Mają po kilkanaście lub niewiele ponad 20 lat, ale bożonarodzeniowe tradycje są im znane jak mało komu. Mowa o młodych mieszkańcach Reskowa, Miechucina i Borzestowa, którzy każdego roku spotykają się 24 grudnia i ruszają w drogę, odwiedzając okoliczne domostwa z popularną niegdyś na całych Kaszubach gwiazdką.
Kamil, Paweł, Sławek, Mateusz, Janusz, Patryk, Łukasz, Jarek, Łukasz i Paweł to grupa zwykłych chłopaków z sąsiedztwa, znajomych ze szkoły, pracy, imprezy. Krótko przed wigilią Bożego Narodzenia wszyscy spotykają się w strażnicy OSP w Reskowie tylko po to, by przez kilka kolejnych godzin ofiarować okolicznym mieszkańcom nieco radości i dobrej zabawy.
- Z gwiazdką chodzili już nasi ojcowie, teraz my kultywujemy tą tradycję. Niektórzy z nas chodzą już od kilku lat. Wszyscy świetnie się przy tym bawimy i to samo chcemy dać tym, których odwiedzamy. Chodzi o to, by pokazać, że Boże Narodzenie to nie tylko wigilia i pasterka - mówią gwiżdże z Reskowa.
Nim grupa odwiedzi pierwszy dom, niezbędne jest odpowiednie przygotowanie. Wszyscy stawiają się w wyznaczonym miejscu już dużo wcześniej, ozdabiają wóz i wyciągają z szafy swoje kolorowe przebrania. Jak to w tradycyjnych grupach kolędniczych było w zwyczaju, jest więc policjant, baba z chłopem, gwiazdor, diabeł, kominiarz, koń, niedźwiedź, oprowadzający i grajek. Każdy wciela się na kilka godzin w nową rolę, nie tylko świetnie się przy tym bawiąc, ale i zapoznając z tą wyjątkową tradycją najmłodszych mieszkańców gminy.
- To frajda nie tylko dla nas. Wiele rodzin każdego roku na nas czeka, wychodzą z dziećmi. To dla nich staramy się by było głośno, wesoło i z humorem - dodają kolędnicy.
I jest - głośno, wesoło i z humorem. Dorośli śmieją się i przyjmują swoich gości na podwórkach, w korytarzach i garażach. Dzieci płaczą ze strachu przed diabłem i niedźwiedziem, a młode dziewczęta porywane są do tańca. Odgrywana jest krótka scenka z kilkoma kwestiami głównych bohaterów, maluchy otrzymują słodki upominek, po czym następują świąteczno-noworoczne życzenia, serdeczne pożegnanie i gwiazdka rusza dalej, do kolejnego domostwa. I tak niemalże do zmroku.
- Przez te kilka godzin odwiedzamy tyle osób, ile się da. Nie liczymy tego, ale pewnie będzie tego i kilkadziesiąt domów. Tam, gdzie otwierają się drzwi, zawsze jesteśmy jednak witani z uśmiechem - podsumowują gwiżdże z Reskowa.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Słaba ta nasza gwiazdka widziałem tych z Mojusza Ci to dopiero maja stroje