14 maja był szczególnym dniem dla rodziny Cierzanów z Sulęczyna. Tego dnia nestor rodu Robert Cierzan świętował bowiem setne urodziny. Choć ten wyjątkowy jubileusz przyszło mu obchodzić w szpitalu, jego dom z najserdeczniejszymi życzeniami odwiedzili przedstawiciele sulęczyńskiego samorządu. Jubilat już wrócił do domu, a tym samym jego potomkowie znów mogą cieszyć się jego obecnością i wsłuchiwać się w ciekawe opowieści z jego życia i regionu.
Robert Cierzan urodził się 14 maja 1920 roku. Wspólnie z żoną Anną przeżyli 66 lat. Od niemal dziewięciu lat jest wdowcem. Wychowali ośmioro dzieci, w tym sześciu synów i dwie córki. Doczekali się 25 wnuków, 36 prawnuków i jednego praprawnuka.
Przez 40 lat pracował w Elektrowni Wodnej „Struga” w Soszycy (na rzece Słupi), gdzie zajmował się obsługą urządzeń wodnych. Prowadził również, wspólnie z żoną, gospodarstwo rolne w miejscowości Bylina w gm. Parchowo(alternatywna nazwa miejscowości to Młynki), leżącej w niedalekiej odległości od elektrowni. Ściana budynku, w którym mieszkał wraz z rodziną, przylegała bezpośrednio do ściany kanału wodnego, którym płynie rzeka Słupia.
Od 25 lat pan Robert jest mieszkańcem Sulęczyna. Mieszka o swojej córki Danuty.
- Dziadek to człowiek, od którego słyszałem masę historii związanych z sulęczyńską ziemią, czasami II wojny i nawet tego, co działo się wcześniej. Dziadek trochę przez przypadek na początku września 1939 roku trafił do oddziałów, które broniły Oksywie. Trafił na przymusowe roboty w okolice dzisiejszego Drawska, nawet udało mu się stamtąd uciec. Na początku 1945 roku wraz z wieloma innymi mężczyznami z naszych stron trafił na Kokoszki, prawdopodobnie do baraków po opuszczanym właśnie K.L. Stutthof. Stamtąd pod niemieckim przymusem trafił na Żuławy, gdzie był świadkiem ewakuacji Niemców uciekających przed armią czerwoną. Dla dziadka wojna skończyła się, jak to mówi, w Kocwaldach czyli dzisiejszych Koszwałach, skąd wrócił do rodzinnych Bielawek - opowiada Paweł A. Nowak.
- Dzięki dziadkowi poznałem wiele ciekawych historii, anegdot, dawnych obyczajów, jak również uświadomiłem sobie jak bardzo przez ostatnie 80 lat zmienił się krajobraz sulęczyńskiej ziemi - dodaje.
Jeszcze do niedawna pan Robert cieszył się względnym zdrowiem i dobrą pamięcią. Po nieszczęśliwym upadku w lutym, stan jego zdrowia uległ pogorszeniu i swoje 100. urodziny spędził na oddziale wewnętrznym Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie. Rodzina jubilata bardzo dziękuje personelowi medycznemu szpitala, zwłaszcza oddziałowi wewnętrznemu, za wspaniała i kompleksową opiekę szczególnie w tym trudnym czasie pandemii. Swoją dobrą formę solenizant zawdzięcza również pracownikom Gminnego Ośrodka Zdrowia na czele z Remigiuszem Kostrzewskim- lekarzem rodzinnym jubilata, który często bez względu na porę przyjeżdżał do pana Roberta, jeśli tylko pojawiła się taka konieczność.
Mimo nieobecności jubilata, z bukietem kwiatów i licznymi prezentami, do domu pana Roberta przybył wójt gminy Sulęczyno oraz kierownik USC, którzy złożyli życzenia i gratulacje na ręce córki solenizanta - Danuty.
Pan Robert już powrócił do domu, w lepszej formie. Tym samym jego najbliżsi ponownie mogą raczyć się opowieściami z jego życia i historii regionu. Liczymy, że już niebawem podzielili się nimi także z nami i Wami, naszymi Czytelnikami.
A dziś panu Robertowi Cierzanowi życzymy niesłabnącej pogody ducha, by z jego twarzy nigdy nie znikał uśmiech, a kolejne, długie lata życia przeżywał w zdrowiu i otoczona miłością najbliższych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trochę już przesadza
Dużo zdrowia życzę! Mój niedaleki sąsiad mógłby mówić do Pana Roberta gówniarzu:-) Fajnie, że można posłuchać opowieści tych ludzi.
Trochę już przesadza
Dużo zdrowia życzę! Mój niedaleki sąsiad mógłby mówić do Pana Roberta gówniarzu:-) Fajnie, że można posłuchać opowieści tych ludzi.