Znany od wieków na Kaszubach zwyczaj ścinania kani stał się tematem filmu dokumentalnego pt. „ Scynanié kani” w reżyserii Andrzeja Dudzińskiego. Obraz powstał z inicjatywy Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach, które jest też jego producentem. W piątkowy wieczór, w niedawno oddanej do użytku nowej sali wystawienniczej, odbyła się uroczysta premiera dokumentu. Film można już też oglądać w sieci.
O tym skąd wziął się zwyczaj ścinania kani i jak dawniej ptak ten postrzegany był na Kaszubach, przekonać się mogli widzowie, którzy w piątek przybyli na premierę filmu wyprodukowanego przez kartuskie muzeum. Do współpracy przy tworzeniu dokumentu zaproszono wiele instytucji i osób związanych z Kaszubami. Wystąpili w nim badacze, regionaliści i artyści. Co istotne, obraz ma wiele walorów edukacyjnych i wychowawczych. „Ścinanie kani”, jak większość zwyczajów i obrzędów, ma służyć utrwalaniu tożsamości regionalnej, głębszemu utożsamianiu się ze swoją małą ojczyzną, nie tylko wśród młodzieży, ale także wśród dorosłych członków społeczności.
Sama kania jest bohaterką wielu legend i podań.
- Kania jako ptak drapieżny symbolizowała w wierzeniach ludowych zło oraz nieurodzaj, dlatego też aby zapobiec suszy podczas nadchodzącego sezonu letniego, dokonywano obrzędowego ścięcia ptaka – informuje Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach.
W jednej z legend, dawno temu Kaszuby dotknęła klęska suszy, tak silna, że znikały nawet jeziora i rzeki. Wówczas, Bóg, litując się, nad umierającym z pragnienia ptactwem zalecił kopać studnie. Wszystkie ptaki zabrały się do pracy, pomocy odmówiła tylko kania, bojąc się, że zabrudzi sobie nogi. Za to spotkała ją kara. Od tego czasu, kania ma prawo pić krople wody wyłącznie ze szczelin kamieni. Na północnych Kaszubach twierdzono, że ukarany ptak do dziś może pić wodę, ale tylko słoną – z morza.
Reklama
Z kolei Piotr Schmandt, który jest autorem książki pt. "Sobótka, ścinanie kani, ogień i czary na Kaszubach", opowiada w filmie o tym, że kania była kiedyś kobietą. Przeobrażenie jej w ptaka nastąpiło w czasach, gdy Jezus ze św. Piotrem wędrowali po świecie. Strudzeni długą drogą i skwarem, wstąpili do pewnej kobiety, by zaspokoić pragnienie orzeźwiającą wodą. Niestety, nieżyczliwa gospodyni odmówiła świętym pielgrzymom nawet łyka wody ze swojej studni. Odtąd, zmieniona w kanię, cierpi z powodu niekończącego się pragnienia.
Widowisko ścinania kani odtwarzano od lat 70. XX wieku na uroczystościach sobótkowych na Kaszubach środkowych i południowych.
- W 1978 roku widowisko to odbyło się w Paszku, skąd dwa lata później przeniesiono je do Chmielna, gdzie odbywa się do dziś. W tamtych czasach jednak nie wszystko było tak oczywiste, jak obecnie, ówczesna władza ludowa chciała mieć kontrolę nad wszystkim. Także nad odprawianiem ludowych obrzędów - przypomina Barbara Kąkol.
Warto dodać, że w 2016 r. kartuskie muzeum we współpracy z Zespołem Szkół w Kiełpinie zorganizowało rekonstrukcję obrzędu ścinania kani. W kolejnych latach, znana i ceniona rzeźbiarka - Irena Brzeska stworzyła spektakl "Kania – drewniany ptak", którego inspiracją stał się ten stary zwyczaj.
- Film przedstawia szerokie spectrum działań mieszkańców Kaszub w pielęgnowaniu tej długiej tradycji. Ścinanie kani obecnie przebiega w żartobliwym nastroju, ale nie brakuje w nim także elementów poważniejszych. Pod przykrywką oskarżania kukły - ptaka, na wierzch wychodzą bolączki czy też grzechy mieszkańców danej miejscowości - wyjaśnia dyrektor muzeum.
Na piątkową premierę przybyli m.in. Danuta Rek, radna Sejmiku Województwa Pomorskiego, Sylwia Biankowska, zastępca burmistrza Kartuz, Dariusz Las, kierownik wydziału promocji i współpracy z organizacjami pozarządowymi w urzędzie miejskim, Aleksandra Pitra-Kox, Piotr Schmandt z Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej, Franciszek Szczęsny, a także Andrzej Busler wieloletni prezes gdyńskiego ZKP. Po projekcji filmu nastąpiła krótka rozmowa z reżyserem.
Podczas spotkania dokonano też uroczystego wręczenie certyfikatów uczestnikom kursu pn. "Tańcowała igła z nitką". Prowadzącą kurs była Alicja Serkowska, obecna wiceprezes Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Projekt otrzymał dofinansowanie Gminy Kartuzy.
Zdjęcia: Ryszard Mielewczyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze