Reklama

Puchar Kaszub K1 zakończony!

Wielkim sukcesem, nie tylko sportowym, ale i organizacyjnym, zakończyła się gala sportów walki, która po raz pierwszy odbyła się w Kartuzach. Kickbokserzy miejscowego klubu "Rebelia" odnieśli komplet zwycięstw, a w walce wieczoru Patryk Zaborowski pokonał Mirosława Kwiatkowskiego, sięgając tym samym po tytuł zawodowego Mistrza Polski wako w kat. 94 kg.

Sobotnia gala spotkała się z niezwykle dużym zainteresowaniem. Bilety wysprzedano na pniu, a chętni na przyjazd do Kartuz kontaktowali się z organizatorami dzwoniąc m.in. z Torunia, Trójmiasta, Kwidzyna, Tczewa, Starogardu, itd. Nim impreza oficjalnie się rozpoczęła, hala przy Gimnazjum nr 1 była więc wypełniona po brzegi, a w lożach vipowskich można było dostrzec lokalnych samorządowców i sporą grupę sponsorów. Pojawił się też gość specjalny - była mistrzyni kickboksingu i boksu, a obecnie pani poseł na Sejm RP, Iwona Guzowska.

Na dobry początek przedstawiono wszystkich aktorów gali, którzy po kolei, w akompaniamencie muzyki i gry świateł wchodzili na ring zapowiadani przez prowadzącego konferansjerkę niezawodnego Leszka Przewoskiego. Kilka chwil później na ring weszła pierwsza para zawodników i gala zaczęła się na dobre.
Reprezentujący "Rebelię" Kartuzy Mikołaj Krauze po dość wyrównanym pojedynku pokonał Michała Pockowskiego z Węgrowa, a decydująca dla losów tego pojedynku była najprawdopodobniej pierwsza runda, zdecydowanie wygrana przez tutejszego kickboksera.

Następną parę stworzyli Szymon Koszałka, także z "Rebelii" oraz Daniel Więcław z Grudziądza. Tu sędziowie nie mieli problemu z punktowaniem poszczególnych rund i nie mogli orzec innego wyniku jak jednogłośne zwycięstwo Szymona, który przeważała we wszystkich trzech odsłonach tego pojedynku.

Zdecydowanie i niepodważalnie wygrał też Maciej Świątkowski (Rebelia), obijając przez trzy rundy niemiłosiernie Damiana Jurkiewicza (Tiger Team Kwidzyn). Rywal uniknął jednak jakimś cudem nokautu i dotrwał do końcowego gongu, przegrywając na punkty.

W czwartej odsłonie gali po raz pierwszy na ring nie wyszedł żaden z podopiecznych Patryka Zaborowskiego. Po bardzo wyrównanym pojedynku lepszy stosunkiem punktów 2:1 okazał się Paweł Forma (Tiger Team Kwidzyn), który w drugiej rundzie bliski był znokautowania Franciszka Guzińskiego (Duet Gdańsk), ale przed przedwczesnym końcem walki uchronił go gong.

Bohaterami kolejnej walki byli Łukasz Bojanowski (Tiger Team Kwidzyn) oraz odnoszący coraz większe sukcesy przedstawiciel kartuskiego kickboxingu - Mateusz Jereczek. Po imponującym początku i kilku efektownych akcjach, do głosu zaczął jednak dochodzić jednak także przeciwnik. W efekcie kibice obejrzeli trzy zacięte rundy, po których sędziowie orzekli wygraną Mateusza 2:1. Tym samym reprezentacja "Rebelia" zakończyła udział w gali z kompletem zwycięstw.

Kolejna walka była już pokazem kickboxingu na zdecydowanie wyższym poziomie, a naprzeciw siebie stanęli utytułowany Bartosz Gruba (Duet Gdańsk) oraz walczący w barwach kwidzyńskiego klubu Sergiej Yarashevich. Po pierwszej, raczej spokojnej rundzie, w kolejnych dwóch obserwować można już było kilka niezwykle efektownych wymian. Lepsze wrażenia pozostawiał po nich gdańszczanin, po którego ciosach nogi kilkakrotnie ugięły się pod rywalem. Wynik końcowy 3:0 dla Bartosza Gruba.

W Walce nr 7 doczekaliśmy się pierwszego w czasie tej gali nokautu. Multimedalista największych międzynarodowych imprez - Wojciech Niedzielski (Duet Gdańsk), spokojnie kontrolował całą walkę z dużo młodszym Patrykiem Mullerem, do pierwszego liczenia doprowadzając już w drugiej rundzie. W kolejnej sędzia liczył jego rywala trzykrotnie, po czym przerwał ten nierówny pojedynek.

Nokautem popisał się też inny gdański kickboxer, Wiesław Złoty, obijając przez trzy rundy przybyłego z Węgrowa Jarosława Wilka. Po którejś z kolejnych serii ciosów w ostatniej odsłonie arbiter przerwał walkę, ochraniając najprawdopodobniej tego drugiego przed ciężkim KO.

Następnie zobaczyć można było pierwszą tego wieczoru walkę w formule MMA, w której zmierzyli się ważący po 90 kg Tomasz Stoiński (Duet Gdańsk) oraz Kamil Bałdyga (Katana Szczytno). Po niespełna pięciu minutach sędzia przerwał jednak pojedynek, w którym ten drugi niemal przez cały czas bronił się w parterze.

Świetną walkę, ale już w formule K1 stoczył również Kryspin Kalski (Kobe Gym Gdynia), który w konfrontacji z masywniejszym i pozornie silniejszym Tomaszem Kalinowskim (Kaliniak Team Mrągowo) imponował ringową inteligencją i techniką. Bite przez niego serie już w drugiej rundzie rozbiły twarz rywala, który dotrwał jednak do końca, przegrywając ostatecznie jedynie na punkty.

Po nich znów w ringu pojawili się zawodnicy MMA - Klemens Ewald (Duet Gdańsk) i Wojciech Bilicki (Tiger Team Kwidzyn). To była najkrótsza walka wieczoru po zwycięzcę przez duszenie już po 38 sekundach został ten pierwszy.

W dwunastej walce zobaczyć można było kolejnego niezwykle utytułowanego kickboksera z Gdańska - Michała Mączkę, którego rywalem był Tadeusz Miezianko (Muay-Thay Słupsk). Faworyzowany Mączka przeważał i systematycznie punktował, ale skazywany na porażkę przeciwnik radził sobie nadspodziewanie dobrze, kilkakrotnie odpowiadając nawet celnymi trafieniami. Wynik jednak nie mógł być inny jak 3:0 dla Mączki.

W przedostatniej walce znów na ring wyszli zawodnicy MMA, i to w kat. 105 kg. Już w pierwszych sekundach doszło między nimi do zwarcia z ostrą wymianą, po której obaj padli do parteru. Polała się też krew. Choć krwawiącym był Michał Pukin (Duet Gdańsk), to on w parterze był atakującym i co ważniejsze robił to skutecznie. Na tyle, że w po nieco ponad 3,5 minuty walki, po serii cepów na głowę Damiana Zyska (Katana Szczytno), sędzia przerwał walkę orzekając zwycięstwo tego pierwszego.

W samym finale gali odbył się zaś pojedynek na który wszyscy czekali. Naprzeciw siebie stanęli Patryk Zaborowski, trener Rebelii Kartuzy, reprezentujący jako zawodnik Duet Gdańsk oraz Mirosław Kwiatkowski (Tiger Team Kwidzyn). Stawką tego pojedynku miał być zaś pas kickbokserskiego Zawodowego Mistrza Polski Wako w kat. 94 kg.

Po pierwszym gongu wspierany przez całą rzeszę miejscowych kibiców Patryk ruszył do ataku, zasypując Kwiatkowskiego całą masą ciosów na głowę. Ten przetrwał jednak ten napór, po czym odpowiedział tym samym. Obaj już po pierwszej rundzie byli wyraźnie zmęczeni, a w zanadrzu mieli po kilka silnych ciosów przyjętych na twarz. Bardzo podobnie wyglądały zresztą też wszystkie pozostałe cztery rundy. Po trzeciej, zakończonej morderczą wręcz wymianą, obaj z trudem doszli do własnych narożników. W kolejnych dwóch znów kilka prostych z półdystansu wyprowadzał Kwiatkowski, po czym serią silnych sierpów zasypywał go Zaborowski. I tak do ostatniego gongu.

To była typowa walka na wyniszczenie. Potwornie zmęczeni zawodnicy z niecierpliwością czekali na końcowy werdykt, bo trudno było zgadnąć jak w tej wyrównanej "wojnie" punktowali sędziowie. Chwilę niepewności przerwał w końcu szał radości po odczytaniu wyniku z kart arbitrów. Zwycięzcą został Patryk Zaborowski i mistrzowski pas został w Kartuzach!

- Cieszę się z tego zwycięstwa, bo to była niezwykle trudna i ciężka walka. Walczyłem dziś nie tylko z przeciwnikiem, ale i chorobą, z 39 stopniami gorączki. Obiecałem sobie jednak, że wyjdę i spróbują, dla tych wszystkich kibiców. Udało się wygrać i jestem z tego bardzo zadowolony. Tym bardziej, że nie mogłem pokazać wszystkiego. Za mną bardzo długi i intensywny sezon, kilka niedoleczonych kontuzji, ale przede mną następne ważne walki. W tym roku Mistrzostwa Europy w Rumunii, a poza tym mistrzostwa kraju, puchary kraju, więc będzie o co się bić - podsumował na gorąco zaraz po zejściu z ringu Patryk Zaborowski.

Świeżo upieczony zawodowy Mistrz Polski nie tylko przygotowywał się przez ostatnie tygodnie do walki, ale i czuwał nad organizacją samej gali.

- Myślę, że gala zakończyła się sukcesem. Dla mnie był to podwójny stres, bo od początku do końca organizowałem to wspólnie z trenerem Biernackim. Biegałem przy tym przez ponad cztery miesiące, a oprócz tego musiałem jeszcze po godzinach przygotowywać się do walki. Tym bardziej jestem zadowolony, że wszystko się udało, że w Kartuzach można robić takie gale. Już zaczęliśmy rozmowy na temat kolejnej tego typu imprezy. Tym razem na pewno na większą skalę i dla większej liczby kibiców - dodaje.

I Puchar Kaszub K1 i MMA przeszedł więc do historii i pozostaje tylko czekać na kolejne.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    CART - niezalogowany 2012-01-22 22:17:05

    Organizacja Pucharu jak na pierwszy raz to super !! Rebelia - przed Wami dużo pracy, Życzę sukcesów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    waldi - niezalogowany 2012-01-22 11:43:43

    Fakt jakość poniżej wszelkich norm. Ale caryca się załapała. Mże w przyszłości też wystąpi :lol:?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Joanna55 - niezalogowany 2012-01-22 11:27:57

    Gratulacje dla Patryka!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości