Reklama

Rzecznik NFZ: Oddziały SOR bronią się przed zbędnymi klientami. Czy skierowanie było rzeczywiście potrzebne?

07/03/2008 14:14
Sprawa śmierci półrocznego Dawida zbulwersowała opinię publiczną nie tylko w Kartuzach, ale w całej Polsce. Wszyscy zastanawiają się czy musiało dojść do tej tragedii. Czy winne są rozwiązania systemowe, procedury medyczne, czy był to tylko "zwykły" błąd ludzki? Pacjenci często nie są świadomi, gdzie mogą uzyskać pomoc medyczną i w jaki sposób. Czy żądanie przez oddział SOR skierowania jest uzasadnione?

Sześciomiesięczny Dawid zmarł we wtorek, gdy odsyłano go między placówkami ochrony zdrowia. Najwięcej emocji wzbudziło zachowanie pielęgniarki w oddziale SOR kartuskiego szpitala, która odesłała matkę z dzieckiem do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie lekarskie. Czy postąpiła właściwie?

- Oddziały SOR bronią się przed zbędnymi klientami i dlatego często proszą o okazanie skierowania, ponieważ wtedy jest uzasadnione leczenie pacjenta - stwierdził Mariusz Szymański, rzecznik prasowy Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Gdańsku. - Ale to powinno się zdarzyć tylko w przypadkach, kiedy nie dotyczy to małych dzieci oraz jeżeli nie ma zagrożenia życia. Jednak w tej konkretnej sytuacji żądanie okazania skierowania było bzdurną rzeczą. Oddziały SOR stworzono po to, aby natychmiast udzielały pomocy w takich przypadkach. To zdarzenie jest zaprzeczeniem idei działania tego oddziału. W takiej sytuacji jest tylko jedno rozwiązanie - należy poprosić lekarza SOR-u o pisemne uzasadnienie odmowy przyjęcia wraz z podpisem i pieczątką zakładu.

- Zabrakło czysto ludzkiego podejścia ze strony personelu medycznego, a tego nie było przede wszystkim w szpitalu w Kartuzach - oznajmił dla Gazety Wyborczej Jerzy Karpiński, dyrektor Pomorskiego Centrum Zdrowia Publicznego. - Ponadto zabrakło profesjonalizmu. Złamane zostały bowiem obowiązujące procedury. Polegają one bowiem m.in. na tym, że nigdy, ale to nigdy kilkumiesięcznego dziecka nie można odesłać z placówki zdrowia bez zbadania, bez obejrzenia. To obowiązek znany każdemu lekarzowi. To rzecz, która powinna być potępiona i napiętnowana.

Jak oznajmił w wywiadzie dr Jerzy Karpiński, rodzic, który przychodzi z chorym dzieckiem do oddziału SOR, powinien bezwzględnie żądać kontaktu z lekarzem.

- Cała odpowiedzialność spoczywa na lekarzu i tylko on ma prawo wydać decyzję o odesłaniu potencjalnego pacjenta do lekarza pierwszego kontaktu, do przychodni - oznajmił.

Zdaniem Mariusza Szymańskiego wina jednak w dużej mierze leży po stronie społeczeństwa, które nie do końca zna ideę działania oddziałów SOR w szpitalach.

- Często jest tak, że ludzie, których życiu nic nie zagraża, przychodzą z naprawdę drobnymi sprawami typu "bo boli mnie brzuch" - powiedział rzecznik prasowy z gdańskiego oddziału NFZ. - Ludzie często traktują ten oddział jak przychodnię.

W przychodniach lekarze przyjmują najczęściej w godzinach 8 do 18. Jednak nie oznacza to, że po zamknięciu przychodni należy korzystać wyłącznie z miejscowych szpitali.

- Obowiązkiem pacjenta jest zorientowanie się, gdzie powinien udać się w momencie, gdy jego życie nie jest zagrożone, ani nie jest potrzebna natychmiastowa opieka lekarska - powiedział Mariusz Szymański. - Większość przychodni podpisała kontrakty z innymi firmami, które zajmują się wyjazdową opieką lekarską w godzinach, w których przychodnia jest nieczynna. To w interesie każdego mieszkańca jest wiedzieć, czy przychodnia, do której jest przypisany, ma taki kontrakt, czy też nie. Jeśli tak, to powinna ona udostępnić numer do takiej firmy.

Sprawą śmierci Dawidka zajmuje się kartuska prokuratura. Cały czas trwają przesłuchania świadków - przesłuchano już rodzinę Dawidka, obecnie przesłuchiwani są pracownicy służby zdrowia. Dzisiaj między innymi przesłuchano dyrektor kartuskiego szpitala Barbarę Kolmas. Prokuratura czeka też na ostateczne wyniki sekcji zwłok.

pio
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2008-03-13 21:18:33

    Nie pitol! Poważnie?? Chyba im rada miasta przyznała ISO Kartuskie.... Ja pitole...[/quote] Szpital nie miał, co zrobić z kilkudziesięcioma tysiącami złotych, więc sobie ISO wprowadził. Jak to u nich wygląda, mogę się tylko domyślać. A po co im to? Nawet nie będę pisał.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2008-03-10 23:05:09

    Nie pitol! Poważnie?? Chyba im rada miasta przyznała ISO Kartuskie.... Ja pitole...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2008-03-10 21:45:14

    Senior, sprawa dochodzenia jest przesądzona. Beknie za całość pielęgniarka. Tyle że ona się czymś kierowała. Można teraz gdybać, czy jej ktoś kazał pozbywać się pacjentów, aby nie było strat? Czy może ona stwierdziła, że szybciej dziecko zostanie obejrzane w Sierakowicach niż w szpitalu odpowiedni lekarz się zjawi? A idąc tym tokiem rozumowania. Czy odpowiedniego lekarza po prostu nie było, czy kazał sobie nie przeszkadzać, czy też miał za dużo zajęć? Wszystkie opcje są możliwe, ale jedno jest pewne: pielęgniarka nie odsyłałaby dziecka, gdyby wiedziała, że ma przyjmować wszystkich i ma szybkie "wsparcie lekarskie". Tyle że teraz ona "musi" przyjąć na siebie całą winę, bo w innym wypadku zostanie jej tylko przekwalifikowanie. Jeśli przyjmie winę, to najpewniej w kartuskim szpitalu będzie tolerowana, a inne już jej nie będą chciały (wynik postępowania w tej kwestii nie ma znaczenia). Senior, czy nie pisałeś, że leczysz się prywatnie? To czemu jesteś na nie, gdy ktoś pisze o tym, że opieka medyczna powinna być sprywatyzowana? Dzisiaj moja matka straciła pół dnia, aby się zapisać na jakieś badania - już będą w połowie maja. Moja koleżanka chwaliła się, że w zeszłym roku w lutym zapisała się do okulisty. W lutym zapisała się na listopad... Teraz znowu wisi groźba strajków służby zdrowia. Czy sam nie wydałeś kupy kasy na własne leczenie, gdy poprzednie strajki miały miejsce? Od tygodnia mnie noga nawala. Myślisz, że poszedłem do lekarza? Jeśli by były potrzebne badania, to zanim by one nastąpiły, albo będzie wszystko w porządku, albo mi noga odpadnie. Z tego względu pójdę do lekarza, gdy będzie mi ta noga odpadała, bo wtedy będą musieli się nią zająć :P W końcu limity są i nie ma zmiłuj się :P I tak liczę na to, że da się zrobić coś z naszym szpitalem. Życzę zdrowia, Japco P.S. Szpital wprowadził ISO. Gdyby prokurator miał łeb na karku, to sprawdziłbym, czy w tych kwitach nie ma czegoś ciekawego. Heh, jeśli nawet było, to po tygodniu już tego dawno nie ma :rolleyes:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości