Reklama

Sanepid swoje, handlowcy i władza swoje...

08/06/2005 19:54
Podczas wizyty w Sierakowicach zdziwił mnie strasznie napis umieszczony na tablicy, jaką ktoś zawiesił na płocie tamtejszego targowiska. Wynika z niego jednoznacznie, że na tamtejszym rynku nie wolno handlować niczym, co stanowi artykuł spożywczy. A artykuły te to przecież jajka, ziemniaki czy mięso. Pomyślałam, że tablica ta jest nieaktualna i ktoś zapomniał ją zwyczajnie ściągnąć. Niestety, strasznie się pomyliłam...

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Kartuzach decyzją nr SE IV – 44356/226/04 z dnia 6 sierpnia ubiegłego roku wprowadził bezwzględny zakaz artykułami spożywczymi na terenie sierakowickiego targowiska. Podatki i opłaty lokalne stanowią między innymi, w myśl ustawy, wpływy z opłaty targowej. Opłaty te w ustalają corocznie Rady Gmin i jest to dla nich jeden z ważnych elementów ich dochodów. Pewnie podobnie byłoby i w Sierakowicach, ale handlować tam wszystkim nie wolno. Jednak się handluje, co stwierdziłam dzisiaj ponad wszelką wątpliwość. Czyli działa się nieprawnie i to jeszcze „pod nosem” władzy. Potwierdził to w rozmowie ze mną pracownik kartuskiego nadzoru sanitarnego, czyli instytucji, która ten zakaz wprowadziła. Ów pan był strasznie zdziwiony, gdy usłyszał ode mnie, że życie na tamtejszym rynku kwietnie na całego. Obarczył za to winą tamtejszych samorządowców i podziękował naszej redakcji za właściwą reakcję. Nie dało mi to jednak spokoju. Postanowiłam zadzwonić do sierakowickiego Urzędu Gminy, aby zapytać czy wiedzą, że poniekąd łamią przepisy. Niestety, miła pani po drugiej stronie aparatu telefonicznego wyraziła swoje zdziwienie moimi rewelacjami i... odesłała mnie do sekretarza gminy. Wiem, że tamtejszy sekretarz to człowiek kompetentny i wiele mogący, ale postanowiłam nie zawracać mu głowy taką drobnostką... Szkoda tylko, że pracownik merytorycznie zajmujący się sprawą opłat targowych nie ma pojęcia czym w Sierakowicach handlować nie należy, wręcz nie wolno. Czym handlowano w środę w Sierakowicach? Ano wszystkim czym na podobnych tego typu miejscach w Polsce. Od jajka przez ziemniaki po proszek do prania. Było też mięso, ryby, drób (nawet żywy), owoce. Czym się jednak powinno handlować w Sierakowicach na targu? To wiem od pana z nadzoru sanitarnego. Kto jest ważniejszy i czyje decyzje są wiążące nie mnie rozstrzygać. Wiem jednak, że sklep statystycznego Kowalskiego za coś takiego miałby totalnie przechlapane. Szkoda mi mieszkańców Sierakowic, ale przepisy są rzekomo po to, aby je respektować. Może zamiast udawania, że się nie wie o co chodzi, należałoby pomyśleć jak wybrnąć z tej sytuacji?

Kate Sz.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-06-12 09:56:04

    ale te pieniądze nie śmierdzą bo z nich dola wpada właśnie w ta kieszeń :P :P :P 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Guest - niezalogowany 2005-06-12 09:53:50

    a czy w kartuzach jest inaczej? sanepid zakazuje jednego innym co robia dobrze a inni maja to w dupie czyli masz plecy masz wszystko w dupie sanepid czepia sie restauratorow ktorzy ciezko pracuja a w sklepach miesnych sprzedawczynie kroja mieso i dotykaja pieniadze cos tu kurna nie gra trzeba zrobic tu porzadek

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Konto usunięte 14 - niezalogowany 2005-06-10 15:56:12

    4 foto z góry zakaz jest słównie w tym miejscy, razj tam jechałem nie doś że wybiegało dzieci ze szkoły auta stały wszędziej gdzie się da to jeszce ludzie robili co chcieli efektwonie stalo sie w miesceu a co do placu to nie wiem... jak ejst pusto fajnie sie na nim kulka autem robi :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości