Reklama

Samowola budowlana i zmarnowana dotacja, czyli... krótka historia o przebudowie tarasu widokowego na Złotej Górze

Miał być taras wyłożony kostką, nowe barierki, ławeczki i luneta. Zaniedbania i fantazje gminnych urzędników doprowadziły do samowoli budowlanej i zmarnowania dotacji. Pozostała bryła betonu i dziura w gminnej kasie.

Przebudowę tarasu widokowego na Złotej Górze zaplanowano już w 2009 roku. W miejscu dotychczasowej konstrukcji stalowej pokrytej deskami miał stanąć mur oporowy. Taras i jego otoczenie miało być wyłożone kostką. Znalazłoby się również miejsce na lunety oraz ławki. Koszt przedsięwzięcia oceniono na 35-40 tys. złotych.

W tym samym roku gmina zawiadomiła starostwo o planowanych robotach budowlanych. Starostwo nie wniosło żadnego sprzeciwu, być może dlatego, że gmina nie wspomniała w zawiadomieniu o wykopach i budowie betonowych konstrukcji, choć te znalazły się w przygotowanym przez gminę kosztorysie.

W maju 2011 roku udało się gminie uzyskać dotację z Samorządu Województwa Pomorskiego w wysokości 25 tys. zł. Mając zapewnione dofinansowanie można więc było spokojnie rozpocząć prace. Na wysłane do kilku przedsiębiorców zapytanie ofertowe w terminie wpłynęła tylko jedna oferta - Przedsiębiorstwa Budowlanego "Waciński" z Kiełpina - opiewająca na kwotę 62.311,58 zł. Po negocjacjach wykonawca obniżył cenę do 55 tys. zł i w lipcu 2011 roku podpisano z nim umowę.

Roboty budowlane rozpoczęto w sierpniu. W ich trakcie wykonawca stwierdził, że istniejący mur oporowy jest w złym stanie technicznym. W błyskawicznym tempie zmieniła się koncepcja władz Kartuz. Zdecydowano, że zamiast muru oporowego ma powstać budynek gospodarczy ze stropodachem odwróconym - zagospodarowanym jako taras widokowy. Pomieszczenie o powierzchni 8 metrów kwadratowych, które powstałoby pod tarasem, miało być przeznaczone do przechowywania grabi i mioteł.

Na początku września 2011 roku gmina Kartuzy zawiadomiła starostę o planowanej budowie budynku gospodarczego. W związku z obowiązującym prawem, roboty powinny zostać wstrzymane, i wznowione dopiero wtedy, gdy starosta w terminie 30 dni nie wniesie sprzeciwu. Tymczasem prace trwały nadal. Rozebrano taras, wykonano duży wykop i w nim wylano konstrukcję betonową.

Zakres realizowanych robót zaniepokoił Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Kartuzach, który po przeprowadzonej kontroli stwierdził, że żadne prace nie powinny być wykonywane co najmniej do października i wszczął postępowanie w sprawie samowoli budowlanej.

Alicja Adamczyk z urzędu gminy tłumaczyła, że płytę betonową wraz ze ścianami wylano po to, aby nie osuwała się ziemia do wykopu. Ani jedno, ani drugie nie znajdowało się w pierwotnym zawiadomieniu gminy o robotach budowlanych.

W związku z zaistniałą sytuacją - samowolą budowlaną - po koniec września 2011 roku starosta umorzył postępowanie administracyjne w sprawie zgłoszenia zamiaru wykonania robót budowlanych polegających na budowie budynku gospodarczego. Do sprawy pozwolenia na budowę można było wrócić dopiero po zakończeniu postępowania przez PINB i rozebraniu samowoli.

Inspektor nadzoru budowlanego był wyjątkowo łaskawy dla gminy Kartuzy i uznał, że wylana konstrukcja może zostać potraktowana jako prefabrykat i jej przesunięcie na bok można uznać jako rozebranie samowoli.

Po przesunięciu betonowego bloku, w listopadzie 2011 roku, gmina ponownie złożyła zawiadomienie o zamiarze wykonania robót budowlanych. Tym razem starosta sprzeciwił się i uznał, że budynek gospodarczy, który chciałaby postawić gmina wymaga pozwolenia na budowę. Gmina od tej decyzji odwołała się do wojewody, który uznał rację starostwa. Tarasu do dzisiaj nie ma.

W grudniu 2011 roku, ze względu na niemożliwość wywiązania się z umowy z Samorządem Województwa Pomorskiego, gmina odstąpiła od realizacji projektu. Tym samym przepadło 25.000 zł refundacji.

W sprawozdaniu z wykonania budżetu gminy za rok 2011 widnieje wydana kwota w wysokości 56.205,40 zł. Czy rzeczywiście tyle pieniędzy wydano? Najwyraźniej tak. Pomimo zwrócenia się przez nas do Gminy Kartuzy o wszystkie dokumenty związane ze sprawą, gmina udostępniła nam tylko niektóre, wybrane przez siebie kserokopie dokumentów. Jednym z nich jest faktura za prace budowlane na kwotę 27.572,12 zł. Na co wydano pozostałe pieniądze - nie wiadomo.

Arytmetyka jest prosta - wydano 56 tysięcy i dodatkowo utracono 25 tysięcy.

Pozostał tylko pomnik kartuskich inwestycji. Szpetna bryła betonu. Za kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Bartosz Kitowski

P.S. Ze wszystkimi udostępnionymi przez gminę Kartuzy dokumentami można zapoznać się na Watchdog Kartuzy.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2012-07-25 10:47:41

    Ciekawe , czy ktoś przyjrzy się także sprawie od strony kryminalnej - była w tamtym miejscu barierka, a której teraz nie ma. Znaczy się że ktoś ją ukradł - czy zostało ze strony Powiatu złożone zawiadomienie o dokonaniu kradzieży??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości