Fantastyczne widowisko stworzyli główni bohaterowie sobotniej Gali Sportów Walki, która już po raz trzeci odbyła się Kartuzach. Nie zabrakło zarówno zaciętych bojów, w których triumfatora wyłonić musieli sędziowie, jak i efektownych nokautów. W połączeniu z profesjonalną oprawą otrzymaliśmy kilkugodzinną rozrywkę na najwyższym poziomie.
Gala z udziałem przedstawicieli mieszanych sztuk walk biją ostatnimi czasy rekordy popularności, także w Polsce. Jak widać zainteresowanie tego typu wydarzeniami jest także w Kartuzach, gdzie impreza pod nazwą Puchar Kaszub odbyła się już po raz trzeci. Każda kolejna wprowadza nowe elementy, jeszcze bardziej upodabniające ją do profesjonalnych gal, które oglądamy w ekranach telewizorów.
W tym roku organizatorzy zadbali m.in. o duże telebimy i bardziej widowiskowe "wejścia" zawodników na ring. Urozmaicony został też program samych walk. W sobotę emocjonować można się bowiem było aż 12 pojedynkami, z czego osiem toczonych było w formule K-1, dwa w MMA oraz dwa w klasycznym boksie.
W ringu zobaczyć można też było pięciu reprezentantów Kartuskiego Klubu Kickboxingu "Rebelia". Nie sprawili zawodu lokalnej publice odnosząc cztery zwycięstwa, w tym trzy przed czasem.
Jako pierwszy walkę stoczył Robert Wroński, ale miał wyraźne problemy z wyższym i aktywniejszym Sebastianem Romańczykiem. Kilkukrotnie był nawet w poważnych tarapatach, broniąc się przed nokdaunem, ale ostatecznie dotrwał do końcowego gongu i przegrał jednogłośnie na punkty.
W walce nr 5 zaprezentował się Mikołaj Krause, jeden z liderów kartuskich "Rebeliantów" i czołowy obecnie zawodnik w kraju w swojej kategorii wiekowej. Jego rywalem był Mateusz Pawlik (Fighter Lębork), który poprzeczkę ustawił naszemu kickboxerowi wyjątkowo wysoko. Ambitna postawa Pawlika sprawiła, że nawet sędziowie nie byli jednomyślni, ale w stosunku 2:1 zwycięstwo przyznali Krausemu.
Kolejny "Rebeliant" wszedł do ringu w walce nr 8, a był nim kolejny kartuski multimedalista i chłopak, z którym wiązać można spore nadzieje na przyszłość w tej dyscyplinie - Patryk Rash. Walkę z Borysem Brodowskim (Pablo Kowale) zaczął co prawda spokojnie i w pełni skoncentrowany, ale z każdą upływającą minutą czuł się coraz pewniej. W drugiej rundzie po kopnięciu w brzuch rywal, padł na deski i nie był w stanie kontynuować pojedynku. Tym samym doczekaliśmy się pierwszego nokautu w wykonaniu naszego zawodnika.
To, co najlepsze, miało jednak dopiero nastąpić. Już w kolejnej walce naprzeciw siebie stanęli bowiem dwaj potężni zawodnicy - Tomasz Sosnowski (Duet Gdańsk) oraz nowa twarz w Rebelii Kartuzy, Armen Awakjan. Obaj wnieśli na ring prawie 210 kg. Reprezentant gospodarzy rzucił się od początku na swojego przeciwnika zasypując go gradem ciosów. Ten, mimo że kilka z nich przyjął na głowę, przetrwał nie tylko to oblężenie, ale też kilka kolejnych ataków Armena. Finał tego pojedynku mógł być jednak tylko jeden. W drugiej rundzie zapędzony w narożnik Sosnowski, po serii ciosach na tułów, zaskoczony został wysokim kopnięciem Awakjana i padł na deski. Co prawda zdołał się po tym jeszcze podnieść, ale sędzia ringowy nie miał wątpliwości i zdecydował, że dla niego walka się już skończyła.
W dwóch ostatnich walkach wieczoru - bokserskich- także oklaskiwać można było kartuzian. Najpierw popis siły dał Artur Bizewski. Popularny "Bizon" miał co prawda stoczyć z Karolem Jakubowskim (MMA Prabuty) cztery dwuminutowe rundy, ale walkę rozstrzygnął już w pierwszej z nich. Na początek niesiony dopingiem miejscowej publiczności "Rebeliant" wyprowadził kilka rozpoznawczych prostych, ale po chwili jego rywal chwiał się już na nogach. Jakubowskiemu nie pomagała nawet podwójna garda i przyjmował ciosy całymi seriami, głównie na tułów oraz prawe sierpowe na głowę. Gdyby nie przytomna reakcja jego sekundantów, którzy w końcu rzucili na ring ręcznik i poddali walkę, starcie to zapewne skończyło się po chwili ciężkim nokautem.
Finałowa walka wieczoru należała do Patryka Zaborowskiego - pomysłodawcy i głównego organizatora kartuskich gal, a do tego twórcy ostatnich sukcesów KKK "Rebelia". Nieco starsi kibice pamiętają z pewnością, że w czasach juniorskich Patryk zdobywał medale w zapasach, potem zmienił dyscyplinę na kickboxing, w której odnosi sukcesy na skalę międzynarodową. W sobotę zapisał kolejny rozdział w swojej karierze stając do walki... bokserskiej.
Starcie z Bartoszem Osowskim (Beniaminek Polmet Starogard Gdański) nie należało do najłatwiejszych. Tym bardziej, że jego rywal to Mistrz Polski juniorów w boksie z 2010 roku. Osowski cały czas starał się trzymać dystans i punktować prostymi, wykorzystując dłuższy zasięg rąk. Próby pójścia na wymianę kończyły się zaś klinczem. To Patryk był jednak stroną aktywniejszą, atakującą, zadającą więcej ciosów, dlatego też to jemu sędziowie przyznali jednogłośnie zwycięstwo w tej walce.
WYKAZ WALK:
K-1, kat. 86 kg Sebastian Romańczyk (Kaliniak Team Mrągowo) - Robert Wroński (KKK Rebelia Kartuzy) 3:0
Komentarze