Takie imprezy nie często goszczą na naszym terenie. Z inicjatywy Gminnego Ośrodka Kultury postanowiono jednak zorganizować jeden wieczór, w czasie którego na scenie rządził tylko i wyłącznie rock. Chętnych do wspólnej zabawy nie zabrakło.
Gdy w sobotnie południe na Kaszuby spadł ulewny deszcz, organizatorom i uczestnikom XVIII już "Kaszubskiej Nocy pod gwiazdami" z pewnością zadrżało serce. Ciemne chmury rozwiały się na szczęście równie szybko, co przyszły. Rozpoczęta kilka godzin później impreza przebiegała już więc w miłej i przyjemnej aurze.
Podobnie było pod sceną, choć publiczność potrzebowała nieco czasu by zjawić się w amfiteatrze "Szerokowidze". Z każdym kwadransem plac wypełniał się jednak coraz szczelniej. Mimo nieco cięższych brzmień na koncerty przybywała nie tylko młodzież i miłośnicy rockowego grania, ale nierzadko całe rodziny. Dookoła można było bowiem skorzystać z wielu atrakcji dla dzieci, stoisk handlowych, gastronomicznych i rekreacyjnych. Była też okazja podziwiać driftujące na pobliskiej polanie fiaty 126p. Kto nie widział niech żałuje, bo widok był to wyjątkowy.
To, co w sobotni wieczór było najważniejsze działo się jednak na scenie. Zaczęli muzycy rozpoczynający dopiero swoją przygodę z koncertowaniem, m.in. lokalne Straight Fingers oraz The M. Ci drudzy widoczni byli w czasie imprezy także podczas kolejnych koncertów, rozkręcając zabawę pod sceną. Pokazali się też raz jeszcze na scenie, robiąc za wyjątkowo energetyczny chórek formacji Na ostatnią chwilę w piosence "Daddy cool".
Świetne koncerty dały też kapele Zgrzyty i zastępująca Proghmę-C grupa Rock "en Feller. Sam finał wieczoru należał do największych gwiazd imprezy - zespołu Ptaky oraz eM. Rockowe święto w Sierakowicach zwieńczył pokaz tańca z ogniem.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze