Z Tadeuszem Kobielą, wójtem gminy Sierakowice o wielkim sukcesie gminy i pomyślnym finale projektu kanalizacyjnego, rozmawiała Lucyna Puzdrowska.
Panie wójcie, przede wszystkim gratulacje. Wspólnie z gminą Sulęczyno udało się Państwu wysupłać z Unii niebagatelne pieniądze!
Dziękuję i przyznam, że po trzech latach morderczej pracy nad tym projektem, nadszedł czas, by się „podelektować” efektem. To taki moment odprężenia i satysfakcji z dobrze wykonanej roboty. Co wcale nie znaczy, że spoczęliśmy na laurach, trwają bowiem prace nad kolejnymi projektami i dokumentacjami, tak, żeby być przygotowanym, gdy tylko uchyli się okienko na dofinansowanie kolejnej inwestycji.
Jak to jest mieć świadomość, że wzięło się to zakładane wcześniej maksimum, że wycisnęło się z funduszy unijnych tyle, ile jeszcze w naszym powiecie, a prawdopodobnie i w gminach wiejskich Pomorza, nikomu się nie udało?
Dofinansowanie naszego projektu wynosi 54 mln zł, przy koszcie inwestycji ponad 65 mln zł, ale przy założeniu, że poziom dofinansowania wyniósłby 85 procent. Jednak w tzw. międzyczasie nieco zmieniły się realia i prawdopodobnie dofinansowanie nie będzie wynosiło 85 procent. Ze względu na wysoki kurs euro, nasz projekt mógłby się stać tzw. projektem wielkim, czyli przekraczającym 25 mln euro, a w związku z tym podlegałby kolejnej ocenie m.in. w Komisji Europejskiej.
Woleliśmy tego uniknąć, żeby nie prowokować ryzyka. Wiadomo bowiem, że Bruksela przykłada większą wagę do obszarów zurbanizowanych, natomiast strona polska preferuje dodatkowo ochronę obszarów wartościowych ekologicznie, tj. parków krajobrazowych i innych stref chronionych. Teraz, od chwili wręczenia decyzji ministra, przez panią Danutę Grodzicką-Kozak, prezesa WFOŚ w Gdańsku, mamy 60 dni na doszlifowanie szczegółów.
Trochę nas zabolało, że wcześniej strona rządowa przegapiła niejako sprawę zaliczania VAT-u. W wytycznych do projektu, których musieliśmy się ściśle trzymać, nakazano nam, żeby VAT-u nie naliczać. Natomiast teraz Bruksela zaczyna mocno egzekwować od polskich ministerstw sprawę Vat-u, wręcz grożąc wstrzymaniem dotacji. Przyznam, że dla mnie osobiście jest to trochę niezrozumiałe, zważywszy, że finalnie VAT i tak będzie odliczany. Ta zmiana w zapisach spowodowała, że nasz projekt znalazł się na pograniczu tych wielkich, a to mogłoby opóźnić jego realizację.
Dziś delektujecie się sukcesem, do czego macie pełne prawo, a gdyby tak sięgnąć wstecz, to co było najtrudniejsze w tej mozolnej drodze do tak wielkich pieniędzy?
Jeśli mam być szczery, to to naprawdę była potężna robota naszych ludzi i zapewne tak też było po stronie gminy Sulęczyno. Wystarczy wspomnieć chociażby o przepisach środowiskowych, które strona polska musiała wprowadzić, co w konsekwencji spowodowało, że musieliśmy przeprowadzić 3400 uzgodnień z mieszkańcami, czy kanalizacja może iść w sąsiedztwie ich działki, czy im to nie przeszkadza itd.
Jak narodził się pomysł tego wspólnego projektu?
Inicjatywa wspólnego projektu wyszła ode mnie. Może dlatego, że jestem z wykształcenia geografem i sprawy środowiskowe są mi bardzo bliskie. Rozumiem potrzebę ochrony naszych akwenów wodnych, jezior, rzek itd. Uważam, że rozwój gospodarczy i ochrona środowiska powinny iść w parze.
Gmina Sulęczyno natychmiast zaaprobowała ten pomysł, zwłaszcza wójt Jan Kulas, który również stąd pochodzi i ten temat jest mu równie bliski. Pomysł, by przystąpić do tego projektu z gminą Sulęczyno narzuciły niejako nasze uwarunkowania geograficzne. Obie te gminy leżą w dorzeczu rzeki Słupi, jak i Jeziora Gowidlińskiego. Cóż by to dało, gdybyśmy po naszej stronie zrobili kolektory i kanalizację, jeśli od strony południowej, od Sulęczyna, jeziora i rzeki byłyby nadal zanieczyszczane?
Stąd moja propozycja partnerstwa z sąsiednią gminą, która to spotkała się z aprobatą zarówno wójta, jak i radnych gminy Sulęczyno. Propozycja zachęciła też włodarzy Sulęczyna do rozszerzenia projektu o ponad 13 km wodociągu. Partnerstwo z gminą Sulęczyno wymusiło powołanie wspólnej spółki komunalnej, która zgodnie z przepisami unijnymi, mogłaby być beneficjentem w tym projekcie. Jednak cały wysiłek organizacyjny, projektowy, spoczął na obu gminach, w proporcjonalnym do wartości projektu po każdej ze stron, stopniu.
Jaki będzie dla gminy finalny efekt realizacji tego projektu?
Przede wszystkim pozwoli uporządkować całą gospodarkę wodno-kanalizacyjną zachodniej części Pojezierza Kaszubskiego, od Jezior Kamienieckich, poprzez Jezioro Tuchlińskie, Gowidlińskie, rzekę Bukowinę, no i przede wszystkim Słupię, która zanim wpłynie do Gowidlińskiego, przepływa przez cztery jeziora: Tuchlińskie, Skrzynka, Pręgorzyno i Trzebocińskie. To jest taki naturalny system kaskadowy, aż się prosi, by go chronić. Jeśli nie zadbamy o skanalizowanie terenów przyjeziornych, to już nie będziemy mieli czego przekazać przyszłym pokoleniom. Poza tym realizacja projektu umożliwi przyłączenie do sieci kanalizacyjnej 2,5 tys. gospodarstw domowych i firm oraz modernizację, praktycznie budowę od podstaw dwóch oczyszczalni ścieków.
Mamy więc z czego się cieszyć, tym bardziej że wybraliśmy trudniejszą ścieżkę po te środki. Trudniejszą, ale po większe pieniądze. Bo skoro pula Urzędu Marszałkowskiego na kanalizację i wodociągi w ramach RPO na całe województwo pomorskie, gdzie są 123 gminy, wynosiła 104 mln zł, to my idąc dłuższą, trudniejszą ścieżką, zdobyliśmy z Sulęczynem ponad połowę tego. Było trudniej, były większe wymagania,towarzyszyło nam większe ryzyko, ale udało się, zdobyliśmy nieporównywalnie większe środki.
W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować pani prezes Danucie Grodzickiej-Kozak i całemu zespołowi Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Gdańsku, którzy przez cały czas nas wspierali i udzielali wszelkiej pomocy. Również ukłony wobec pana marszałka Kozłowskiego i pana prof. Synaka, którzy byli orędownikami tego projektu od samego początku. Na koniec najważniejsze, wielkie, naprawdę wielkie wyrazy szacunku i uznania dla pana posła Stanisława Lamczyka. To on pilotował w Warszawie nasz projekt, chodził po ministerstwach, rozmawiał, przekonywał. Dla mnie jest to kolejny przykład doskonałej, wręcz modelowej współpracy między wójtem, a posłem w celu realizacji dużego projektu o znaczeniu grubo ponad gminnym.
Dziś efekt tej współpracy jest taki, że będzie realizowany jeden z największych projektów w Polsce dla obszarów wiejskich.
Źródło Gazeta Kartuska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze