta. Szczerze powiem, ze w czasie zeznań w sądzie przez pewien czas zaczęłam mieć wątpliwości, ze dobrze robię tak mnie zamotali. Gdzieś jeszcze w internecie wtedy wynalazłam, że przy pierwszym uszkodzeniu auta można żądać od ubezpieczyciela zwrotu kasy za utratę wartości rynkowej auta. Zwróciłam się też do sądu o to przy okazji tej drogi. Suma sumarum opłacało mi się, bo zwrócili mi kasę i odsetki.
witam tak prosze napisz mi ile to trwało narazie czekam na odpowiedź wsprawie odwołania jak ją dostanę to odrazu idę do sądu mam już dosyć czekania...aż ktoś raczy wkońcu ruszyć dupę bo narazie to PZU poszło na łatwiznę pewnie by czasu nie mieli żeby kawę wypić i poplotkować .....
EPU- e-sąd. Ale wydaje mi się że to nie do tego. ;) Dlatego dałem opcję. ;) Ale podstawowe fundamenty obu ubezpieczeń są takie same. Pokszywdzony-Sprawca. Zarządca (Sprawca) drogi nie należycie "opiekował" się drogą. :P Hmm w sumie to "ubezpieczony" ubezpieczyciel może mieć gdzie indziej siedzibę. ;) No ale nie chcę się czepiać już przejęzyczeń... :/ :( I dobrze ;) bo po to forum i trzeba sobie pomagać... ;) A napisz może ile taka rozprawa trwa od złożenia pozwu do jej zakończenia. I czy było to może w sądzie Kartuzy. Na pewno by to pomogło. ;)
@mzetka3: al tu piszesz o tym oc co każdy musi mieć, a ja myślę o tym ubezpieczeiu OC co można ale nie trzeba mieć ;) Każde ubezpieczenie działa na takiej samej zasadzie .... wspomniany przeze mnie wcześniej Kodeks Cywilny ;)) @mzetka3: pozew cywilny, ponieważ sprawca ponosi odpowiedzialność cywilną, czyli ubezpieczenie jest tu na miejscu :) @mzetka3: ja o tym już wcześniej pisałam,że miałam podobne zdarzenie, ale w innm powiecie i wygrałam w końcu. Dlatego tak się tu mądrzę ;)) @mzetka3: a EPU to co? COś c bierze kasę za to co się należy? Ja sie sama w sądzie broniłam :P
No oni w zasadzie mogą doradzić albo odpisać tobie kilka długich podpunktów jak zinterpretować prawo i czy będzie na twoją korzyść... Czyli za dużo to on nie może. ;) Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej to nie to samo co pozew cywilny... Prosty przykład. Jeżeli spowodujesz wypadek samochodem masz OC to poszkodowany otrzymuje z tego kasę. OC jest wymagane. Bo np. jeżeli zderzysz się z np. Porshe i nie każdego jeżdżącego maluchem stać na części do Porshe. ;) Nie wiem do końca jak to jest z firmami... Ale mają chyba przynajmniej na razie obowiązek płacenia OC. Pozew cywilny to oczywiście jak nazwa wskazuje sprawa w sądzie to taki poziom wyżej. W tym przypadku (na ul. Sambora) to sprawa jest jak najbardziej do wygrania. Gdyż przybyła policja i spisała protokół. Więc nie ma co się szczypać. Koszty prawie zerowe :D bo możesz obciążyć nimi pozwanego a pozwanym bym się nie przejmował olał bym jego i złożył bym pozew. A sprawę można nawet chyba do EPU złożyć. Chociaż nie jestem pewien. Najlepiej zasięgnąć porady prawnej... Ale sprawa jak najbardziej do wygrania.
@ines_ka: Z pełnym szacunkiem , ale wielkość firmy nie ma żadnego znaczenia . Można mieć firmę jednoosobową i odpisać rzecznikowi ,że nie wyrażasz (JAKO FIRMA )zgody na żadne polubowne załatwienie sprawy i rzecznikowi odbierasz wszelkie argumenty i chleb .Musi sprawę zamknąc . Najwyżej może rozszerzyć kontrolę kierując wnioski np . do PIP ZuS itp. Takie jest pole działania rzeczników czyli ŻADNE . Instytucja " Rzeczników " to pusty organ , straszak na właśnie małe firmy , który nie ma żadnej mocy oddziaływania , to rzesza urzedników kołujących klientów i biorących kaśę za nic .
KASZEBA z taką różnicą w przypadku tych dwóch rzeczników, że rzecznik konsumentów jest do walki w większości z jakimiś niewielkimi firmami i w moim przypadku miałam załatwioną sprawę poluibownie dzieki rzecznikowi (w Gdańsku), natomiast Rzecznik Ubezpieczonych jest do walki z molochami, które zatrudniają cała masę swoich prawników interpretujących prawo jak im się podoba lub naginających. A tak mi się jeszcze jedna myśl nasunęła w związku z Panią likwidator. Skoro poszkodowana miała uszkodzone auto i chce mieć kasę z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej a ta jej sugeruje pozew cywilny to chyba to samo, ale: wydłuza drog, podraża koszty i nie wszystkim chce się. Dzieki temu pewnie ubezpieczyciele pewnie zarabiają.
Rzecznik Ubezpieczonych może tyle samo ile Rzecznik Konsumentów czyli NIC ! Wystarczy ,że ubezpieczyciel grzecznie odpisze RU ,że nie wyraża zgody na Sąd Polubowny i po sprawie . Szkoda znaczka na pismo .
Bardzo ładne zdjęcie, ale nie na czasie. Na Sambora rzeczywiście droga wyglądała jak " skocznia narciarska " - odcinek od skrzyżowania z ul Przy Rzeźni do 3 Maja można było przejechać bez trzymania kierownicy ( takie były koleiny ) , a środek ulicy był bardzo wysoko z samego lodu ( każdy o tym wie ,kto musiał tą częścią ulicy przejechać ). Ta ulica na początku zimy nie była wcale odśnieżana , koparka jeździła z pługiem uniesionym na ok. 30 cm , zaś później to nie była w stanie nic zrobić , bo lodu się nie odśnieży. Wjazd na posesje graniczył z cudem , ponieważ nie można było wydostać się z kolein. Ciekawe było tylko to, że Straż Miejska jest szybka do wypisywania mandatów, zaś do reakcji w czasie zimy byli ostatni mimo, że byli na Sambora w czasie odśnieżania i nic z tym nie zrobili, bo jak mogli by karać rękę , która ich karmi. Każdy płakał na komunę , ale za komuny nikt nie płakał , że coś im się nie opłaca , a odśnieżone na pewno było lepiej niż przy wielkiej prywatyzacji , gdzie każdy patrzy na zysk , a nie na wykonanie roboty. Temat jest akurat o Sambora , ale jak wyglądało przejście vis ,a vis podstawówki nr 1. Nikt za łopatę nie złapał , bo gmina nie miała kasy :) , a gdzie kasa z oszczędności , gdy nie było śniegu przez kilka lat ? :lol:
Co ta paniusia gada za głupoty, pewnie jest likwidatorem w PZU, które nie chce wypłacić szkody. "Podstawą wypłaty odszkodowania, czyli obciążenia polisy ubezpieczonego przez PZU jest potwierdzenie swojej winy przez sprawcę. Bez takiego potwierdzenia żaden ubezpieczyciel, podkreślam żaden nie ma prawa obciążać polisy wypłatą odszkodowania - stwierdziła w przesłanym do nas mailu." No więc odwołujemy się tu do kodeksu cywilnego: Art. 415 "Kto z winy swojej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia" Art. 443 " Okoliczność, ze działanie lub zaniechanie, z którego szkoda wynikła, stanowiło niewykonanie lub nienależyte wykonanie istniejacego uprzednio zobowiązania, nie wyłącza roszczenia o naprawienie szkody z tytułu czynu niedozwolonego" Polecam ogólnie KC 415 - 449. W KC nie ma słowa o tym, że sprawca musi się przyznać do winy. Więc idziemy do aktów normatywnych niższego rzędu, czyli do warunków ubezpieczenia. W tym celu wchodzimy na stronę PZU i szukamy. Tam również nie ma słowa o przyznaniu się do winy. Poszkodwany powinien przyznać się do winy jeśli nie było policji na miejscu zdarzenia. A policja była i orzekła, że wina jest sprawcy. W pisaniu dyrdymałów ja też jestem dobra, ale podeprzeć się aktami prawnymi to już trudno. Czy paniusia napisała chodziaż jeden artykuł mówiący przyznaniu się do winy. Czy to znaczy, że jeśli ja dam sąsiadowi w mordę i wybiję mu szczękę to jestem niewinna do czasu aż się nie przyznam. Głupota jak nie wiem co. A skoro paniusia sugeruje sąd to znaczy, że wie, że ta sprawa jest do wygrania.
@mzetka3: niestety nie było to w sądzie w Kartuzach, W tutejszym sądzie nie miałam jeszcze przyjemności przebywać. Złożyłam pozew jakoś w czerwcu czy w lipcu, z tego co kojarzę to były jakieś braki i sąd napisał mi pismo o uzupełnieniu braków, uzupełniłam je, wpłaciłam kasę do sądu i w połowie grudnia miałam wyrok, więc można liczyć z pół roku. Ale w czasie rozprawy sędzia się mnie pytał czy na pewno auto sama nareperowałam. Wtedy miałam auto wzięte na kredyt i Bank wymagał, żebym przedstawiła ubezpieczycielowi auto po naprawie, więc ubezpieczyciel miał dokumentacje zdjęciową, że naprawiłam. Sędzia się pytał mnie czemu ja wystąpiłam do sądu a PZU chciało ze mnie zrobić oszusta. Szczerze powiem, ze w czasie zeznań w sądzie przez pewien czas zaczęłam mieć wątpliwości, ze dobrze robię tak mnie zamotali. Gdzieś jeszcze w internecie wtedy wynalazłam, że przy pierwszym uszkodzeniu auta można żądać od ubezpieczyciela zwrotu kasy za utratę wartości rynkowej auta. Zwróciłam się też do sądu o to przy okazji tej drogi. Suma sumarum opłacało mi się, bo zwrócili mi kasę i odsetki.
witam tak prosze napisz mi ile to trwało narazie czekam na odpowiedź wsprawie odwołania jak ją dostanę to odrazu idę do sądu mam już dosyć czekania...aż ktoś raczy wkońcu ruszyć dupę bo narazie to PZU poszło na łatwiznę pewnie by czasu nie mieli żeby kawę wypić i poplotkować .....
EPU- e-sąd. Ale wydaje mi się że to nie do tego. ;) Dlatego dałem opcję. ;) Ale podstawowe fundamenty obu ubezpieczeń są takie same. Pokszywdzony-Sprawca. Zarządca (Sprawca) drogi nie należycie "opiekował" się drogą. :P Hmm w sumie to "ubezpieczony" ubezpieczyciel może mieć gdzie indziej siedzibę. ;) No ale nie chcę się czepiać już przejęzyczeń... :/ :( I dobrze ;) bo po to forum i trzeba sobie pomagać... ;) A napisz może ile taka rozprawa trwa od złożenia pozwu do jej zakończenia. I czy było to może w sądzie Kartuzy. Na pewno by to pomogło. ;)