Reklama

Rozmowa z nowym proboszczem parafii WNMP w Żukowie - Robertem Jahnsem

Ksiądz Robert Jahns został nowym proboszczem parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Żukowie. W rozmowie, którą mieliśmy okazję przeprowadzić, ksiądz Jahns podzielił się swoją wizją prowadzenia parafii, opowiedział o swojej drodze kapłańskiej oraz planach na przyszłość. Nowy proboszcz pragnie zacieśnić więzi z parafianami, angażując ich w różnorodne inicjatywy duszpasterskie oraz społeczne, stawiając na otwartość i dialog.

Czy mógłby ksiądz nam opowiedzieć trochę o sobie i o swojej drodze do kapłaństwa?

Urodziłem się 28 stycznia 1984 roku w Wejherowie. Wychowałem się i przez całe dzieciństwo mieszkałem w Rumi, gdzie skończyłem szkołę podstawową i pierwsze liceum ogólnokształcące. Gdzieś w drugiej klasie liceum zacząłem odczuwać powołanie. Na początku to było takie przysłowiowe „może, może”, ale potem z czasem byłem coraz bardziej pewny tej drogi. Zaraz po maturze, nie zastanawiając się nad innymi alternatywami, złożyłem papiery tylko na jedną uczelnię- do Gdańskiego Seminarium Duchownego. Rozpocząłem formację, która trwała sześć lat i 13 czerwca 2009 roku przyjąłem w katedrze w Oliwie święcenia kapłańskie. Na początku przez pierwsze cztery lata pracowałem jako wikariusz w parafii św. Mikołaja w Łęgowie. To przepiękny, stary kościół. Potem pracowałem w parafii Chrystusa Króla na Śródmieściu w Gdańsku, również w tradycyjnym, pięknym kościele z bogatymi tradycjami związanymi z Polonią Gdańską i historią gdańszczan. Po 2,5 roku pracy tam, w 2015 roku zostałem proboszczem w Leźnie, gdzie pełniłem posługę przez ponad osiem lat. Od 1 lipca arcybiskup skierował mnie do pracy w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Żukowie, gdzie teraz jest mój dom i moje miejsce na ziemi oraz miejsce mojego posługiwania.

Reklama

Więc trochę tych zmian było.

Tak, aczkolwiek nie aż tak dużo. Specyfika życia kapłańskiego jest taka, że często mamy zmiany. Ja dosyć szybko zostałem proboszczem, co poprawiło komfort stabilizacji pracy, bo proboszczów raczej rzadziej się zmienia. A te zmiany, które zaszły 1 lipca, zostały że tak powiem „wymuszone” przez potrzeby parafii. Ksiądz Krzysztof, który był tutaj przede mną, został skierowany do pracy w parafii św. Leona w Wejherowie, gdzie ma konkretne zadania związane ze stworzeniem zaplecza duszpasterskiego i miejsca formacji dla dzieci i młodzieży w tej części diecezji. Arcybiskup skierował mnie tutaj do pracy, patrząc na współpracę w dekanacie, bliskość i znajomość tego środowiska. Ksiądz prałat Stanisław Gackowski, wprowadzając mnie 7 lipca, życzył mi, żebym doczekał tutaj emerytury. Czas pokaże. Zawsze dzieje się to za rozeznaniem arcybiskupa metropolity i potrzeby kościoła. Mam nadzieję spędzić tutaj piękny czas i zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby to piękne miejsce z przebogatą historią, rozwijało się zarówno pod względem materialnym, jak i duszpasterskim. W tym miejscu wiele wspólnot znalazło swój dom, wiele osób przychodzi w poszukiwaniu Boga i posługi duszpasterskiej. Mam nadzieję sprostać tym zadaniom i będę robił wszystko, aby stanąć na wysokości zadania.

Reklama

Zatem jak to wygląda z tymi zmianami ? Czy księża mają coś do prowadzenia, czy to jest po prostu narzucone z góry?

Jeżeli chodzi o zmiany wikariuszowskie, ksiądz arcybiskup komunikuje po prostu, że przenosi księdza z parafii do parafii, i każdy ksiądz to przyjmuje i podejmuje się tego zadania. Inaczej jest z proboszczami, ponieważ księża proboszczowie, jeśli chodzi o przenosiny z parafii do parafii, muszą wyrazić na nią zgodę. To znaczy, że ksiądz arcybiskup zawsze pyta, czy chcemy, czy jesteśmy gotowi podjąć się nowych zadań. Oczywiście, z jednej strony mamy możliwość odmowy, ale z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że jest to wola Pana Boga. Wola ta objawia się przez decyzje naszych przełożonych. Wiemy też, że ksiądz arcybiskup ma pewną wizję dotyczącą duszpasterstwa w naszej diecezji i pomysł na organizowanie życia duchowego. Dlatego w pełnym zaufaniu przyjmujemy tę wolę, zgadzamy się na nią i realizujemy ją w naszym posługiwaniu.

Reklama

Jakie są księdza pierwsze wrażenia na temat nowej parafii i jej wspólnoty?

Parafię Wniebowzięcia już miałem okazję poznać przez bliskie sąsiedztwo, aczkolwiek inaczej jest, gdy przyjeżdża się od czasu do czasu w gości, a inaczej, gdy wchodzi się w jakieś miejsce i zaczyna się w nim żyć oraz funkcjonować. Pierwsza rzecz, która mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła, to ilość osób uczestniczących w mszach świętych, nie tylko niedzielnych, ale też tych w tygodniu. Ilość osób przystępujących do spowiedzi świętej i komunii świętej. To rzeczywiście jest niesamowite dla księdza, takie bardzo budujące móc zobaczyć tyle ludzi, którzy przychodzą rano, zwłaszcza na msze poranne. To naprawdę budujące widzieć tyle osób, które rozpoczynają dzień od Eucharystii, od spotkania z Panem Bogiem w jego słowie i w Komunii Świętej. Druga rzecz, która mi się bardzo podoba, to adoracja całodniowa Najświętszego Sakramentu w Kościele Świętego Jana. Ilekroć tam wchodzę na modlitwę w ciągu dnia, zawsze ktoś tam jest, zawsze ktoś się modli przed Panem Jezusem, co jest niesamowite. Trzecia rzecz, która mi się bardzo podoba, to całokształt obiektu - kościół, jego wystrój i cała okolica. Wszystko wokół naszego przepięknego kościoła – czuć tutaj ducha, piękno, harmonię. To jest po prostu piękne miejsce i bardzo się cieszę, że tutaj jestem. Sprawia mi to wielką radość, tym bardziej, że na każdym kroku trafiam na wspaniałych, życzliwych ludzi, którzy służą pomocą i radą.

Reklama

Jakie są księdza plany i cele na najbliższe miesiące i lata ?

Na pewno ten pierwszy okres, pewnie około roku, przede wszystkim będzie czasem poznawania. Poznawania parafii i kontynuowania tego wszystkiego, co już zostało rozpoczęte i trwa. Myślę, że sama zmiana proboszcza jest już dosyć rewolucyjna, w związku z tym nie ma sensu wprowadzać kolejnych rewolucji. Bardziej wskazana jest ewolucja. Tak więc na pewno będę się przez ten pierwszy okres przyglądał, jak różne rzeczy działają oraz funkcjonują. Ja również muszę nauczyć się tutaj żyć i funkcjonować, bo każda parafia jest inna, każde środowisko jest w jakiś sposób specyficzne. Żeby dobrze służyć i móc posługiwać jako ksiądz, jako proboszcz, na pewno wiele rzeczy trzeba się nauczyć. Trzeba zobaczyć, jak wszystko działa i funkcjonuje. Parafia w Leźnie, w której byłem wcześniej, i parafia w Żukowie są bardzo podobne w wielu kwestiach, jeśli chodzi o model duszpasterski i wyzwania duszpasterskie. Nie będą na pewno takie same, ale są podobne, więc pewnie będę starał się w to jakoś wejść. Jeżeli chodzi o sprawy gospodarcze, rytm prac wyznaczają potrzeby. Są tutaj przepiękne kościoły, każdy z nich jest obiektem zabytkowym, wymagającym szczególnej troski i uwagi. Na szczęście są tutaj osoby, które doskonale się na tym znają i angażują się w to od wielu lat, jak na przykład pan Rowan, który jest konserwatorem i pracował przy wielu zabytkach naszych kościołów, oraz pani Magdalena, pracownik naszego parafialnego muzeum. W związku z tym, jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, oczywiście będę słuchał ich rad i wskazówek, ponieważ znają obiekty, dzieła sztuki, które tutaj są, wiedzą, w jakim są stanie i jakie są potrzeby w zakresie prac konserwatorskich. Jeśli chodzi o wymiar zewnętrzny, materialny, to jest troska o to, aby tego bogactwa nie utracić i odpowiednio się o nie zatroszczyć. Muszę też powiedzieć, że gdy tylko przyszedłem, spotkałem się z wielką życzliwością i otwartością ze strony pani burmistrz oraz starostwa powiatowego i pana starosty, którzy mają świadomość, jak cenny jest Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z punktu widzenia historycznego oraz tożsamości lokalnej społeczności. Wiem, że mogę liczyć na ich pomoc i wsparcie przy ochronie tego dziedzictwa kulturowego.

Reklama

Druga rzecz, którą mam na uwadze, to kwestia szkoły parafialnej, która tutaj istnieje i cieszy się świetnymi wynikami w nauce. Miałem okazję się z nią zapoznać przez ostatni czas. Szkoła ta ma najlepsze wyniki w naszej gminie, jedne z wyższych w powiecie, w związku z czym na pewno jest to coś, co warto pielęgnować i rozwijać. Aby poszerzyć bazę edukacyjną i ofertę edukacyjną szkoły, myślę o rozbudowie obiektu, stworzeniu przy szkole dodatkowego skrzydła z dodatkowymi salami lekcyjnymi i salą gimnastyczną, aby oferta edukacyjna była poszerzona i dostosowana do aktualnych potrzeb i wyzwań. Chcę, aby szkoła była konkurencyjna i aby za dobrymi wynikami w nauce szedł też komfort pracy i możliwość wszechstronnego rozwoju uczniów, którzy będą uczęszczać do szkoły św. Franciszka.

Duchowo chciałbym, aby Kościół w Żukowie, tak jak dotychczas, był domem modlitwy i aby każdy, kto ma jakąkolwiek duchową potrzebę, mógł znaleźć swoje miejsce i przestrzeń spotkania z Panem Bogiem. Kościół, według mojego doświadczenia i myśli, powinien być domem dla wszystkich. W Kościele jest mnóstwo wspólnot i charyzmatów, od wspólnot żywego różańca po wspólnoty kontemplacyjne, jak na przykład siostry Norbertanki, które prowadziły życie mnisze, życie w zamknięciu. Jest to związane z tym miejscem i jego historią, myślę więc, że to również trzeba kultywować i pielęgnować, dając ludziom przestrzeń oraz okazję do modlitwy i spotkania z Panem Bogiem w ciszy. Z drugiej strony mamy wspólnoty, jak wspólnota Gwiazdy Betlejemskiej, która modli się przy głośnym akompaniamencie instrumentów, modlitwą uwielbienia, wznosząc ręce wysoko w górę i tańcząc przed Panem Jezusem. Dla jednych i drugich jest miejsce w Kościele i chciałbym, aby nasza żukowska wspólnota była domem modlitwy dla ludzi i wspólnot o różnych charyzmatach, zjednoczonych wokół Pana Jezusa. Aby każdy, niezależnie od swojej wrażliwości duchowej i liturgicznej, mógł znaleźć tutaj swoje miejsce i współtworzyć parafię przez swoją obecność oraz charyzmat.

Reklama

Jakie formy duszpasterstwa uważa ksiądz za szczególnie ważne  w dzisiejszych czasach?

Myślę, że dzisiaj kluczowo takim jest duszpasterstwo rodzin. Gdzieś to odkrywam, że to jest szczególne pole działalności. Kiedyś to było bardzo naturalne. Ja jeszcze pamiętam ze swojego domu rodzinnego, kiedy wychodziło się z domu, to człowiek się żegnał, mówiąc zostańcie z Bogiem. Kiedy wracał, nie tylko z kościoła, ale w ogóle, kiedy wracał do domu, to witał się, mówiąc niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Moja babcia do dzisiaj żyjąca przy każdej z takich czynności drobnej, domowej, czy ona zmywa naczynia, czy ona gdzieś tam ściera kurze, czy robi cokolwiek innego, ona sobie śpiewa pobożne pieśni, ona odmawia modlitwę. I to jest jej naturalny rytm. Kiedyś było tak, że w domach rodzinnych ta modlitwa wyznaczała rytm dnia, wyznaczała rytm tygodnia, ale z tego brało się i takie doświadczenie spotkania z Panem Bogiem, z tego brała się świętość dzieci, wnuków, które po prostu z tych poprzednich pokoleń, z tych starszych pokoleń, po prostu 
czerpała taką naturalną religijność, naturalną pobożność. Dzisiaj mam wrażenie, że w wielu domach ten taki łańcuch naturalnego przekazywania wiary został przerwany i nie ma tego pokoleniowego przekazu religijności, nie ma tego religijnego przekazu pobożności. Tym naturalnym miejscem, naturalnym środowiskiem takiego duchowego wzrostu powinna być rodzina i dom. W związku z tym myślę, że takim wyzwaniem dla nas i tak naprawdę powrotem do pewnej historii, tradycji kościoła 
jest to, żeby ten przekaz wiary następował w rodzinach. Tak więc, czy to będzie przygotowanie do 
bierzmowania czy do komunii, czyli tych tradycyjnych sakramentów, do których jeszcze wciąż masowo idą dzieciaki czy młodzież, to w przygotowanie bardzo mocno trzeba zaangażować i włączyć rodziców, przypominając ich o tym ich pierwszym, podstawowym, najważniejszym zadaniu i powołaniu jako rodziców chrześcijańskich, że mają po prostu w domu zatroszczyć się o przekaz wiary, a parafia, czy księża, czy wszelkiego rodzaju duszpasterstwa mają być tym, co będzie wspierało, czy pomagało ich w tej misji.

Reklama

Czym jest spowodowane to, że ten naturalny bieg został w pewien sposób zatracony?

Myślę, że przede wszystkim tempem życia oraz zmieniającą się strukturą społeczną, w tym miejsce pracy, jest kluczowym wyzwaniem współczesnych rodzin. Kiedyś naturalne było, że wszyscy mieszkali pod jednym dachem, często w wielopokoleniowych rodzinach. Większość codziennych aktywności odbywała się w domu lub w jego pobliżu, co sprzyjało naturalnemu przekazywaniu nie tylko wartości religijnych, ale ogólnie wartości życiowych. Obecnie większość rodziców pracuje poza domem, spędzając tam wiele godzin. Po powrocie do domu często są zbyt zmęczeni, aby rozmawiać czy cokolwiek przekazywać. Tradycyjne wspólne rozmowy i posiłki zostały zastąpione przez telewizję, internet, tablety, komórki i media społecznościowe. To prowadzi do rozpadu naturalnych więzi rodzinnych, co sprawia, że stajemy się sobie obcy we własnych domach. Ważne jest, abyśmy uświadomili sobie zagrożenia wynikające z tego stanu rzeczy. Skutki tego są takie, że tracimy prawdziwy kontakt międzyludzki, nawet z tymi, z którymi mieszkamy pod jednym dachem, ograniczając nasze relacje do przypadkowych spotkań.

Reklama

A jakie są księdza priorytety w budowaniu relacji z parafianami?

Ja bardzo lubię spotkania i rozmowy z ludźmi. To dla mnie szansa, aby zarówno poznać drugiego człowieka, jak i być poznawanym. Od początku mojej kapłańskiej drogi stawiam sobie za cel pokazywanie, że ksiądz to również człowiek. Chcę przez swoją codzienność i zwyczajność pokazywać Chrystusa. Wiara i relacja z Bogiem powinny być naturalne i dostępne dla każdego. Przez moją posługę kapłańską dążę do tego, aby być blisko ludzi, blisko ich życia codziennego. Pragnę, aby moje działania świadczyły o Panu Bogu w prostych gestach, jak uśmiech czy rozmowa przy kawie. Moim głównym celem jest doprowadzenie jak największej liczby osób do Boga, wykorzystując różne środki, od głoszenia Słowa Bożego i sprawowania sakramentów, po codzienne aktywności takie jak spotkania czy wspólne wyjścia.

Reklama

Czy planuje ksiądz współpracować z lokalnymi organizacjami i innymi parafiami?

Oczywiście, że tak. Myślę, że wiele inicjatyw, które już się dzieją w parafii, czy będą się działy, jest skierowanych do ludzi i mieszkańców, więc wymagają współpracy i otwartości. Jestem daleki od traktowania wydarzeń w parafii jako czegoś ekskluzywnego, tylko dla wybranych. Współpraca jest niezbędna, niezależnie od tego, czy rozmawiamy o Ochotniczej Straży Pożarnej, Centrum Kultury i Sportu, GOPS czy urzędzie gminy. Zawsze w centrum tego zaangażowania jest człowiek i jego dobro. Dlatego nie ma znaczenia, czy ktoś jest wierzący, czy nie, czy wierzy inaczej. Jeśli celem jest pomoc drugiemu człowiekowi, to dlaczego nie współpracować? Jesteśmy bardzo otwarci na współpracę z różnymi instytucjami. Jeśli jest coś dobrego do zrobienia, to dlaczego nie? Będziemy wspierać te inicjatywy na tyle, na ile możemy, a kiedy będziemy potrzebować wsparcia, to z pewnością zwrócimy się o pomoc. To po prostu bardziej owocne i korzystne dla wszystkich.

Reklama

A jakie wsparcie parafia może oferować osobom potrzebującym i w trudnej sytuacji?

Przede wszystkim najważniejszą kwestią jest nauka Ewangelii. Powinniśmy dostrzegać Chrystusa i drugiego człowieka. Jest przepiękny fragment, w którym Pan Jezus mówi, że byłem głodny, daliście mi jeść, byłem spragniony, daliście mi pieść. Więc myślę, że ten kościół XXI wieku i parafia XXI wieku musi mieć oblicze miłosiernego Chrystusa. I to jest jedno z takich podstawowych zadań po ogłoszeniu Ewangelii, po sprawowaniu sakramentów, żeby zatroszczyć się i udzielić pomocy tym, którzy tego potrzebują.

Dziękuję za rozmowę.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/07/2024 16:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości