Artystka, terapeutka, nauczycielka, a także entuzjastka permakultury i wiele więcej – życie pani Joanny to prawdziwa mozaika pasji i zainteresowań. Zaczynało się od malowania na oknie w dzieciństwie, a dzisiaj obejmuje szerokie spektrum dziedzin, od sztuki po terapię zdrowia i rolnictwo. W rozmowie z nami opowiada o swojej fascynującej drodze zawodowej, zamiłowaniu do twórczości oraz doświadczeniach z pracy w Norwegii. Przekonajmy się, jak jedna kobieta może łączyć w sobie tak wiele różnorodnych talentów i pasji
Jest pani absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, skąd wzięło się w pani zamiłowanie do tworzenia? Czy była to naturalna droga i od dziecka pasjonowała się pani tworzeniem sztuki?
Tak naprawdę, nawet nie pamiętam, kiedy zaczęło się moje zamiłowanie do tworzenia. Ostatnio spotkałam koleżankę z bloku przy Derdowskiego, gdzie mieszkałam jako dziecko, i opowiedziała mi, że pamięta, jak malowałam na oknie. Okazało się, że całe okno w moim pokoju było zamalowane, więc musiało to być we mnie już od dawna. Co ciekawe, pamiętam, że w podstawówce miałam z plastyki ocenę dostateczną.
Tworzy pani grafiki w technice linorytu, biżuterię, ceramikę, maluje pani farbami olejnymi oraz z tego co udało mi się dowiedzieć, zajmuje się pani również charakteryzacjami. To bardzo szerokie spektrum. Co sprawia pani najwięcej przyjemności i na czym polegają poszczególne metody?
Lubię wykonywać różnorodne prace artystyczne, a każda z nich sprawia mi przyjemność. Od malowania obrazów po organizowanie warsztatów ceramicznych dla muzeum w Kartuzach. Przez długi czas zajmowałam się ceramiką w domowym warsztacie i wystawiałam swoje prace na różnych jarmarkach, np. na Dominikańskim. Z powodu moich trzech córek zainteresowałam się również tworzeniem biżuterii. Co do poszczególnych technik: linoryt rozpoczyna się od tworzenia matrycy z linoleum na bazie lnu, wycinając i malując odpowiednie elementy. Następnie używa się jej do odbijania prac na papierze. Praca z ceramiką polega na formowaniu i wypalaniu gliny, a farby olejne pozwalają mi wyrazić swoje pomysły na płótnie.
Jakie rady dała by pani kobietom, które dopiero zaczynają lub planują zaczynać swoją karierę zawodową lub planują zająć się tworzeniem sztuki?
Moja rada dla kobiet, które dopiero zaczynają swoją karierę, to po prostu się nie bać. Na ogół jest tak, że nie tylko kobiety ale większość ludzi myśli, że nie da rady albo są wobec siebie bardzo krytyczni. Zazwyczaj niestety wynika to z niskiej samooceny. Myślę, że najważniejsze to cały czas próbować. Jak ma się pasję i bardzo się czegoś chce to można dokonać naprawdę wielkich rzeczy.
Pracuje pani w Norwegii, gdzie było bardzo ciężko się dostać. Dobiegły mnie słuchy, że jest pani tak dobra w swojej pracy, że udało się pani zająć miejsce obok najlepszych w swojej branży.
Zaczątkiem mojej pracy w Norwegii był pewien zbieg okoliczności. Podczas odwiedzin moich dwóch córek, które tam mieszkają, odwiedziłyśmy pewien park. Okazało się, że jest to ogromne zoo z kilkoma punktami teatralnymi, gdzie regularnie odbywają się przedstawienia. Dzięki mojemu doświadczeniu jako fryzjerka, zdobytemu podczas kursów i pracy w zawodzie oraz kursowi perukarskiemu, poznałam tam kobietę pracującą jako charakteryzatorka. Zaczęłam jej pomagać, a ona zasugerowała mi, abym przesłała swoje CV do tego miejsca, ponieważ była potrzebna pomoc. Pomimo że nigdy wcześniej nie zatrudniali osób spoza kraju, moje bogate doświadczenie zostało docenione, co skutkowało moim zatrudnieniem. Moja praca tam to głównie praca sezonowa, która zaczyna się wraz z nadejściem wakacji. W sezonie odbywają się liczne pokazy dla dzieci, a jesienią organizowany jest cykl przedstawień związanych z Halloween, znany lokalnie jako "Straszne Dni". W różnych miejscach odbywają się teatrzyki, a ja zajmuję się charakteryzacją. Już otrzymałam propozycję, aby w tym sezonie ponownie do nich dołączyć.
Na czym konkretnie polega ta praca?
Z racji, że jest to zoo, w charakteryzacjach pojawia się dużo zwierząt oraz postaci z legend, za które przebierani są aktorzy. W sezonie letnim aktorów jest około 200, i dla każdego trzeba przygotować i precyzyjnie dopasować strój. Zresztą tego nie da się opisać słowami, jest to takie niesamowite, że trzeba zobaczyć to na własne oczy. Jest strona internetowa, na której można wszystko zobaczyć. To miejsce jest w Norwegii tak kultowe, że wręcz trzeba się tam udać przynajmniej raz z dzieckiem. Tak jak kiedyś w Polsce do cyrku. Na miejscu znajdują się hotele, jeziora po których pływają statki z piratami a nawet posiadają małe studio filmowe.
Od jakiegoś czasu działa pani również w obszarach terapii zdrowia, co odbiega trochę od tego, czym dotychczas się pani zajmowała. Skąd wziął się pomysł pójścia w tym kierunku oraz do kogo skierowane są terapie i czym konkretnie się pani zajmuje w tej dziedzinie?
Początkiem mojej przygody z terapią Bowena było pragnienie pomocy dla mojej córki, która miała problemy ze znalezieniem czasu na skuteczną terapię. Studiowała i zauważyłam, że tego typu zabiegi rzeczywiście wpływają pozytywnie na jej samopoczucie. Ze względu na moje wcześniejsze studia związane z ajurwedą, czyli indyjską medycyną, byłam otwarta na różne metody leczenia. Kiedy dowiedziałam się o terapii Bowena, skupiłam się na jej zgłębianiu. Było to dla mnie łatwiejsze, niż szukanie pomocy gdzieś indziej. Ta terapia, choć często mylnie kojarzona z masażem, polega na wykonywaniu jednego czteroetapowego ruchu, zazwyczaj dwoma, trzema lub czterema palcami, co prowadzi do natychmiastowego uczucia relaksu u pacjenta. Wiele osób zasypia podczas sesji, co również może świadczyć o tym, jaka ta metoda jest skuteczna. Metoda ta w Polsce jest stosunkowo nowa. W naszym kraju zapoczątkowana została przez Greka, który zaczął nauczać jej naszych rodaków. Ja uczyłam się tej terapii w Gdyni, a od czasu do czasu uczestniczę w szkoleniach, które mają na celu doskonalenie moich umiejętności.
Jakie wydarzenia, które miały miejsce w ciągu pani kariery wspomina pani najmilej?
Żyję dniem dzisiejszym, więc nie zwracam za bardzo uwagi na to co było i tego nie rozpamiętuje. Mówi się, że artysta powinien mieć biografię, której ja nie posiadam. Po prostu nigdy niczego nie zapisywałam. Wydaje mi się, że to nie takie ważne.
Co jest najprzyjemniejszą a częścią takiego życia, jakie pani prowadzi?
Chyba praca z ludźmi. Obojętnie w jakiej dziedzinie, czy byłaby to charakteryzacja czy też tworzenie czegoś. Może dlatego, że z zawodu jestem nauczycielem wczesnoszkolnym sprawia mi to tyle radości. Był to pierwszy zawód jaki zdobyłam, więc pozostał sentyment.
To naprawdę imponujące jak wieloma rzeczami zajmowała się pani w ciągu swojego życia, czy jest jeszcze coś o czym nie wiemy?
Przez rok uczęszczałam do szkoły położniczej. Od jakiegoś czasu dokształcam się także w dziedzinie rolnictwa. Prowadzę ogród permakulturowy, co polega na tym, żeby produkować własne jedzenie jak najmniejszym nakładem pracy własnej. Polega to na tym, że nie siedzi się całymi dniami w ogrodzie, poświęcając czas na przykład na pielenie. Zamiast tego zagospodarowuje się to tak, by rośliny wspierały same siebie a plony były jak najbardziej obfite. W listopadzie bądź grudniu, odbywały się fajne wykłady online na ten temat. Większość osób, które się tym zajmują mieszka na wsi i są to bardzo wykształceni ludzie z dużą wiedzą na ten temat oraz wiedzą o tym jak sobie radzić w innych dziedzinach życia.
Jak znajduje pani czas na taką ilość zajęć?
To bardzo proste, włączam sobie wykłady i w tym momencie zajmuje się czymś innym słuchając ich. Poza tym nie mam telewizji, która pochłania mnóstwo czasu, który można zagospodarować na naprawdę mnóstwo innych sposobów.
Zbliża się dzień kobiet, uważa pani, że to święto powinno być kultywowane?
To bardzo indywidualna sprawa. Jeżeli czuję się kobietą i mam ochotę, to święto obchodzę. Słyszałam kiedyś opinie, że jest to komunistyczne święto, co dla mnie jest nieprawdą. Każdy może obchodzić święta jakie chce. Zdarza się, że w ten dzień spotykam się ze znajomymi, niestety w tym roku tak się nie stanie, ponieważ mam inne plany na ten dzień.
Czy pani zdaniem, łatwo być kobietą w dzisiejszych czasach?
Czy jest łatwo? Myślę, że jest łatwiej niż kiedyś. Myślę również, że mężczyźni mają trudniej niż kiedyś. Czy panowie pamiętają, że istnieje również ich święto? Fajnie byłoby obchodzić po prostu dzień człowieka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze