Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie pitol! Poważnie?? Chyba im rada miasta przyznała ISO Kartuskie.... Ja pitole...[/quote] Szpital nie miał, co zrobić z kilkudziesięcioma tysiącami złotych, więc sobie ISO wprowadził. Jak to u nich wygląda, mogę się tylko domyślać. A po co im to? Nawet nie będę pisał.
Nie pitol! Poważnie?? Chyba im rada miasta przyznała ISO Kartuskie.... Ja pitole...
Senior, sprawa dochodzenia jest przesądzona. Beknie za całość pielęgniarka. Tyle że ona się czymś kierowała. Można teraz gdybać, czy jej ktoś kazał pozbywać się pacjentów, aby nie było strat? Czy może ona stwierdziła, że szybciej dziecko zostanie obejrzane w Sierakowicach niż w szpitalu odpowiedni lekarz się zjawi? A idąc tym tokiem rozumowania. Czy odpowiedniego lekarza po prostu nie było, czy kazał sobie nie przeszkadzać, czy też miał za dużo zajęć? Wszystkie opcje są możliwe, ale jedno jest pewne: pielęgniarka nie odsyłałaby dziecka, gdyby wiedziała, że ma przyjmować wszystkich i ma szybkie "wsparcie lekarskie". Tyle że teraz ona "musi" przyjąć na siebie całą winę, bo w innym wypadku zostanie jej tylko przekwalifikowanie. Jeśli przyjmie winę, to najpewniej w kartuskim szpitalu będzie tolerowana, a inne już jej nie będą chciały (wynik postępowania w tej kwestii nie ma znaczenia). Senior, czy nie pisałeś, że leczysz się prywatnie? To czemu jesteś na nie, gdy ktoś pisze o tym, że opieka medyczna powinna być sprywatyzowana? Dzisiaj moja matka straciła pół dnia, aby się zapisać na jakieś badania - już będą w połowie maja. Moja koleżanka chwaliła się, że w zeszłym roku w lutym zapisała się do okulisty. W lutym zapisała się na listopad... Teraz znowu wisi groźba strajków służby zdrowia. Czy sam nie wydałeś kupy kasy na własne leczenie, gdy poprzednie strajki miały miejsce? Od tygodnia mnie noga nawala. Myślisz, że poszedłem do lekarza? Jeśli by były potrzebne badania, to zanim by one nastąpiły, albo będzie wszystko w porządku, albo mi noga odpadnie. Z tego względu pójdę do lekarza, gdy będzie mi ta noga odpadała, bo wtedy będą musieli się nią zająć :P W końcu limity są i nie ma zmiłuj się :P I tak liczę na to, że da się zrobić coś z naszym szpitalem. Życzę zdrowia, Japco P.S. Szpital wprowadził ISO. Gdyby prokurator miał łeb na karku, to sprawdziłbym, czy w tych kwitach nie ma czegoś ciekawego. Heh, jeśli nawet było, to po tygodniu już tego dawno nie ma :rolleyes:
Gdyby nie rutyna, biurokracja i "polecenia wyższych przełożonych" jakiś ludzki odruch pozwoliłby dzisiaj żyć temu dziecku. Mimo wszystko uważam, że widząc chore dziecko i załamaną matkę trzymającą je na ręku - trzeba być po prostu człowiekiem, nie urzędniczym robotem przemalowanym w biały kitel.
Lepiej jest przyjąć 100 osób, które nie kwalifikują się na SOR aby nie przeoczyć tą jedną jedyną dla której jest to ostatnia szansa na uratowanie życia.
japco na ministra zdrowia ! czy ja ciebie zmuszam do popierania mojej opini - nie, przed tobą był balicki, religa, teraz jest kopacz, uważam ich za bardziej w temacie służby zdrowia od delikatnie mówiąc pana japco prowincjalnego rewolucjonisty. moja opinia jest taka zawiniła baba ze szpitala. gratuluję tobie panie japco i panu stefanowi joooo i wielu innym popierającym tezę, że wszystko załatwią przepisy. wystarczy przeczytać uważnie wypowiedź rzecznika, posłuchać dyrektora, nawet pielęgniarki, która powiedziała, że chyba opóścił ją BÓG. wniosek jednak można bez papierów i przepisów pomóc. jeśli ktoś ma klapki na oczach jak koń, to trzeba go prowadzić bo biedny na przypisaną mi choinkę wjedzie. możecie swoje pomysły realizować działacie partiach, tylko bez wykrętów, że inni są od tego i biorą kase, już wszystkie opcje polityczne były przy korycie z każdej partii od czerwonego do białego nawet piwa, acha jeszcze nie dano szansy pani ja, panu japco i panu stefanowi jooo
Jak miałem wysoką gorączkę, to obyło się bez "załatwiania po znajomości". Lekarz w szpitalu mnie przyjął, miał dla mnie czas, zapisał mi jakieś prochy i nadal żyję :mrgreen: Poza tym jak zostaliśmy olani na Mściwoja, to szpital nas przyjął bez świstków Zdarzyło się kilka pozytywnych rzeczy, lecz są one z lekka przesłonięte przez ogół doznań :razz: Ludzie ostatnio mówią. Dużo mówią. Okazuje się, że pojęcie odosobniony przypadek, którym często tłumaczy się jakieś zdarzenia, przestało istnieć... Odnośnie winy: 1) Winienie rodziców jest durnotą nad wyraz wielką. 2) Winienie przychodni za nie wezwanie karetki jest chore. W końcu szybciej z buta by się doszło z dzieckiem do szpitala, niż by taka karetka zajechała pod przychodnię. 3) Na pewno ta siostra nie jest tylko winna, mimo że ostatnio słyszałem niepochlebne opinie na jej temat. Można teraz zrobić ogromną listę winnych, a ta siostra w najlepszym wypadku będzie gdzieś w środku tej listy. A teraz każdy "specjalist" się mądrzy, że pielęgniarka źle postąpiła. Cwaniaki na stołkach :evil: Wcześniej "senior" marudził na "ja" odnośnie "upolitycznienia sprawy". Dla mnie zasada jest prosta: kasa państwowa <-> państwo <-> przepisy <-> rząd,parlament <-> polityka . Jak ktoś próbuje nie zauważać tego powiązania, to chyba się z choinki urwał. Pozdrawiam, Japco P.S. Wcześniej zastanawiało mnie to, czemu obecna p.o. dyrektora kartuskiego szpitala stała się dyrektorem na jakiś czas (próbne dwa miesiące?). Sprawę przemilczałem. Teraz mam wrażenie, że celem tego było utrwalenie starych zależności i podziału pacjentów na: ważni i bydło. Czy były dyrektor jest teraz vice? Jeśli tak, to panu już podziękujemy. Wystarczy już tych "zasług"... A nowej pani dyrektor życzę powodzenia, bo w niezłe bagno wdepnęła. Może uda jej się wraz z młodymi lekarzami coś z tego zrobić, a więc nie przekreślajmy jeszcze naszego szpitala, lecz bacznie obserwujmy posunięcia Starostwa. A swoją drogą czyż Mirosława Leman i Juliusz Zielonka nie są "specjalistami" od naprawy szpitala, za których usługi płaciliśmy grube pieniądze?
Na mój obiektywizm nie licz w tej sprawie. Nie leżałem w kartuskim szpitalu, jak czytam tutaj wypowiedzi tych, którzy się tam "leczyli" to mogę dodać : na szczęście mnie to ominęło. Ale cały czas wierzę, że to co się tam dzieje nie jest regułą, a jedynie nieszczęśliwymi przypadkami w całym codziennym ogromie dobroci. Przesadziłem ? ;)
no zgoda uogolnianie nie jest najlepszym rozwiazaniem ale jak mieszkam tu x lat to nie slyszalem ANI JEDNEGO SLOWA DOBREGO na temat szpitala a moje osobiste kontakty wolaly o pomste do nieba. katastrofa a nie fachowosc. kolezance zoperowali kolano tak ,ze 3 rok jezdzi po gdansku i reperuja. sasiadce to samo.mnie z corka (39 goraczki)ganiali naokolo szpitala o 23 w taka pogode ,ze psa by nie wywalil na dwor bo nie mozna przejsc z chorym dzieckiem tym pasazem .jak mi kiedys zaczeli grzebac w ranie to musialem jechac w nocy do gdanska ,tam lekarka sie spytala czy bylem u rzeznika.przy porodzie corki rodzinnym to salowa sie starala owszem,ale lekarza widzialem sekund 5 .itp itd z chcecia bym napisal cos dobrego.bo nie mozna uogolniac.tylko co napisac? ja tam zywcem wziasc sie nie dam.nie ma mowy.
Zarówno zdanie pierwsze, jak i to drugie świadczy o tym, że nie należy wrzucać wszystkich lekarzy i pielęgniarek pracujących w Kartuzach do "jednego gara" Jak w każdej firmie, są tutaj zarówno ci dobrzy, jak i ci którzy do tej pracy nie nadawali się nigdy.
hehe przeciez drugie zdanie wyklucza prawdziwosc pierwszego. chyba ,ze pierwsze jest zdaniem zyczeniowym?
Matko święta ,nadistoto twój awatorek przypomina mi szpital w Kartuzach ,cóż to za postrach chcesz żebym dostał zawału i wylądował w szpitalu ? :mrgreen:
niech zamkną ten chlew ja tam nie dam świni do ubicia a co dopiero z dzieckiem tam pójśc wole już telepac sie do gdyni oni tam doskonale znaja nasz kochany szpital izaawsze maja z niego beke jak juz musze tam jechac
taaak Krecik dobrzy lekarze ,tzn. tacy z powolania są nie tylko w Kartuzach ,są pochowani na różnych cmentarzach w całym kraju ,wieczny odpoczynek racz im dać panie , dla nich najważniejsza nie była kasa :cry:
Z pewnością są jeszcze w Kartuzach dobrzy lekarze i wspaniałe siostry wykonujące swój zawód z poświęceniem. Tyle tylko, że w Kartuzach co rusz ma miejsce jakiś skandaliczny przykład indolencji, niekompetencji i traktowania pacjenta jak intruza. Czy musi dojść do jakiejś tragedii, aby to wreszcie się zmieniło ?
Może i tak. Ale to nie wina całego szpitalu tylko pojedynczysz osób. Nie możemy mówić liczbą mnogą ponieważ krzywdzimy tych lekarzy, którzy pracują dobrze i są dobrymi fachowcami.
bawisz się w rzecznika szpitala, ale robisz to jak Urban w latach 80-ch. Ośrodek zdrowia w Sierakowicach miał z dzieckiem stycznośc ostatni a zrobił wszystko co mógł, rozpoczął reanimacje i wezwał karetke ze szpitala, NZOZ Kaszuby zbadał dziecko (pomimo, że nie jego rewir) i polecił zgłosić się do szpitala. Jeżeli znasz jakieś inne ważne szczegóły to najpierw je nam przedstaw. [ Dodano: Sob 08 Mar, 2008 15:26 ] mówisz o szpitalu powiatowym w Kartuzach, o tym samym który od lat rządzi w powiecie i na wszelkie najgłupsze pomysły uzyskuje akceptacje radnych. [ Dodano: Sob 08 Mar, 2008 15:27 ] toć od lat na taką opinię sobie zapracowuje
Tak tyle że szpitalowi obrywa się najbardziej a winny jest i NZOZ Kaszuby jak i Ośrodek "Zdrowia"w Sierakowicach bo tam mieli styczność jako pierwsi z tym dzieckiem. Ale o tym jakoś media milczą bo najłatwiej skopać słabego który ma już nadszarpniętą opinie
W opiniach jakie tutaj padły, widać że zastanawiamy się nad różnymi przyczynami tej tragedii. Poczekajmy co orzeknie prokuratura. Podejrzenie sepsy u dziecka odpada - to już wiadomo. Wygląda na to, że na całość złożyło się w tym przypadku jednocześnie co najmniej kilka źle wykonanych czynności które doprowadziły do śmierci Dawidka.
dr. Kloczkowski ta przychodnia to bagno odsyłają wszystkich pacjentów do szpitala, a później wielkie zdziwienie że ktoś umiera obowiązkiem POZ-u było wezwać karetkę do tego dziecka bo matka zgłosiła się najpierw do nich. A wszyscy smarują SOR owszem był błąd pielęgniarki "rutyna" ale dlaczego matka odeszła bez rozmowy z lekarzem?? Czy ktoś ogóle się nad tym zastanowił?? Z tego co słyszałem matka tylko zapytała co ma zrobić aby dziecko zostało przyjęte do szpitala, a nie że potrzebuje pomocy. :evil: :twisted: :evil:
Niestety, ale dlaczego przez głupie nie dogadanie się niektórych lekarzy muszą cierpieć ludzie. To paranoja co wymyślił dr. Kloczkowski. Pacjenci z gminy ? muszą najpierw, nawet jeśli jest to noc, zgłosić się w przychodni na deptaku, aby ten skierował pacjenta np. do szpitala. A jakie badania może doktor wykonać w przychodni? To głupota, ale czego się nie robi dla pieniędzy nawet niejednokrotnie kosztem ludzkiego życia.
Nie pitol! Poważnie?? Chyba im rada miasta przyznała ISO Kartuskie.... Ja pitole...[/quote] Szpital nie miał, co zrobić z kilkudziesięcioma tysiącami złotych, więc sobie ISO wprowadził. Jak to u nich wygląda, mogę się tylko domyślać. A po co im to? Nawet nie będę pisał.
Nie pitol! Poważnie?? Chyba im rada miasta przyznała ISO Kartuskie.... Ja pitole...
Senior, sprawa dochodzenia jest przesądzona. Beknie za całość pielęgniarka. Tyle że ona się czymś kierowała. Można teraz gdybać, czy jej ktoś kazał pozbywać się pacjentów, aby nie było strat? Czy może ona stwierdziła, że szybciej dziecko zostanie obejrzane w Sierakowicach niż w szpitalu odpowiedni lekarz się zjawi? A idąc tym tokiem rozumowania. Czy odpowiedniego lekarza po prostu nie było, czy kazał sobie nie przeszkadzać, czy też miał za dużo zajęć? Wszystkie opcje są możliwe, ale jedno jest pewne: pielęgniarka nie odsyłałaby dziecka, gdyby wiedziała, że ma przyjmować wszystkich i ma szybkie "wsparcie lekarskie". Tyle że teraz ona "musi" przyjąć na siebie całą winę, bo w innym wypadku zostanie jej tylko przekwalifikowanie. Jeśli przyjmie winę, to najpewniej w kartuskim szpitalu będzie tolerowana, a inne już jej nie będą chciały (wynik postępowania w tej kwestii nie ma znaczenia). Senior, czy nie pisałeś, że leczysz się prywatnie? To czemu jesteś na nie, gdy ktoś pisze o tym, że opieka medyczna powinna być sprywatyzowana? Dzisiaj moja matka straciła pół dnia, aby się zapisać na jakieś badania - już będą w połowie maja. Moja koleżanka chwaliła się, że w zeszłym roku w lutym zapisała się do okulisty. W lutym zapisała się na listopad... Teraz znowu wisi groźba strajków służby zdrowia. Czy sam nie wydałeś kupy kasy na własne leczenie, gdy poprzednie strajki miały miejsce? Od tygodnia mnie noga nawala. Myślisz, że poszedłem do lekarza? Jeśli by były potrzebne badania, to zanim by one nastąpiły, albo będzie wszystko w porządku, albo mi noga odpadnie. Z tego względu pójdę do lekarza, gdy będzie mi ta noga odpadała, bo wtedy będą musieli się nią zająć :P W końcu limity są i nie ma zmiłuj się :P I tak liczę na to, że da się zrobić coś z naszym szpitalem. Życzę zdrowia, Japco P.S. Szpital wprowadził ISO. Gdyby prokurator miał łeb na karku, to sprawdziłbym, czy w tych kwitach nie ma czegoś ciekawego. Heh, jeśli nawet było, to po tygodniu już tego dawno nie ma :rolleyes: