Będąc w Chmielnie, zastanawiałem się, co by tu ciekawego obejrzeć, kogo odwiedzić, kto wart jest przedstawienia naszym czytelnikom. Wiele osób sugerowało, że takim szczególnym miejscem jest w Chmielnie pracownia państwa Neclów, więc tam skierowałem swe kroki.
Warsztat funkcjonuje od 10 pokoleń, a więc jest to pracownia z tradycją. W 1897 r. został przeniesiony przez Franciszka Necla z Kościerzyny do Chmielna, gdzie doskonale funkcjonuje do dnia dzisiejszego.
Od 1993 r. pracownia funkcjonuje także jako muzeum, w którym możemy podziwiać wykonane prawdziwie po mistrzowsku wyroby z gliny.
Po krótkiej rozmowie dowiedziałem się trochę na temat samej pracy i jej efektów.
- Wyroby w całości wykonywane są ręcznie, formowane i malowane - opowiada Rafał Elas. - Są kontynuacją starej tradycji, mają taki sam kształt, kolorystykę, jest 7 stałych wzorów.
Neclowie zapraszani są także na wyjazdy pokazowe, gdzie prezentują swoje mistrzowskie wyroby. Będąc w pracowni, miałem okazję zobaczyć mistrzów podczas pracy. Rzeczywiście, ludzie zajmujący się produkcją wkładają wiele starań, aby zachować tradycyjny styl, jakość, a co najważniejsze, żeby wyroby nie zatraciły swojej „duszy”. W rękach mistrzów nawet najmniejszy kawałek gliny szybko przybiera formę stylowego naczynia. Do dzisiaj naczynia takie wyrabiane są na tradycyjnych kołach garncarskich, może właśnie dzięki temu nie utraciły swojego uroku...
W muzeum, oprócz podziwiania wyrobów, możemy je także kupić. Jest tam sklepik, w którym jest bardzo duży asortyment.
O niepowtarzalności tych arcydzieł świadczy też fakt, iż państwo Neclowie sprzedają ponad 80 procent swoich wyrobów! Większość turystów swoje pierwsze kroki stawia w kierunku zakładu, podobnie wycieczki, czy zagraniczni goście, odwiedzający urzędy gmin naszego powiatu. Już tak się utarło, że burmistrzowie, wójtowie, proponują swym gościom odwiedziny właśnie w zakładzie państwa Neclów. Tu mogą od podstaw obejrzeć proces powstawania naszych rodzimych dzieł sztuki.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze