Niedzielny festyn charytatywny dla sześcioletniej Julki cierpiącej na mukopolisaharydozę typu III B obfitował w wiele atrakcji. Podczas pięciogodzinnej imprezy w miejscowej hali widowiskowo - sportowej wystąpiły orkiestry dęte, zespoły muzyczne, przeprowadzono loterię fantową i licytacje przeróżnych gadżetów. Aż trudno uwierzyć, ale w niewielkim Przodkowie na rzecz chorej dziewczynki udało się zebrać… 66 tysięcy złotych.
Na taką hojność mieszkańców przodkowskiej gminy organizatorzy nie liczyli nawet w najskrytszych marzeniach. Okazuje się, że w trudnych chwilach można liczyć na pomoc ludzi o dobrych sercach,
- Aneta Hewelt, mama Julki uczyła mnie wychowania fizycznego - powiedziała nam Ewelina Stefanowska, inicjatorka i współorganizatorka festynu. - Kiedy dowiedziałam się o chorobie jej córki, postanowiłam przeprowadzić, za zgoda pani Anety, charytatywną imprezę. Pomysłem zainteresowałam wójta Andrzeja Wyrzykowskiego i zaczęliśmy działać, w czym pomagał mi Robert Puzdrowski, Katarzyna Markowska z przodkowskiego urzędu oraz wiele, wiele ludzi dobrej woli. - Przygotowania trwały ponad miesiąc i daliśmy radę, ale najbardziej stresująca była obawa o to, czy ludzie przyjdą i wesprą nas w tej akcji.
Część muzyczną wypełniły dwie orkiestry dęte z Przodkowa i Łapalic, Natural Gang Riddimi, Demo, Czarodzieje z Kaszub i Fanatic. Bardzo szybko skończyła się loteria fantowa, gdyż cieszyła się dużym wzięciem. "Najbogatszą" wygraną był rower. Na najmłodszych czekało malowanie buzi, zaplatanie warkoczyków, ciekawe zabawy oraz wesołe miasteczko.
Pomiędzy występami muzycznymi odbywały się licytacje wielu ciekawych gadżetów, a wśród nich były piłki, koszulki sportowe, a nawet obiad z wójtem Przodkowa. Chętnych do udziału nie brakowało.
Pierwsza znacząca kwota pochodziła z licytacji piłki z autografem Platiniego. Otrzymano za nią 2100 zł. Koszulka sportowa Arki Gdynia poszła za 3000 zł, ale rekordem całej akcji była kwota 6050 zł za weekend z porsche. Co poniektórzy uczestnicy licytacji w jej trakcie biegali po uzupełnienie pieniędzy w swoich portfelach. Okazało się, że w przodkowskich bankomatach zabrakło gotówki.
- O chorobie córki dowiedzieliśmy pod koniec czerwca tego roku - wyznała Aneta Hewelt, mama Julki. - Diagnoza była dla nas jak wyrok. - Kiedy Ewelina Stefanowska wraz ze swoją siostrą przyszła do nas w sierpniu z propozycją zorganizowania festynu byłam ogromnie wzruszona.
Nie ma leku na mukopolisaharydozę typu III B. Julka dostaje suplement, który ma zahamować postępy choroby. Na razie w wielu krajach trwają pracuje nad przeszczepem genu. Jej rodzice czekają na dobre wieści. Pieniądze z festynu zostaną wykorzystane na leki, rehabilitację i wspomożenie badań biologa i genetyka profesora Węgrzyna.
- Jesteśmy z mężem mile zaskoczeni ilością osób biorących udział w festynie - stwierdziła nasza rozmówczyni. - Nie wiemy w jakich słowach wyrazić naszą wdzięczność. Wszystkim, którzy zorganizowali i wzięli udział w imprezie na rzecz naszej córki - z pośrednictwem waszej redakcji -serdecznie dziękujemy.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze